"Policja jest w okresie wielkiej smuty". Następcę Szymczyka czeka tytaniczna praca
– Policja jest w okresie wielkiej smuty – oceniał w TOK FM Piotr Caliński, były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie oraz wykładowca w Collegium Civitas. - To nie tylko moje stanowisko, ale też policjantów, którzy służą na co dzień. To czas, o którym chcielibyśmy zapomnieć. Oznacza to, że trzeba będzie od początku mozolnie budować pewną pozycję. Na pewno etos i profesjonalizm służby – argumentował.
Wykładowca w Collegium Civitas podkreślił, że degrengolada dotyczy niemal wszystkich służb, nie tylko mundurowych, ale także struktur państwa. - To jest efekt tego, że wyznaczono pewne cele: propartyjne, a nie propaństwowe, nie proobywatelskie, a promikrośrodowiskowe wbrew ustawie o policji – analizował gość Wojciecha Muzala.
Piotr Caliński ocenił, że za tydzień ten czas smuty w policji się skończy wraz z odejściem Jarosława Szymczyka. - W rocznicę wybuchu granatnika - przypomniał.
Niefrasobliwość kosztuje
Odnosząc się do tragedii we Wrocławiu i zabójstwa dwóch policjantów przez Maksymiliana F., ocenił, że w tym przypadku zadziałała polska niefrasobliwość i przekonanie, że 'damy sobie radę'.
Dodał, że nowy komendant, który przejmie nadzór nad policją, będzie musiał spojrzeć na całą sytuację "audytorsko". - Na ile procesy, które obowiązują w policji, są spójne, logiczne, efektywne i przede wszystkim bezpieczne dla policjantów, ale też bezpieczne dla adresatów tych procedur, czyli dla obywateli - tłumaczył.
- Łatwo stworzyć procedurę, ona sobie gdzieś tam wisi, ale żeby była skuteczna, to oprócz tego, że jest opracowana i wdrożona, to musi być jeszcze jedno kryterium spełnione: musi być przestrzegana, a mamy z tym problem. Jest słynne powiedzenie jednego z byłych prezydentów, że "polski lotnik to i na drzwiach do stodoły poleci". A to pokazuje, że taka niefrasobliwość kosztuje. Kosztuje Smoleńsk, Mirosławiec i kosztuje śmierci ludzi, którzy giną w służbie. To była zbędna, niepotrzebna i bolesna śmierć – podkreślił.
Krew, pot i łzy
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", generał Szymczyk jeszcze w tym tygodniu odejdzie ze stanowiska komendanta głównego policji.
Gość TOK FM, ocenił, przywołując słowa Winstona Churchilla, że na jego następcę czeka: krew, pot i łzy. - A tak zupełnie poważnie, to jest tytaniczna praca, która jest do zrobienia. Przy jednym założeniu, że komendant i minister spraw wewnętrznych nie będą tego robili własnymi siłami, tylko wesprą się zewnętrzną formą konsultacji – mówił. Caliński wyjaśnił, że policja jest sparaliżowana, jeśli chodzi o własne narzędzia analityczne. - Nie ma także sprawnego audytu zarządczego, jest niby inspekcja wewnętrzna, ale to trochę Nibylandia – wskazał rozmówca Wojciecha Muzala.
Były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie ocenił, że w policji nie ma nikogo, kto potrafiłby przedstawić obiektywną fotografię. - Tam to jest zawsze koloryzowane, jak na przedwojennym monidle, a ilość blagi, która się wylała pod rządami generała Szymczyka, jest przerażająca – ocenił.
Gość TOK FM jako pierwsze zadanie nowego komendanta wymienił udrożnienie rzetelnej prawdziwej komunikacji, ale w oparciu o sprawdzone informacje, a nie o fantasmagorię, blagę albo bronienie naszych.
- Będę zawsze stawał w obronie każdego policjanta, który nadużyje broni wobec bandyty, bo on ma trzy sekundy na decyzję albo nawet sekundę, natomiast tam, gdzie operacje są przygotowane i gdzie nie ma bezpośredniego zagrożenia życia policjanta, nie wolno popełniać błędów, do tego można się lepiej przygotować – dodał.
Caliński ocenił, że "przed nowym kierownictwem policji ogromne wyzwanie i tytaniczna praca. Podobnie jak nowym kierownictwem resortu spraw wewnętrznych. Jego zdaniem działania policji muszą być skorelowane z innymi służbami: ze strażą graniczną, ze strażą pożarną, z Biurem Ochrony Rządu i z dziesiątkami innych formacji niemundurowych, które muszą być spięte w spójny system bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. Tym bardziej w obliczu konfliktu, który dzieje się 700 km od Warszawy".
- Da się to zrobić, ale warunek jest jeden, że będzie determinacja i zgoda polityczna na to, żeby nie było grubej linii, cytując premiera Mazowieckiego, bo to byłaby porażka – podsumował gość Wojciecha Muzala.