Po orędziu Donalda Tuska w TVP. "Jakbym oglądała film amerykański"
Premier Donald Tusk wygłosił w sobotę wieczorem orędzie w TVP . - Polska to kraj cudów i wspaniałych ludzi. Żebyście tylko mogli usłyszeć te wszystkie komplementy, te zachwyty nad Polakami i ich mądrością, jakie słyszałem od przywódców państw i globalnych autorytetów. Ja miałem okazję słuchać tego podczas odbierania gratulacji, ale to wielkie uznanie jest dla każdej i każdego z was. To wy w 2023 roku zadziwiliście świat, to dzięki wam popłynęła z Polski nadzieja dla wszystkich ludzi pragnących wolności - podkreślił Tusk. - Możemy być dumni i bardzo wam za to dziękuję - dodał.
Poproszona o ocenę wystąpienia Donalda Tuska Magdalena Kicińska, redaktorka naczelna 'Pisma. Magazynu opinii' i wiceprezeska fundacji Pismo zauważyła, że czuła się tak, 'jakby oglądała film amerykański'. - Dużo było takiego radosnego patosu i proobywatelskiego optymizmu, na które możemy trochę cynicznie i trochę złośliwie kręcić nosem. Ale sama idea, żeby było miło, to jest naprawdę bardzo dobra idea, zwłaszcza po ostatnich latach w życiu publicznym - argumentowała.
Gościni TOK FM podkreśliła jednak, że jest bardzo dużo niekonsekwencji w postawie premiera. - Trudno nazwać sposób przejęcia i odzyskania mediów publicznych miłym, zgodnym z dobrym obyczajem i obietnicami, które powtarzał wczoraj premier Donald Tusk, że będzie inaczej, równościowo i wolnościowo, a tak nie było - mówiła naczelna 'Pisma'.
Magdalena Kicińska z jednej więc strony wskazywała na ulgę, że w sferze publicznej zaistniał inny język. Ma jednak nadzieję, że za słowami pójdą czyny. - Tutaj te czyny są trochę przeciwne do tego, co powiedział wczoraj język giętki premiera Tuska - wskazywała gościni Anny Piekutowskiej.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Było słodko, było miło, ale liczą się czyny, a nie słowa"
Dominika Długosz z 'Newsweeka' przyznała, że nie ma żadnych oczekiwań wobec noworocznych wystąpień prezydenta czy premiera . - Rozumiem, że premier politycznie i wizerunkowo miał potrzebę wystąpienia z orędziem. Było to również bardzo ważne dla jego zwolenników, wyborców i wyznawców, że zobaczyli premiera Donalda Tuska, który mówi po polsku, jak sam zaznaczył na Twitterze. I to jest taki symboliczny moment - mówiła. Samo zaś orędzie oceniła: Było słodko, było miło, ale liczą się czyny, a nie słowa - podkreśliła.
W ocenie dziennikarki 'Newsweeka' Donald Tusk nie ponosi pełnej odpowiedzialności za to, co od ponad tygodnia dzieje się na Woronicza i placu Powstańców Warszawskich. - Natomiast to po prostu zwyczajnie i obiektywnie ładne nie jest - wskazała. Jednocześnie gościni TOK FM odniosła się do obietnic wyborczych Donalda Tuska, których 'spełnienie będzie niezwykle trudne'. - Już za chwilę wejdzie realna polityka i realne dogadywanie się w koalicji, a realne układy wyglądają zupełnie inaczej niż kampanijne wiece - podsumowała Dominika Długosz.