W co gra Antoni Macierewicz? "Chce mieć swój mit założycielski"
Decyzją nowego szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej uległa likwidacji. Po odwołaniu jej członków i opuszczeniu przez nich siedziby MON pomieszczenia zostały zabezpieczone i zaplombowane.
Mimo to dla Antoniego Macierewicza to nie jest koniec. Decyzję Kosiniaka-Kamysza nazwał bezprawną i zwołał na poniedziałek posiedzenie podkomisji przy ul. Kolskiej, w jednym z budynków należących do resortu obrony narodowej. Były szef podkomisji decyduje nawet o tym, kto może wejść do budynku, i nie są to dziennikarze 'Gazety Wyborczej' i TVN24.
Czy w sytuacji, w której były szef MON blokuje jeden z resortowych budynków, nowy rząd będzie musiał uciec się do rozwiązań siłowych? Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza taki ruch byłby dla PiS-u młynem na wodę. - Siłowe wyprowadzenie Macierewicza to coś, na co on czeka. Chce mieć swój mit założycielski, żeby móc się do tego odwoływać, żeby mit o zamachu smoleńskim nawozić świeżym nawozem - mówił dziennikarz 'Dziennika Gazety Prawnej' w 'Poranku Radia TOK FM'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Macierewicz podjął wiele decyzji, które dają paliwo do tego, by konkretnie z nim zagrać"
A przecież - wskazał rozmówca Jan Wróbla - są inne rozwiązania. - O wiele skuteczniejsze byłoby pokazanie, na co wydano pieniądze w tej podkomisji, jak wyglądał eksperyment parówkowy, jakie były konkluzje, jak się skończyło wynajęcie prawnika Moreno-Ocampo, który na pewnym etapie miał być gwarantem odzyskania wraku i tego, że ta podkomisja coś konkretnego dowiezie. Macierewicz podjął wiele decyzji, które dają paliwo do tego, by konkretnie z nim zagrać, a nie tylko spakować w kartony i wyprowadzić pod strażą z budynku - tłumaczył gość TOM FM.
Dlatego - w ocenie dziennikarza 'DGP' - rozliczenie podkomisji Macierewicza, ale także innych afer PiS powinno być 'raczej operacją chirurgiczną, a nie biciem pałą na oślep'. - PiS nie utworzył koalicji, ale zdobył dobry wynik wyborczy i jeszcze kiedyś obejmie władzę ponownie - jeżeli nie za cztery lata, to za osiem. Jeżeli wymiana elit dokona się w stylu nihilistycznym i nawiązującym do tradycji pisowskiej, to powrót PiS do władzy będzie wielkim trzęsieniem ziemi - przekonywał Zbigniew Parafianowicz w rozmowie w TOK FM.