,
Obserwuj
Polityka

On chce być jak Mentzen, ona jest lewaczką. "Ile masz lat, by głosować na boomerów?"

12 min. czytania
17.04.2023 06:22

Kim są młodzi mężczyźni, którzy głosują na Konfederację i - według sondaży - mogą dać jej najwyższy wynik w historii tego ugrupowania? I czy umieją obronić swoje poglądy przed partnerkami? - Głosując na konfiarzy, przytulasz hurtem cały ten chłam, który głoszą. Ile ty masz lat, żeby głosować na boomerów ze średniowiecznym mentalem? - pyta swojego chłopaka wkurzona Weronika.

|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

- Dawid, ile już razy gadaliśmy o tej twojej Konfederacji? Setki, co nie? I zawsze mnie gasisz. Mówię, co mnie przeraża w ich mentalu, a ty wyjeżdżasz z ich pomysłami na podatki – mówi do swojego chłopaka Weronika.

Dawid Suder ma 29 lat, a ona jest o rok młodsza. Poprosiłem, by znów przeprowadzili tę rozmowę, ale tym razem przy mnie. Bo jestem ciekaw, kim są młodzi faceci, którzy głosują na Konfederację i być może jesienią pomogą jej zostać trzecią siłą w Sejmie.

Wskazuje na to choćby  badanie Ipsos zrobione dla TOK FM i OKO.press. Według sondażu na ugrupowanie Sławomira Mentzena jest gotowych zagłosować 11 proc. Polaków. Tak dobrych notowań formacja nie miała od początku 2022 roku. Po jesiennych wyborach może więc stać się koalicjantem PiS-u i współrządzić krajem. Jeśli do tego dojdzie, zapewnią jej to głównie mężczyźni w wieku 18-39 lat. Aż 37 proc. z nich chce Konfederacji u władzy. Dla kobiet w tym wieku jest ugrupowaniem dopiero piątego wyboru (11 proc. poparcia).

Weronika głosuje na Lewicę i przyznaje, że upodobania polityczne Dawida od dawna ją uwierają. Tym bardziej, że konfederaci chcą zakazu przerywania ciąży, a ona brała udział w masowych protestach przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego. - Mam poczucie, że w tych rozmowach o Konfie mnie nie słyszysz. Więc nakręcam się i w końcu ucinam te gadki. Żeby nie powiedzieć za dużo – kontynuuje.

- Siła spokoju i argumentów versus emocje – nieostrożnie odpowiada jej chłopak.

- Nie zaczynaj! Jak mnie wkurza, gdy przypisujesz mi niby gorsze emocje, a sobie niby lepszy rozum. Jedziesz Korwinem! – 28-latka nabiera powietrza, odczekuje chwilę, wypuszcza. - Słyszałeś, co on bredzi o inteligencji kobiet? Oczywiście, zaraz każesz mi dokładnie przytoczyć jego słowa. A jak tego nie zrobię, to zgasisz mnie, mówiąc, że nie mam argumentów - wzdycha.

Przygotowałem cytaty z przywódców Konfederacji, więc teraz sufluję słowa Janusza Kowin-Mikkego:

Jestem przeciwny prawom wyborczym dla kobiet. 15-letni syn jest z reguły bardziej inteligentny od swojej matki. Czasami trzeba przylać takiej, żeby zamknęła buźkę, a nie dalej ujadała i dzieciom truła.

- Więcej nie trzeba. Przecież wiem, że to krindż. Tylko że ja nie głosuję na Konfę za to, co Korwin powiedział. Podoba mi się ich program gospodarczy, czyli… - Dawid próbuje wyjaśnić, ale jego dziewczyna wchodzi mu w słowo.

- Głosując na nich, nie wybierasz sobie tego, co oni zrobią w rządzie. Przytulasz hurtem cały ten chłam, który głoszą. W tym też: walić prawa kobiet. Dla starych dziadów z Konfy kobieta jest tylko workiem na spermę, z którym można robić, co się chce. Bo worek nie myśli, nie czuje, nie decyduje. Ile ty masz lat, żeby głosować na boomerów ze średniowiecznym mentalem? - pyta wkurzona Weronika.

