Osoby schorowane i starsze zapłacą więcej za usługi opiekuńcze. To przez wzrost płacy minimalnej

Emeryci, renciści i niepełnosprawni, którzy korzystają z usług opiekuńczych zapłacą za usługi opiekuńcze 20 procent więcej niż do tej pory. Wynika to z faktu, że miasto, w związku z podwyżką płacy minimalnej, więcej musi też zapłacić opiekunkom, które takie usługi świadczą.
Zobacz wideo

Jak ustaliło TOK FM, w związku z zaplanowanym przez PiS wzrostem płacy minimalnej poszczególne samorządy podnoszą też odpłatność za usługi opiekuńcze. W Lublinie odpłatność idzie w górę o 20 procent. 

Usługi opiekuńcze to np. przygotowanie osobie starszej posiłku, wyjście z nią do lekarza, zrobienie zakupów czy zaopiekowanie się nią w domu. Jest to również posprzątanie w domu seniora, umycie naczyń, pranie bielizny czy karmienie podopiecznego.

Ci, którzy z tego korzystają, a są to często osoby samotne, częściowo płacą za to z własnej kieszeni. W Lublinie do tej pory godzina usług opiekuńczych kosztowała 18 zł - teraz ma kosztować 21,50 zł; z kolei godzina tzw. usług specjalistycznych z kwoty 19,50 zł wzrasta do 23 zł. Chory czy niepełnosprawny płaci część tej stawki. Jaką część? Kwota odpłatności zależy od wysokości jego emerytury czy renty, jak również od tego, ile godzin takiej opieki potrzebuje. Bywa, że są to 2 czy 3 godziny dziennie, ale bywa, że 8 czy 9 godzin. Niektórzy płacą 20 procent stawki godzinowej, inni nawet 80 procent.

Radni w Lublinie zdecydowali, że wysokość odpłatności trzeba podnieść o 20 procent, właśnie w związku z podwyżką płacy minimalnej i podwyżką minimalnej stawki godzinowej od stycznia.

Co to oznacza w praktyce?

- Załóżmy, że 70-letni Jan Kowalski mieszka sam, ma trudności z poruszaniem się, nie wychodzi z domu. Potrzebuje opieki i miasto mu ją przyznaje. Przy emeryturze 1430 zł - zgodnie ze specjalną tabelą - za pięciogodzinną pomoc opiekunki obecnie płaci z własnej kieszeni około 600 zł miesięcznie. Po dwudziestoprocentowej podwyżce zapłaci 720 zł. I chcecie mi państwo udowodnić, że to jest w porządku? - grzmiał radny Jarosław Pakuła z PO. Przekonywał, że konsekwencje takiego ruchu poniosą osoby najbardziej potrzebujące.

Część radnych, również tych z rządzącej miastem koalicji uznała, że 20-procentowa podwyżka odpłatności jest zbyt wysoka i chcieli, by tej decyzji na razie nie podejmować. - Tu nie chodzi o to, ile będą zarabiać opiekunki. My podejmujemy decyzję, ile za te usługi zapłacą nasi mieszkańcy - alarmowała Anna Ryfka z PO.

Wiceprezydent Lublina Artur Szymczyk przekonywał jednak, że nie ma innego wyjścia i nie można głosowania w tej sprawie przełożyć na grudzień. Bo przewidziane przez rząd podwyżki płac wchodzą już niebawem. - Przypominam, że mówimy o wzroście minimalnego wynagrodzenia od stycznia 2020 roku. I jeśli tego dzisiaj nie przegłosujemy, będzie potem problem formalny, żeby to można było w odpowiednim momencie wprowadzić - tłumaczył Szymczyk.

Ostatecznie uchwała została przyjęta, choć przy części głosów wstrzymujących się (również z rządzącej miastem koalicji).

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM