"Desperacka" tarcza antyinflacyjna 2.0. "Chodzi o to, żebyśmy mówili o benzynie za 5 zł"

Premier w odpowiedzi na doniesienia o rosnącej inflacji zapowiedział tarczę inflacyjną 2.0. Jaki będzie jej skutek? Zdaniem Krzysztofa Adama Kowalczyka chodzi o to, żeby rozmydlić temat podwyżek cen.
Zobacz wideo

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2021 r. wzrosły o 8,6 proc. w porównaniu rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem - o 0,9 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny w szacunku flash. Wcześniejsze prognozy ekspertów dotyczące inflacji okazały się więc niedoszacowane. 

Premier Morawieckie szybko po tym, jak GUS opublikował dane, obiecał nową odsłonę tarczy antyinflacyjnej 2.0, czyli  obniżkę od 1 lutego stawki VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. Obniżony VAT ma obowiązywać przez pół roku.

- Dla mnie to jest decyzja dość desperacka. Chyba oprócz tego, żeby złagodzić wzrost cen, chodzi o to, żebyśmy mówili o benzynie po 5 zł, a nie o tym, że jest chaos wokół Polskiego Ładu. Ludzie dostali pensje netto niższe niż w ubiegłym roku, ponieważ inaczej naliczono zaliczki na podatek dochodowy. No i żebyśmy nie mówili o inflacji, która zbliżyła się do 9 procent - komentował w TOK FM Krzysztof Adam Kowalczyk, szef działu ekonomicznego "Rzeczpospolitej". 

Kto jest winny inflacji?

Prowadząca audycję Karolina Lewicka przytoczyła słowa Zbigniewa Ziobry, który obecną sytuację nazywa "zieloną inflacją" i winą za inflację w Polsce obarcza Unię Europejską. 

Kowalczyk zwrócił uwagę, że to przecież unijna polityka klimatyczna "przyczynia się do tego, żeby rząd miał więcej pieniędzy". - Ponieważ ze sprzedaży praw do emisji CO2 zarobił w ubiegłym roku - według specjalistów obserwujących ten rynek - 25 mld zł - podkreślił dziennikarz.

Odniósł się też do słów prezesa NBP Adama Glapińskiego, który mówił o tym, że inflacja jest "importowana".  - Impulsy rzeczywiście przyszły ze świata. Podrożał gaz, w Europie Zachodniej ceny gazu są punktem odniesienia do kalkulowania cen energii elektrycznej. Żywność, produkty rolne na świecie mają ceny na bardzo wysokich poziomach - przyznał szef działu ekonomicznego "Rzeczpospolitej".

Ale to tylko część prawdy o obecnej sytuacji. - To trochę tak jak z pożarem. Jest iskra, okoliczności powodujące pożar, ale są też ci, którzy dolewają benzyny do ognia. W dużym stopniu odpowiedzialne za to, że inflacja jest wyższa, niż by wynikało tylko z trendów światowych, są działania rządu, które są proinflacyjne - wyjaśnił.

- Trzynastka i czternastka dla emerytów, w życie wchodzi kolejne 500 plus zwane Rodzinnym Kapitałem Opiekuńczym. I Narodowy Bank Polski, który zamiast stosować ostrożnościową politykę, dolewał oliwy do ognia, utrzymując zbyt długo niskie stopy procentowe - wymieniał dziennikarz "Rzeczpospolitej" w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Posłuchaj całej rozmowy

DOSTĘP PREMIUM