"Mentzen mówi o kobietach jak Mietek z wesela"

Po tych słowach Dawid uśmiecha się, prostuje w fotelu i wygląda, jakby rozmowa potoczyła się w dobrym dla niego kierunku. Odpowiada, że ten strzał Weroniki nawet nie był w światło bramki. - Bo boomerami są Kaczyński, Tusk, Trzaskowski i Czarzasty. Pierwszy po siedemdziesiątce, a reszta przekroczyła pięć lub sześć dych. Zapomnij o Korwinie, bo on jest jak kiedyś Palikot w Platformie. Ma dissować innych, żeby było głośno, ale mało już znaczy. Teraz jest czas młodego Mentzena. To on chce wywalić boomerów z polityki. Jego program gospodarczy jest nowoczesny – tłumaczy wyborca Konfederacji.

Świadomie lub nie, powtarza słowa prezesa Nowej Nadziei i współprzewodniczącego Konfederacji. To właśnie Sławomir Mentzen niedawno na TikToku wypominał wiek liderom PiS i PO, deklarując, że odeśle ich na emeryturę. - Niech przestaną układać młodym ludziom życie – stwierdził.

Dzięki niemu Konfederacja ostatnio zyskuje poparcie wśród młodych mężczyzn. Jego TikToki mają dziesiątki milionów wyświetleń, co czyni go na tej platformie najpopularniejszym politykiem w Polsce. 36-latek filmiki nagrywa w swojej kancelarii (jest doradcą podatkowym), występując w garniturze i lansując się na człowieka sukcesu. Zbudował biznes i ma kasę, mimo że - jak podkreśla - państwo go ciągle "łupi", nakładając "złodziejskie" podatki. A potem przepuszcza jego pieniądze na programy socjalne skierowane do ludzi, którzy "nie chcą być kowalami swojego losu" jak on.

Dawid jest menedżerem w firmie cateringowej swojego kolegi i chce być jak Mentzen. Czyli w przyszłości założyć firmę, dorobić się i zawdzięczać to wyłącznie sobie. Weronika mu kibicuje, ale nie znosi, gdy jej chłopak po powrocie z pracy rozsiada się w fotelu, by odpalić na komórce filmiki Mentzena i głośno do nich "rechotać". Bo polityk sypie "żarcikami" w rodzaju: "Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmieni".

- Szlag mnie trafia, gdy śmiejesz się z tych jego sucharów. Niby on taki młody i nowoczesny, a o kobietach mówi jak Mietek z wesela. Taki, który przepija bigos wódą, obciera ślinę i rzuca do kobiety: "pupcia, pupcia". Bleh! - rzuca zniesmaczona Weronika.

- Ale przecież nie myśli o kobietach jak o workach na spermę. Ja też nie. Jak chodziłaś na marsze aborcyjne, to ci nie broniłem… - Dawid robi krótką pauzę, po czym szybko cofa nogę znad przepaści. - Znaczy, nie miałem nic przeciwko. Jestem za prawem do aborcji, ale zanim kobieta ją zrobi, powinna ustalić to z chłopakiem. Bo to też jego sprawa. A co do Konfy, ja nie za bardzo słucham, co mówią o aborcji. Mnie się podoba ich program gospodarczy… - powtarza.

Tym razem to ja mu przerywam, bo chcę, żeby dokończyli wątek praw kobiet. Sufluję słowa, które Mentzen niedawno wypowiedział na antenie TOK FM:

Zgadzam się z ostatnim wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego o tym, że zabijanie małych, chorych dzieci nie powinno być legalne

- Mówi tak, bo na tym polega polityka. Czasem musi coś powiedzieć pod publikę w katolickim kraju, żeby przebić się do rządzenia ze swoim programem gospodarczym. Ale to nie znaczy, że Konfa będzie sobie zawracać głowę "światopoglądówką", gdy dojdzie do władzy - Dawid obstaje przy swoim.

