Macierewicz pozbawiony ochrony Żandarmerii Wojskowej. "Pięć lat, nie pełniąc funkcji w MON, korzystał z ich obsługi"
Decyzją nowego szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej uległa likwidacji. Po odwołaniu jej członków i opuszczeniu przez nich siedziby MON pomieszczenia zostały zabezpieczone i zaplombowane.
Dla Antoniego Macierewicza to nie jest koniec prac podkomisji. Decyzję Kosiniaka-Kamysza nazwał bezprawną i zabarykadował się z członkami podkomisji w jednym z budynków należących do resortu obrony narodowej przy ul. Kolskiej. Były szef podkomisji decyduje nawet o tym, kto może wejść do budynku.
W co gra Antoni Macierewicz? 'Chce mieć swój mit założycielski'
"Obraz jest przerażający"
Wiceszef MON Cezary Tomczyk ogłosił we wtorek kolejną decyzję w sprawie byłego szefa ministerstwa. - Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podjął decyzję o odstąpieniu od ochraniania Antoniego Macierewicza przez Żandarmerię Wojskową. Kwestia ochrony dla Macierewicza przez Żandarmerię Wojskową oraz służbowego samochodu jest zamknięta - oświadczył wiceszef MON i podkreślił, że Macierewicz "przez pięć lat, nie pełniąc funkcji w MON, korzystał z obsługi Żandarmerii Wojskowej".
Jak przekazał Cezary Tomczyk właśnie "trwa analiza materiałów", otrzymanych od członków podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej i w ciągu kilku następnych dni zostanie powołany specjalnych zespół, który zbada całą działalność "patologicznej" podkomisji Macierewicza. "Obraz jest przerażający. Fakt, że działała podkomisja, która została zbudowana po to, żeby udowodnić kłamstwo, to w normalnej demokracji nie miało prawa się zdarzyć, a zdarzyło się" - zaznaczył polityk.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>