,
Obserwuj
Polityka

"Czarnek musi, bo się udusi". Były minister się doigrał. Wyłączono mu sejmowy mikrofon

NR
2 min. czytania
07.12.2023 10:41
Jak można było się spodziewać, obrady na temat powołania komisji śledczej do spraw wyborów kopertowych przebiegają bardzo burzliwie. Już na początku doszło do incydentu z udziałem Przemysława Czarnka. Polityk PiS domagał się głosu, a gdy go nie otrzymał, wszedł bez zgody prowadzącej obrady na mównicę. W rezultacie wyłączono mu mikrofon.
|
|
fot. Sejm RP/YT

Sejm w czwartek, po godz. 9 wznowił obrady. Posłowie będą kontynuowali prace nad projektem uchwały o powołaniu komisji śledczej ds. wyborów kopertowych oraz nad projektem Polski 2050-TD i KO ws. zamrożenia cen energii. Posłowie mają też wybrać przewodniczącego komisji ds. pedofilii.

Już na początku doszło do incydentu z udziałem Przemysława Czarnka. Poseł Prawa i Sprawiedliwości z szelmowskim uśmiechem oświadczył, że klub Prawa i Sprawiedliwości „niezmiennie" popiera powołanie komisji śledczej do poświęconej tzw. wyborom kopertowym.

- Marszałek Sejmu Elżbieta Witek w lutym 2020 roku zarządziła wybory prezydenckie na 10 maja 2020 roku, realizując swój obowiązek, nie prawo, ale obowiązek konstytucyjny – grzmiał z mównicy. Następnie Czarnek przypomniał chronologię wydarzeń z tamtego okresu i wybuch pandemii koronawirusa.

Były minister w swoim przemówieniu zrzucił winę za nieodbycie się wyborów na "totalną opozycję". To ona jego zdaniem "blokowała funkcjonowanie demokratycznego państwa".

- Środki zostały wydane bez celu, ale dlaczego? Bo wy wywaliliście wybory. Nie doprowadziliście do nich swoją obstrukcją - powiedział polityk, broniąc między innymi Jacka Sasina.

- My odpowiedzialnie chcieliśmy przeprowadzić wybory korespondencyjne, w terminie wyborów - 10 maja. – mówił.

 "Dość żartów"

W pewnym momencie Przemysław Czarnek zwrócił się do nieobecnego Szymona Hołowni. Zapytał go o projekt wycofanej wczoraj z procedowania ustawy wiatrakowej.

 - Panie marszałku. Dość żartów. (....) Pytam pana. Jest pan szefem klubu, który ma raptem 33 posłów. Mieścicie się w niewielkim autokarze i zostają jeszcze wolne miejsca. Zna pan ich. Kto napisał ustawę wiatrakową? Jakie lobby stało za ustawą wiatrakową. Niech pan nie udaje wariata! Pan to wszystko wie! – dopytywał, zarzucając, że to przez posłów Polski 2050 spadła wartość akcji Orlenu.

 Nie zabrakło też nawiązań do tęczowych flag. "Chodzicie teraz z plagą Polski dumnie. Brawo". Ale to nie koniec. Bo po Czarnku na mównicę wszedł poseł Tomczyk. Swojego poprzednika nazwał "ikoną uczciwości".

 - Panem Czarnkiem zajmie się prokuratura w przyszłości. Mam do pana wiadomość: za rozdawania willi znajomym i za przeprowadzenie wyborów kopertowych nastąpi odpowiedzialność karna - oświadczył przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej.

 W trakcie wystąpienia posła Tomczyka, Przemysław Czarnek domagał się udzielenia mu głosu. – Obrażono mnie – krzyczał. Gdy polityk PiS zaczął wygłaszać sprostowanie, ale wicemarszałkini wyłączyła mu mikrofon. Dorota Niedziela zwróciła się do Czarnka. - Panie pośle, proszę do mnie - powiedziała. Były szef MEiN wrócił do ław poselskich.

"To jest twarz PiS-u"

Zamieszanie skomentował przemawiający jako kolejny Michał Szczerba. 

- To jest właśnie twarz PiS-u. Ostentacyjna bezczelność. Czarnek musi, bo się udusi. Bez żadnego trybu, naruszając powagę Sejmu. Minister nauki i edukacji, zapamiętany z jednej czynności - 40 mln przepalił na fundacje swoich politycznych pobratymców. Złodziejstwo będzie rozliczone! - grzmiał.