Wtrącam, że Mentzen nie musi tego mówić "pod publikę". Z wielu badań wynika bowiem, że zdecydowana większość Polek i Polaków jest za zliberalizowaniem prawa aborcyjnego.  W niedawnym sondażu Ipsos dla TOK FM i OKO.press aż 75 proc. badanych stwierdziło, że poparłoby w referendum możliwość przerywania ciąży do 12. tygodnia. Więc skoro Mentzen nazywa aborcję "zabijaniem", to może tak myśli?

- A może celuje w tę resztę ludzi, która jest przeciw aborcji? – pyta chłopak.

- Ale przecież jasno powiedział, że nie chce w Polsce aborcji tak samo, jak Żydów i homoseksualistów. Widziałam filmik, na którym to mówi. Stwierdziłeś, że to wyrwane z kontekstu. Michałowi też to powiesz? - denerwuje się Weronika.

"Przykładasz rękę do tego zwyrolstwa"

Jak się okazuje, Michał to ich wspólny kolega, który jest gejem i od kilku lat żyje w związku ze swoim partnerem. Dawid nie zgadza się, by jego kumpla nazywać "ideologią", jak to robił w kampanii wyborczej Andrzej Duda. Problem w tym, że nie unikał tego również Sławomir Mentzen.

Owszem, ostatnio lider Konfederacji deklaruje w mediach: "homoseksualiści mi nie przeszkadzają". Jednak jeszcze w 2020 roku stwierdził w Polsat News: "Oczywiście, że istnieje ta ideologia (...) Pełnokrwista, bardzo agresywna i w mojej ocenie bardzo szkodliwa ideologia". Rok później w Kanale Sportowym sugerował, że nie można na nią przyzwalać: "Widzimy wpływ polityki państwa na homoseksualizm. Mianowicie taki, że im robisz większe przyzwolenie, większą propagandę homoseksualną, tych homoseksualistów w danym kraju jest po prostu więcej".

Cytaty te pochodzą z okresu, kiedy Mentzen nie był jeszcze dla młodych – jak to określa Dawid - "ziomem z TikToka". Wtedy korzystał ze starej i sprawdzonej w boju  retoryki Grzegorza Brauna, który straszy homoseksualistami i Żydami. W 2019 roku Mentzen miał wykład w Krakowie, podczas którego ogłosił swoją słynną "piątkę Konfederacji": "Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej". Dziś mówi, że "to nie jego poglądy".

- Bo nie są jego – upiera się Dawid i znajduje link do 40-minutowego nagrania krakowskiego wykładu, który ma rozwiać wątpliwości. Robił to także sam Mentzen, dodając, że "piątka Konfederacji" została wyrwana z kontekstu i nie jest programem jego ugrupowania.

Nie wiadomo, co ma dać odsyłanie do nagrania. Bo wyraźnie w nim słychać, jak Mentzen nazywa swoją "piątkę" - "sprawami programowymi". I uzasadnia, że "to, co robimy - nawet jeśli wydaje się państwu bardzo dziwne, ekstrawaganckie, czasem nawet niesmaczne - jest niestety niezbędne, bo trzeba takie rzeczy robić, żeby być skutecznym w polityce".

- O tym właśnie mówię: to nie jego poglądy, tylko hasła dla publiki. W tym kraju czasem tak trzeba, żeby zrobić rzeczy fajne! - niecierpliwi się Dawid.

- Nie wierzę w to, co słyszę od własnego chłopaka! Ty, gościu, nie widzisz, że te hasła krzywdzą w realu? Przez lata Kościół i prawaki upychały ten badziew, że aborcja to zabijanie. Więc PiS zakazał jej w prawie, co później  przełożyło się na śmierć Izabeli z Pszczyny i innych kobiet. Dlaczego tym razem ma być inaczej z farmazonami o gejach i Żydach? Też staną się prawem, gdy Konfa dojdzie do władzy. A ty przykładasz rękę do tego zwyrolstwa... A zresztą weź, nie gadam dalej – Weronika wścieka się i wychodzi do kuchni.

- A czy ja coś wreszcie mogę powiedzieć o programie gospodarczym Konfy?! - irytuje się też Dawid, a ja zapewniam, że do tego wrócimy.

"Jeśli chcesz mieć ze mną dziecko, to zapomnij o klapsach"

Filip ma 31 lat i zajmuje się wyceną nieruchomości. Wyborcą Konfederacji jest od ostatnich wyborów parlamentarnych w 2019 roku, w których ta formacja zdobyła 6,81 proc. głosów. Wcześniej popierał Platformę Obywatelską, ale się zraził, bo – jak mówi – zdradziła ludzi przedsiębiorczych. Nie pamięta już jednak, w jaki sposób to zrobiła. - W każdym razie niesmak pozostał – podkreśla.

Do kościoła nie chodzi, ale jest przeciwnikiem aborcji, bo to "zabijanie". Innego zdania jest jego 28-letnia dziewczyna Małgorzata, która popiera prawo do legalnego przerywania ciąży do 12. tygodnia. Na protesty kobiet jednak nie chodziła. Jest też w dużej grupie młodych Polek, które nie głosują. W nadchodzących wyborach chce wziąć udział jedynie 55 proc. kobiet w wieku 18-39 lat – wynika z  sondażu Ipsos dla TOK FM i OKO.press.

O Konfederacji para moich rozmówców mówi rzadko, bo za każdym razem robi się wybuchowo. A nie chcą, żeby to zaszkodziło ich związkowi. Filip jednak godzi się zrobić wyjątek, bo denerwuje go, że o wyborcach Konfederacji mówią w mediach głównie eksperci z Warszawy, którzy nigdy nie widzieli na oczy ludzi takich jak on. Przekonuje więc Małgorzatę do wspólnej rozmowy ze mną.

- Różni nas to, że ja nazywam rzeczy po imieniu, a Gosia idzie w poprawność polityczną. Dla mnie na przykład homozwiązki są sprzeczne z naturą, a ona mówi, że nie różnią się niczym od naszego. Tylko że to na nic się nie przekłada. Bo jestem za wolnością, a nie za tym, by ludziom zakazywać ich związków. Byleby nie adoptowali dzieci, ani ślubów nie brali – stwierdza Filip.

- Czyli to nie wolność, tylko jej pozorowanie. Uchylasz drzwi tak, by człowiek się nie prześlizgnął, ale byś mógł mówić, że uchyliłeś. Tylko nie wiem, dlaczego uznajesz, że to twoje prawo, by stać przy tych pieprzonych drzwiach – ripostuje Małgorzata.

- Moim zdaniem wolności powinno być jak najwięcej, ale nie kosztem innych. Homomałżeństwa odebrałyby powagę tym normalnym. Ja jestem nawet za pomysłem Mentzena, żeby powagę tych normalnych wzmocnić - podkreśla.

Sufluję cytat z wypowiedzi współprzewodniczącego Konfederacji:

Chciałbym zawrzeć z moją żoną ślub, który jest nierozerwalny - tak, jak moje małżeństwo kościelne jest z nią nierozerwalne. Nie mam takiej możliwości. Ślub kościelny jest ok, ale chciałbym do tego mieć cywilny, natomiast nie mogę. Chciałbym, żeby państwo dało mi taką możliwość.

- Czyli zakazujemy rozwodów? Jakie to głupie – wzdycha Małgorzata. - Klasyka, że wolnościowcy chcą innym odbierać wolność. Podobnie jest z prawem do aborcji i eutanazji. Ale dobra, zostawmy to. Ja tylko nie umiem odpuścić, gdy mówisz o klapsach. Skąd wziął się ten debilny pomysł w naszych rozmowach? Tego chce Konfederacja? - dopytuje.

Odpowiadam cytatem z Mentzena:

Chciałbym, by normalne było, że rodzic może dać dziecku klapsa (...). Co do zasady klaps ma dyscyplinować, więc musi być nieprzyjemny. Z badań wynika, że dzieci, które dostają klapsy, mają mniej problemów niż te, które w ogóle nie są karane". Na pytanie dziennikarza Wirtualnej Polski, z jakich badań to wynika, współprzewodniczący Konfederacji odpowiedział, że nie pamięta.

- No luz, na razie o tych klapsach tylko rozmawiamy… - uspokaja Filip.

- Może z koleżankami porozmawiaj o tym, bo ze mną nie ma o czym. To jak zastanawiać się, czy kiedyś będziemy katować dziecko. Jeśli chcesz je mieć ze mną, to zapomnij o klapsach. Dla mnie to jest nie do przejścia – ucina Małgorzata.

- Przesadzasz z tym katowaniem. Ale ok, uznaję, że wychowanie dziecka to gra zespołowa i rodzice muszą się zgadzać, jak to robić. Dlatego odpuszczam. O klapsach mówię bardziej teoretycznie. Bo nie ma w tej formie dyscyplinowania niczego złego. Politycy powinni o tym mówić, żeby przełamać poprawność polityczną, przywrócić stare i dobre metody wychowania – ocenia mój rozmówca.

"Dlaczego facetów tak jara decydowanie, kto jest wystarczająco prawilny"

Filip przyznaje, że też kiedyś był "trochę poprawny". O klapsach nie myślał, o osobach LGBT nie mówił na głos, a kwestię aborcji zostawiał kobietom. Zmienił się, gdy usłyszał Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. - Poczułem, że mówią za mnie to, na co ja do tej pory nie miałem odwagi. Że świat staje na głowie i odchodzi od tradycyjnych wartości. Że robi to też Unia Europejska i zawłaszcza Polskę. Poprawni straszą, że Konfederacja chce Polski bez aborcji, homozwiązków i dyktatury Unii. Ale przecież nie ma w tym nic złego, do niczyjej krzywdy nie prowadzi – stwierdza.

Jego dziewczyna wzdycha i dopowiada, że właśnie dlatego przestała chodzić na wybory i słuchać, co mówią politycy. - Bo oni mają taki wpływ na ludzi jak na Filipa. Inteligentny facet nasłuchał się Konfederacji i teraz nie umie zrozumieć, że to, co bredzą, jest niebezpieczne. Ja z kolei nie mogę zrozumieć, dlaczego facetów tak jara stanie przy drzwiach i decydowanie, kto przez nie przejdzie. Decydowanie, kto jest wystarczająco prawilny, zasługuje na prawa. Dla mnie to jeden wielki syf – mówi.

Dopytuję, jaką receptę mają na udany związek, skoro tyle ich różni. - Odpuszczanie. Z klapsami już to zrobiłem. Gdy trzeba będzie, pójdę dalej. Chociaż wiadomo, że będę walczył o swoje, np. głosując w wyborach – uśmiecha się Filip.

- Liczę, że Filipowi to przejdzie, a ta cała Konfederacja przeminie jak moda na lody Friza. Bo nie ukrywam, że dla mnie to wszystko durne i wyjęte jak z jakiegoś złego, starego filmu. Ale też na co dzień Filip nie zasypuje mnie tymi pierdołami. Ważniejszy dla niego jest nasz związek. To ciepły, troskliwy facet, który ma jakieś przejściowe odpały – podkreśla Małgorzata.

"G...niana utopia" konfederaty

Na koniec wracam do Dawida, by pogadać z nim o programie gospodarczym konfederatów. Bo ciekawi mnie, czym go uwiódł i dlaczego przysłania mu kwestie, które są ważne dla Weroniki (np. prawa kobiet i osób LGBT).

- Teraz ja ci coś zacytuję, bo też się przygotowałem – Dawid pokazuje mi tweet z profilu Nowej Nadziei Mentzena. Czyta na głos: "Wolność gospodarcza. Przede wszystkim: Zero PIT. Zero CIT, dobrowolny ZUS, Konkurencja dla NFZ, docelowa likwidacja podatku VAT. ZERO regulacji. Tani węgiel, wolny handel, wolny rynek. Godne życie. Wolność to my - od zawsze! Potrzebujemy normalności! Potrzebujemy Wolności!".

- Dlaczego to wszystko jest dla ciebie takie ważne? - dopytuję.

- Bo patrz, Polska jest na przecięciu Wschodu i Zachodu. Ten drugi musi teraz w nas inwestować, zalać nas pieniędzmi i wzmocnić, żeby stawić czoło Putinowi. Możemy na tym zyskać. Bo te pieniądze nie pójdą tylko na zbrojenia, ale też na technologie, biznes i przemysł. Każdy przedsiębiorczy Polak może na tym wygrać, tylko trzeba mu usunąć spod nóg te PIT-y, CIT-y, VAT-y. Inaczej to zostanie zmarnowane i przejedzone. I Polska, zamiast nowoczesnym krajem, będzie dalej staroświecka – tłumaczy.

- A co z tymi mniej przedsiębiorczymi? Jak nie będzie kasy na szkoły, szpitale, programy społeczne, to nie utoną? - drążę, ale odpowiada, że nie powinniśmy ciągle "równać w dół". Bo w tej Polsce, która jest rodem z wizji Konfederacji i jego, ludzie nauczą się, jak być przedsiębiorczy.

Proszę Weronikę, by wróciła do rozmowy, bo to ma być tekst o nich. Powtarzam, co przed momentem powiedział Dawid. - Znowu ta g...niana utopia, dla której trzeba poświęcać ludzi. Nie no, każmy laskom rodzić martwe płody, bo tak chce Konfa, a ta partia przecież zrobi nam kiedyś lepiej. Każmy naszemu kumplowi gejowi związać się z laską, bo tego chce Korwin, a on przecież zbawi młodych. Każmy zwłokom leżeć na ulicach, bo Mentzen nie uznaje zasiłków pogrzebowych. Wypędźmy Ukraińców z Polski, bo Braun i reszta zalatują ruską onucą. Co, może nie jest tak? – denerwuje się lewicowa wyborczyni.

Dopowiadam, że Korwin-Mikke straszył, iż Ukraina może odebrać Polsce Przemyśl, a Grzegorz Braun promował inicjatywę "Stop ukrainizacji Polski". W Sejmie jego kolega Wojciech Siński z Konfederacji Korony Polskiej mówił, że konflikt zbrojny w Ukrainie to "nie jest wojna Polaków" i że nasz kraj nie ma "zbieżnych interesów" z Kijowem. Puszczał też oko do Rosji: "Próbuje nam się wmówić przez oficjalne czynniki, że naszym wrogiem jest Rosja (...) Polska i Rosja nie ma powodów do tego, żebyśmy my czuli się wrogo jedni do drugich".

Dawid kręci głową i powtarza, że to wszystko wyrwane z kontekstu i przeinaczone. Ale już nie chce mu się wyjaśniać. Pytam więc na koniec, jaką mają receptę na lewicowo-konfederacki związek. - A czym on różni się od pary lewacko-lewackiej? Ta też się kłóci. Jak nie o politykę, to o wynoszenie śmieci, pieniądze czy zazdrość o koleżankę z pracy. A my akurat o to nie, bo mamy do siebie zaufanie i – poza polityką – jesteśmy zgranym teamem. Podczas tej kłótni coś między nami się zmieniło? - pyta i spogląda na Weronikę.

Ta przez dłuższą chwilę milczy, a Dawid traci wtedy pewność siebie. - Właściwie to nie. Bo to jest tak, że gdyby mój kolega okazał się konfiarzem, to mogłabym z nim nawet zerwać znajomość. A z tym gościem tutaj chcę jakoś wytrwać. Nic nie poradzę. Mam nadzieję, że wyrośnie z tego boomerstwa. Oby to zrobił, zanim wybierze Konfę do władzy – puentuje partnerka konfederaty.

Źródło: TOK FM