Hołownia pod ostrzałem PiS. "Marszałek rotacyjny" to nie najgorsze, co usłyszał
Sejm we wtorek po południu wybrał Kamilę Gasiuk-Pihowicz (KO), Roberta Kropiwnickiego (KO), Tomasza Zimocha (Polska 2050) i Annę Marię Żukowską (Lewica) do Krajowej Rady Sądownictwa . Sejm odrzucił cztery kandydatury zgłoszone przez PiS. W debacie poprzedzającej głosowanie doszło do emocjonującej konfrontacji pomiędzy przedstawicielami koalicji a politykami Zjednoczonej Prawicy. Członkowie Rady Ministrów rządu Mateusza Morawieckiego wykorzystując uprawienia, przysługujące im na mocy Regulaminu Sejmu, zakłócali czas prezentowania kandydatur przyszłych przedstawicieli Sejmu do KRS. Wchodząc na mównicę, obrażali nie tylko swoich politycznych przeciwników, ale także Szymona Hołownię, który wczoraj został wybrany na marszałka Sejmu.
Początkowo nic nie sygnalizowało nadchodzącej scysji. Posłowie jednomyślnie przyjęli uchwałę w sprawie ustalenia liczby członków Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Zgodnie z uchwałą, Komisja będzie miała siedmiu członków, czyli tyle samo, co w poprzedniej kadencji.
Pouczania, co do treści sejmowego regulaminu
Atmosfera zmieniła się diametralnie w chwili rozpoczęcia prac nad wyborem przedstawicieli Sejmu do KRS. Borys Budka przedstawił kandydatury posłów KO: Kamili Gasiuk-Pihowicz i Roberta Kropiwnickiego. Podkreślił też między innymi, że Sejm obecnie 'rozpoczyna proces uzdrowienia konstytucyjnego organu, jakim jest KRS'. Według niego poprzedni Sejm 'dopuścił się rażącego złamania konstytucji, formułując ten organ w sposób sprzeczny z konstytucją'. Po tych słowach emocje po stronie Zjednoczonej Prawicy sięgnęły zenitu. To właśnie wtedy Zbigniew Ziobro zerwał się z zajmowanego miejsca i zaczął domagać się prawa głosu. Szymon Hołownia, powołując się na sejmowy regulamin, udzielił ministrowi sprawiedliwości głosu, ale zastrzegł, że czas wypowiedzi nie powinien być dłuższy niż 3 minuty, na co Ziobro przystał.
Awantura w Sejmie. Ministrowie obrażają koalicję, a Kaczyński zaciera rękę
- To Trybunał Konstytucyjny decyduje o tym, czy ustawa jest zgodna z konstytucją, czy też nie, a nie Borys Budka - mówił we wtorek w Sejmie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jego słowom towarzyszyły okrzyki posłów PiS: 'Konstytucja!'. Po monologu w stronę Borysa Budki Ziobro zwrócił się w stronę koalicji: 'Przestrzegam, po nocy jest dzień, przyjdzie czas, że wy też znajdziecie się w ławach opozycji, a wtedy będziecie rozliczani również za łamanie konstytucji. (...) Niech pan nie będzie taki pewny siebie, czas biegnie szybko'. W odpowiedzi na te słowa posłowie opozycji wznieśli okrzyki: 'będziesz siedział'.
- Liczę na was. Mam nadzieję, że nie okażecie się takimi fujarami, jak za czasów Trybunału Stanu - odpowiedział Ziobro, nawiązując do nieudanej próby postawienia go przed Trybunałem Stanu.
Marszałek Sejmu upominał Zbigniewa Ziobrę, że skończył mu się czas. Posłowie PiS zaczęli skandować: 'Regulamin!'. W tym momencie do marszałka podszedł Jarosław Kaczyński. Hołownia tłumaczył, że 'regulamin Sejmu został zastosowany w tej sprawie w sposób literalny'. Jak zapowiedział, jeśli posłowie będą uniemożliwiali prowadzenie obrad, on rozpocznie procedurę przywoływania posłów do porządku, która zakończy się przerwaniem obrad. Ostatecznie marszałek Sejmu umożliwił ministrowi sprawiedliwości dokończenie wypowiedzi.
