Co teraz z Macierewiczem? "Mam nadzieję, że nikomu nie zadrży ręka"
Szef MON Władysław Kosiniak Kamysz zdecydował o natychmiastowej likwidacji podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Na rozliczenie się z wszelkich narzędzi, dokumentacji i nieruchomości członkowie komisji mają czas do poniedziałku. Cofnięte zostały także wszelkie upoważnienia i pełnomocnictwa. Jak informował w maju poseł KO Krzysztof Brejza, działalność podkomisji kosztowała podatników ponad 31 mln zł.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ministerstwo Obrony Narodowej zapewniło, że na stronach resortu opublikowany zostanie raport komisji Jerzego Millera. Gospodyni "Wywiadu Politycznego" Karolina Lewicka przywołała słowa Cezarego Tomczyka, nowego wiceministra obrony, który zapewnił, że "kłamstwo przestało był oficjalnym stanowiskiem państwa polskiego". - Wypada tym słowom przyklasnąć i mieć nadzieję, że pójdą za nimi czyny. Bardzo dobrze się stało, że ta podkomisja została zlikwidowana stosunkowo szybko - komentował Grzegorz Rzeczkowski z "Newsweeka" i autor reportażu "Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę".
Gość TOK FM pozytywnie ocenił także decyzję nowego kierownictwa ministerstwa obrony o publikacji na stronie internetowej MON-u raportu komisji Millera. - To jest jedyny, prawdziwy, państwowy raport, którego nikt poza Macierewiczem i PiS-em nie podważa. Nikt, czyli cenieni eksperci międzynarodowi - mówił.
Rzeczkowski podkreślił, że nowy rząd czeka poważne zadanie. Ujawnienie raportu ekspertów prokuratury, którzy doszli do tych samych wniosków co Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i "właściwie powtórzyli to samo, co raport komisji Milera w 2011 roku". Ale to nie wszystko. Zdaniem dziennikarza "trzeba teraz rozliczyć Macierewicza do spodu i rozliczyć komisję". - Ile kosztowała. Sprawdzić, ile pieniędzy i na co zostało wydane i wyciągać konsekwencje. Mam nadzieję, że to, czego byliśmy świadkami w 2014 i 2015, kiedy prokuratura zatrzymała się w pół kroku i nie oskarżyła Macierewicza, już się nie powtórzy, i że teraz nikomu nie zadrży ręka, żeby postawić go przed sądem za to, czego się dopuścił. A lista grzechów jest bardzo długa - podkreślił.
Złamanie procedur bezpieczeństwa przez pilotów
Komisja pod przewodnictwem Jerzego Millera została powołana 15 kwietnia 2010 r. przez MON. Badała okoliczności tragedii równolegle do rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). W jej skład wchodziło 34 ekspertów z różnych dziedzin, m.in. piloci cywilni i wojskowi, a także prawnicy specjalizujący się w prawie lotniczym i meteorolodzy. 29 lipca 2011 roku komisja wydała raport, w którym opisano okoliczności tragedii i jej przyczyny.
W raporcie Millera napisano, że bezpośrednią przyczyną katastrofy 10 kwietnia 2010 roku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania (100 metrów), przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg - przerwanego lądowania w sytuacji, kiedy wiadomo, że lądowanie może zakończyć się niepowodzeniem - było spóźnione.
Według ekspertów z komisji Millera właśnie złamanie procedur bezpieczeństwa przez pilotów tupolewa doprowadziło do zderzenia z feralną brzozą, którego skutkiem było oderwanie fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu, przechyłu i zderzenia z ziemią.