Pięć lat po katastrofie, a poszkodowani nie dostali ani grosza
Jarosław Pęgal nigdy już nie będzie sprawny. Lekarze mówili, że będzie jeździł na wózku inwalidzkim do końca życia.
Ale się zaparł. Chodzi, choć ból czuje do dziś. - Miałem talerz biodrowy popękany jak pajęczyna - wspomina. Pod zwałami śniegu, żelastwa i gruzu spędził trzy godziny. Nie potrafi zapomnieć tego co przeżył. - Leżała koło mnie młoda kobieta, mówiła, że już nie daje rady. Pocieszałem ją, że zaraz nas uratują, żeby się trzymała...Popatrzyła na mnie, powiedziała, że ma dwójkę dzieci, zamknęła oczy i ...- kończy cicho Pęgal.
Odszkodowania i zadośćuczynienia nie otrzymał do dziś. Ma żal do państwa. - Są równi i równiejsi - mówi. - Skarb Państwa gwarantuje 'rodzinom smoleńskim' po 250 tysięcy. Dlaczego się tak dzieje? Ja pani powiem, bo tam lecieli ministrowie, wyższej rangi generałowie - dodaje.
Nie czeka na litość. Pracuje jako ochroniarz w zakładzie pracy chronionej. Ma rodzinę i półtoraroczne dziecko. Ledwo starcza na pieluchy.
Tata zginął, ale odziedziczyłeś 100 hektarów - odszkodowanie się nie należy
Dziś mija pięć lat od katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich, największej katastrofy budowlanej w historii Polski. Pod zawalonym dachem zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych. Ale do tej pory wielu z poszkodowanych osób i rodzin ofiar nie doczekało się ani odszkodowań, ani zadośćuczynień.
Tragiczny los ofiar wypadku hali MTK
- Ci ludzie mają już dosyć, a w świetle tego jak nasze państwo okazuje się dobre dla innych poszkodowanych, to ich wiara, że dostaną kiedyś zadośćuczynienie jest już zerowa. Dochodzi nawet do takich paranoi, że sąd oddala powództwo dziecka, tłumacząc, że skoro odziedziczyło 100 hektarów, ma lepszą sytuację niż jak tata żył. Świętej pamięci Lech Kaczyński obiecał im 2 miliony, ale te pieniądze do nich bezpośrednio nigdy nie dotarły. To rozżalenie pogłębiają odszkodowania dla rodzin smoleńskich - mówi reporterce TOK FM Marcin Marszołek ze Stowarzyszenia Wokanda w Katowicach, które reprezentuje 38 osób poszkodowanych w katastrofie hali. Zapowiada pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa, które jest właścicielem terenu na którym stała hala. Obejmowałby kilkanaście osób. Oprócz tego są pozwy indywidualne.
Państwo powinno płacić. Jest wyrok
- Piękny przykład dała nam Prokuratoria Generalna, która stwierdziła, że za śmierć osoby najbliższej jest 250 tysięcy złotych, w związku z tym i tu roszczenia za śmierć osób najbliższych będą 250 tysięcy złotych - dodaje Marszołek.
Pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa zapowiada także inny pełnomocnik części poszkodowanych, mec. Adam Car z Sopotu. Nie jest to jednak taka prosta sprawa. Do pozwu zbiorowego dołączyć mogą osoby, które domagają się roszczeń tej samej wysokości, a w przypadku uszczerbku na zdrowiu, kwoty będą się różnić.
Wcześniej poszkodowani domagali się pieniędzy od MTK za doznane krzywdy. Od dnia katastrofy do sądów w Katowicach i Chorzowie wpłynęło kilkadziesiąt spraw o odszkodowania. Niektóre zakończyły się wyrokami, niewielka część ugodami, inne ciągle są w toku. W zakończonych sprawach sądy zwykle przychylały się do roszczeń, choć zasądzały odszkodowania, zadośćuczynienia i renty w niższej kwocie niż domagali się poszkodowani - od kilku do kilkuset tys. zł.
Ale 3 lata temu zapadł prawomocny wyrok, w którym najpierw chorzowski, a później katowicki sąd zdecydował, że 8 tys. zł odszkodowania jednemu z rannych w katastrofie powinna wypłacić nie spółka MTK, tylko państwo. Wyrok w tamtym procesie stał się jednym z argumentów, że to Skarb Państwa jest adresatem roszczeń.