'Panie marszałku, panie marszałku rotacyjny'
Chwilę później na mównicy pojawił się Przemysław Czarnek. Hołownia zauważył, że to 'kolejny członek tego rządu, który chce zabrać głos w trybie, który dopuszcza regulamin Sejmu'. Ale jak podkreślił, nie chciałby, żeby doszło do sytuacji, w której 'zgłosi nam się cała Rada Ministrów, żeby zakłócać porządek obrad Sejmu'. Bo wtedy liczbę takich wystąpień ograniczy.
Minister edukacji zwrócił się do marszałka Sejmu Szymona Hołowni: 'Panie marszałku, panie marszałku rotacyjny'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>
- Przepraszam bardzo, ale w tym momencie, panie ministrze, narusza pan powagę tej izby i jej organów. Ma pan trzy minuty na wystąpienie - wtrącił Hołownia.
- To wy nazwaliście tę funkcję marszałkiem rotacyjnym, to nie my; dlaczego ma pan o to pretensję? Niech pan ma pretensję do swoich - stwierdził Czarnek. Niestety to był dopiero początek jego kąśliwych uwag.
- Panie marszałku, jest taka dobra zasada, nie mierz kogoś swoją miarą. To pan teraz nadużywa regulaminu, a mówi o nadużyciach prawa, zanim ja jeszcze wystąpiłem. Na litość boską, nie mierz kogoś swoją miarą - dodał.
- Przyznam szczerze, że to są standardy, które nie do końca pojmuję. Okazuję panu szacunek. Pozwalam zabrać głos. Spotyka mnie za to coś, co można nazwać afrontem. Jeśli to są pana standardy parlamentaryzmu, to głęboko nad tym ubolewam - podsumował poczynania Czarnka Szymon Hołownia.
W trakcie debaty wypowiadał się również minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber. - Ministrowie proszą o głos w trybie artykułu 186, który nie ogranicza ich liczbą czasu - punktował Hołownię.
Porównania do Elżbiety Witek
Płomienne wystąpienie zaprezentował także minister w KPRM Michał Wójcik. Zwracając się do marszałka Sejmu Szymona Hołowni ocenił, że kiedy marszałkiem Sejmu była Elżbieta Witek, nie było sytuacji, żeby 'w tak drastyczny sposób łamać Regulamin Sejmu'.
- Art. 186 w sposób jednoznaczny mówi - każdy członek Rady Ministrów ma prawo zabrać głos, kiedy ma tylko ochotę, a pan, niestety, ale musi dopuścić osobę do głosu - grzmiał.
Wójcik ocenił, że nie byłoby dzisiaj takiej dyskusji w Sejmie, gdyby nie 'poseł Borys Budka, który rozgrzał emocje'. - Państwo już od wczoraj jak Hunowie wjechaliście tutaj do tej izby, zawłaszczacie wszystko, palicie, niszczycie i skończycie jak Hunowie - mówił do polityków opozycji.
'Przekroczone standardy demokratycznej debaty'
Na zakończenie obrad, wydarzenia, do jakich doszło na sali plenarnej, skomentował Szymon Hołownia.
- Mikrofony na sali sejmowej zbierają tylko tych, którzy przemawiają. Chciałbym, aby Polki i Polacy, którzy śledzą obrady Sejmu, wiedzieli, że dzisiaj na tej sali w mojej ocenie, ale myślę, że i wielu z nas przekroczone zostały standardy demokratycznej debaty - powiedział.
- Chcę państwa zapewnić, że jako marszałek Sejmu nigdy nie będę okazywał państwu niczego innego niż szacunek i poważanie dla mandatu, który otrzymali państwo od obywateli. Natomiast gorąco zachęcam państwa do tego by pogarda, nienawiść, agresja i okrzyki 'puknij się w głowę', które dzisiaj słyszeliśmy na tej sali, nigdy więcej na niej nie zagościły, bo są policzkiem wymierzonym tym, którzy poszli do wyborów 15 października tego roku - oświadczył Hołownia.