"Duda zakałapućkał się kompletnie". Poseł PiS go broni: "A słyszała pani o jakimś prezydencie, który czyta każdą ustawę?"
W piątek do Sejmu wpłynął prezydencki projekt nowelizacji ustawy o komisji ds. badania rosyjskich wpływów. Andrzej Duda chce m.in., by komisja mogła zakazać pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznym i by od jej decyzji można było odwołać się do sądu apelacyjnego. Prezydent zaapelował do parlamentu o jak najszybsze przyjęcie zmian. To jego odpowiedź na kontrowersje, jakie sam wywołał w poniedziałek. Oświadczył wtedy, że podpisze 'lex Tusk', czyli ustawę powołującą komisję. Wywołało to szereg negatywnych reakcji, w tym USA i Komisji Europejskiej.
Ten zaskakujący zwrot akcji komentowali w TOK FM goście Dominiki Wielowieyskiej. - Gdy się dowiedziałem, że prezydent w trybie ekstraordynaryjnym próbuje zmienić ustawę, którą przed chwilą podpisał, to nie wierzyłem, że to prawda. To coś horrendalnego (...) Powstał z tego potworek prawny. Prezydent zakałapućkał się kompletnie, próbując uratować tę ustawę i doprowadzić do tego, by komisja powstała - mówił Marek Borowski, senator Koalicji Obywatelskiej.
W jego ocenie Andrzej Duda ugiął się pod naciskiem m.in. rządu Stanów Zjednoczonych, który wyraził obawy, że 'lex Tusk' może zostać użyte do ingerencji w wolne wybory w Polsce. - Te głosy, które podniosły się na świecie, pokazały, że przyszłość Andrzeja Dudy rysuje się w czarnych barwach. Więc zdecydował się na tak desperacki ruch - stwierdził senator.
Jak jednak dodał, prezydencka nowelizacja ustawy to zasłona dymna, która niczego nie zmienia. - Oczywiście, jej najbardziej ostre rogi zostały spiłowane, ale jej cel pozostaje niezmienny. Chodzi o to, żeby przed wyborami opluć, zniesławić przeciwnika politycznego. Nazwać go agentem wpływu i utrudnić mu polityczne życie - podkreślił gość TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
'A słyszała pani o jakimś prezydencie na świecie, który czyta każdą ustawę?'
Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy zgodziła się z oceną senatora Borowskiego. Jej zdaniem komisja ma "ścigać wyłącznie jednego człowieka, czyli Donalda Tuska". Ustawę, która powołuje to ciało, posłanka nazwała "potężnym bublem prawnym". - Jestem naprawdę tym zdziwiona, bo w PiS-ie jest sporo prawników. Prezydent jest nawet doktorem prawa. A podpisał coś, czego nie przeczytał. To jest kompletny brak rozumu i brak wykonania pracy. Bo jego pracą jest nie tylko podpisywanie, ale wcześniej przeczytanie tego, co się chce podpisać. To pierwsze w historii weto prezydenta do własnego podpisu - ironizowała posłanka.
- A słyszała pani o jakimś prezydencie na świecie, który czyta każdą ustawę? - wtrącił Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości.
- Matko Boska! Przepraszam, co pan właśnie powiedział? - nie dowierzała Żukowska. - Jeśli prezydent Duda nie jest w stanie przeczytać tego, co podpisuje, to może powinien zrzec się urzędu? Bo to oznacza, że nie jest w stanie go pełnić. Po to też ma urzędników, żeby mu powiedzieli, co jest w ustawie. W dodatku ona nie była długa, liczyła zaledwie kilkanaście stron. Nie była też skomplikowana - dodała polityczka.
Z kolei Miłosz Motyka z Polskiego Stronnictwa Ludowego przytoczył twitta Andrzeja Dudy z 2012 roku. "Ludzie, ten facet podpisuje codziennie dokumenty decydujące o naszej przyszłości, a ich nie czyta. Ratuj się kto może! Łódź bez sternika" - napisał o Bronisławie Komorowskim, ówczesnej głowie państwa.
- Prezydent Duda wielokrotnie pisał, że akty prawne powinny zostać przeczytane przed podpisaniem. Jak widać, sam nie zastosował się do swoich słów -
Jednak w ocenie Bartłomieja Wróblewskiego ta krytyka prezydenta jest "populistyczna". - Chcę sprostować coś, co jest oczywistą bzdurą. Praktycznie żaden obywatel nie jest w stanie przeczytać i zrozumieć instrukcji bankowych i wszystkich innych, które podpisujemy każdego dnia. To nas przerasta. Oczywiście, prezydent ma służby. A że ta ustawa jest ważna, to zakładam, że szczegółowo się z nią zapoznał. Wiedział, co podpisuje - zapewnił gość TOK FM.
Polityk PiS tłumaczył również, że Andrzej Duda - przesyłając do Sejmu nowelizację "lex Tusk" - "chce złagodzić temperaturę sporu politycznego". Z doniesień medialnych wynika jednak, że partia rządząca była zaskoczona ruchem prezydenta. Czy więc PiS przegłosuje jego projekt? Na to pytanie Bartłomiej Wróblewski nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć. - Nie jest tak, że wszystkie propozycje prezydenta są bezdyskusyjne. Niekoniecznie każda z tych zmian złagodzi krytykę opozycji (?) Te wszystkie propozycje, które krytykowała opozycja i których dotyczy projekt prezydenta, nie są kluczowe z punktu widzenia sprawy, jaką jest wyjaśnienie wpływu Rosji na polską politykę - podsumował rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.
Nowelizacja Dudy naprawi 'lex Tusk'? Prawnik nie ma złudzeń. 'To farsa'