Długa historia "zamykania oczu". "Katar i FIFA obrywają teraz za wszystko, za co nie obrywali w ostatnich latach"

Związki pomiędzy organizacją wielkich imprez sportowych, a łamaniem praw człowieka są tak stare, jak historia samych igrzysk. Dlaczego więc opinię publiczną "przebudził" dopiero rozpoczynający się tej niedzieli mundial w Katarze? - Historia w ciągu ostatniego roku przyspieszyła - mówił w TOK FM socjolog sportu dr Wojciech Woźniak.
Zobacz wideo

W niedzielę ruszają mistrzostwa świata w Katarze. Turniej ten, bez cienia wątpliwości, to najbardziej dyskusyjny projekt FIFA w historii tej organizacji. O mundialu, częściej, niż w kontekście sportowych potyczek, mówi się w kontekście gwałcenia praw człowieka, tysięcy zgonów podczas budowy stadionów oraz ogromnej korupcji, która miała zapewnić Katarowi rolę gospodarza.

Jak stwierdził w TOK FM dr Wojciech Woźniak, MŚ w Katarze nie jest najbardziej kontrowersyjną imprezą, ale z pewnością najgłośniejszą z kontrowersyjnych.

- Trzeba by dokonywać wielu moralnych wygibasów, aby zdecydować, co jest bardziej hańbiące - współpraca FIFA z putinowską Rosją, czy jej współpraca z Katarem - powiedział wykładowca Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego i socjolog sportu.

Gość TOK FM przypomniał tu o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2018, które odbyły się właśnie w Rosji. - Szef FIFA mówił o Władimirze Putinie nie inaczej jak o "przyjacielu" i "przyjacielu piłki nożnej" - cytował.

"Robiliśmy bardzo dużo, by zamykać oczy"

W sprawie krytyki, która spadła na FIFA po decyzji o zorganizowaniu mundialu w Katarze, wypowiedział się szef FIFA Gianni Infantino. "Myślę, że za to, co my - Europejczycy, robiliśmy na świecie przez ostatnie 3000 tys. lat, powinniśmy przepraszać przez kolejne 3000 lat, zanim zdecydujemy się udzielać komuś lekcji moralności" - skomentował.

- Historia w ciągu ostatniego roku przyspieszyła. Mam wrażenie, że Katar i FIFA obrywają teraz za wszystko, za co nie obrywali w sposób zasłużony i wystarczający w ostatnich latach. Dziś politycy, media i zwykli obserwatorzy widzą, że robiliśmy bardzo dużo, by zamykać oczy na to, jak wygląda organizowanie wielkich imprez sportowych - ocenił dr Wojciech Woźniak.

Od Berlina do Kataru

Gość weekendowej audycji "Poranek Radia TOK FM" zwrócił uwagę na fakt, że z protestami i oburzeniem nie spotkały się np. igrzyska zimowe w Pekinie, czy te zorganizowane w Rosji w 2014 roku. Przypomniał także o skandalu, mającym miejsce podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku, które pokazuje, że historia łamania praw człowieka podczas wielkich wydarzeń sportowych sięga znacznie dalej.

- Dwóch czarnoskórych amerykańskich sprinterów podczas prezentacji medalowej wykonało gest kojarzony z ruchem Czarnych Panter. Zostali oni zdyskwalifikowani. Zwolennikiem tak radykalnego karania był ówczesny szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Avery Brundage. To facet, który był wielkim zwolennikiem i promotorem organizacji igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku - mówił rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

Czy zatem w roku 2022 w Katarze sportowcy będą karani za tęczowe opaski, tak jak 54 lata temu za swój gest zostali ukarani sprinterzy z USA

- Tęczowych opasek nie będzie. FIFA postanowiła rozdawać reprezentacji własne opaski, na których będą szczytne i całkowicie puste hasła dotyczące praw człowieka - skwitował w TOK FM dr Wojciech Woźniak.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM