,
Obserwuj
Polska

Zmarły wygłosi przemowę na własnym pogrzebie? "AI jest w stanie wygenerować sztucznego dziadka"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
01.11.2023 13:31
Możemy wygenerować przemowę zmarłego na jego własnym pogrzebie - takie usługi zaproponuje jedna z firm pogrzebowych. Być może w przyszłości powstaną też cyfrowe wersje zmarłych, z którymi będziemy mogli rozmawiać o codziennych problemach. Gdzie są granice rozwoju sztucznej inteligencji? O tym, że do tematu trzeba podchodzić nie tylko z fascynacją, ale i zdrowym rozsądkiem mówił w TOK FM dr Alek Tarkowski, dyrektor Open Future Foundation.
|
|
fot. Pexels / Pavel Danilyuk

Klub piłkarski ŁKS Łódź zaprasza na mecz wygenerowanym przez AI nagraniem głosu nieżyjącego aktora i kibica klubu - Leona Niemczyka. Jednym z udziałowców ŁKS-u jest przedstawiciel branży pogrzebowej, który zamierza wprowadzić to jako usługę dla bliskich tych, którzy odchodzą. Zmarły mógłby wówczas wygłosić przemowę na własnym pogrzebie i pożegnać swoich bliskich.

Jak mówił w "Przedpołudniu Radia TOK FM" dr Alek Tarkowski, dyrektor Open Future Foundation, ta wizja jest dla niego fascynująca. - Ale na dzień dzisiejszy dla mnie i dla moich bliskich to by było za dużo - przyznał, podkreślając, że granice związane z technologią szybko się przesuwają. - Więc musimy być przygotowani i otwarci na różne scenariusze - dodał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Nie jesteśmy jeszcze gotowi, żeby AI serwowała nam dowolne scenariusze życia po śmierci"

Zdaniem rozmówcy Przemysława Iwańczyka do zmiany dojdzie w ciągu najbliższych kilku lat. - Wcześniej mieliśmy zdjęcia osoby bliskiej, potem dysk z nagraniami wideo, a teraz będziemy mieli potencjalnie jakąś kopię tej osoby - jej głosu, z czasem pewnie też wyglądu. Myślę, że to będzie zmieniać nasz stosunek do swoich bliskich, do ich umierania. I oczywiście jestem pewien, że będą głosy, które będą mówiły, że jest to przerażające - powiedział dr Tarkowski.

W tym kontekście dyrektor Open Future Foundation przypomniał sprawę filmu dokumentalnego na temat Anthony'ego Bourdaina, amerykańskiego kucharza i celebryty, który popełnił samobójstwo. W dokumencie głos zmarłej gwiazdy programów kulinarnych został wygenerowany właśnie przez AI. Wywołało to jednak powszechne oburzenie i zostało uznane za nadużycie. - To pokazuje, że nie jesteśmy jeszcze gotowi, żeby ta sztuczna inteligencja serwowała nam niejako dowolne scenariusze życia po śmierci - podkreślił ekspert.

Chat GPT ma zyskać głos i wzrok, czyli nowości AI. I ważny proces o 'przyszłość internetu'

Jak dodał gość TOK FM, jest szansa, że nie tylko jednorazowo na pogrzebie, ale na co dzień ludzie będą w stanie posiadać np. "takie syntetyczne wersje zmarłych, z którymi da się przeprowadzić podstawową rozmowę, powspominać dawne czasy, może razem skomentować zdjęcia". - To wszystko wydaje się zupełnie w zasięgu tej technologii - ocenił.

Ciemne strony AI

Rozmówca Przemysław Iwańczyka wskazał, że można by np. "wygenerować sztucznego dziadka" i pytać go na czacie GPT, jak zachowałby się w danej sytuacji. - W tym momencie główne pytanie jest takie, czy będziemy w stanie zebrać wystarczająco dużo treści wygenerowanych przez dziadka, żeby sztuczny zachowywał się jak dziadek. Wszyscy produkujemy tyle treści w mediach społecznościowych, że to się może udać - wskazał. I podkreślił, że wiąże się z tym jednak olbrzymie wyzwanie w związku z pytaniem, kto powinien mieć dostęp do tych treści, i kto na nich zarabia.

To jednak nie jest jedyny znak zapytania wokół etycznych aspektów rozwoju sztucznej inteligencji. - Łatwo sobie wyobrazić, że będzie ten sztuczny dziadek, ale dobrze wiemy, że technologia nie jest idealna. I można sobie wyobrazić scenariusz, że on zacznie mówić wnukom bardzo dziwne rzeczy, niepokojące i nieprawdziwe. I na to na razie nie mamy rozwiązania. Trochę mam wrażenie, że firmy sygnalizują problemy, a jednocześnie z radością biegną w poszukiwaniu przełomów technologicznych i zysku. A my wszyscy jesteśmy w to wciągani - stwierdził dr Tarkowski.

Jak podkreślił, już teraz warto myśleć o hamulcowych, instytucji w rodzaju rady etycznej. - Nie, żeby od razu grzmieć, że to jest złe. Ale, żeby rada zadała pytanie, jakie są skutki psychologiczne czy kulturowe (takich zmian) - podsumował gość TOK FM.