,
Obserwuj
Polityka

Co może Straż Marszałkowska w Sejmie? Nie tylko "stępione szable"

3 min. czytania
07.01.2024 10:43
Straż Marszałkowska jeszcze pod koniec roku była na ustach wielu komentatorów. Wszystko przez wyczyny parlamentarzystów w Sejmie. Co może, a czego nie powinna robić Straż Marszałkowska?
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

We wtorek 12 grudnia więcej niż o wygłoszonym tego dnia exposé premiera Donalda Tuska mówiło się o zdarzeniu z udziałem Grzegorza Brauna, który rzucił się z gaśnicą na świece zapalone w Sejmie z okazji Chanuki.  Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która błyskawicznie zareagowała na wyczyn posła Konfederacji, przypłaciła to zdrowiem i spędziła tydzień w szpitalu. Wideo z incydentu błyskawicznie obiegło sieć, a zarówno internauci, jak i komentatorzy zaczęli zadawać pytanie: gdzie była Straż Marszałkowska?

Co dalej z Grzegorzem Braunem? Polacy nie chcą go w Sejmie [SONDAŻ]

Jak wskazał w TOK FM Krzysztof Izdebski, Straż Marszałkowska miała wówczas prawo do użycia wobec Brauna środków przymusu bezpośredniego, nie oglądając się na dotyczącą parlamentarzystów zasadę nietykalności. - Straż Marszałkowska może wykonywać działania określane mianem interwencji bezpośredniej - tu nie ma większych ograniczeń, co nie oznacza, że może od razu wyjąć broń. W przypadku Brauna Straż mogłaby zainterweniować, np. odsuwając go od ofiary. Użycie w zamkniętym pomieszczeniu gaśnicy proszkowej bez potrzeby stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia, więc taka fizyczna interwencja była jak najbardziej dopuszczalna - podkreślił ekspert z Open Spending EU Coalition i Fundacji Batorego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jarosław Kaczyński i jego ochroniarze. "To wynikało z pewnego poczucia bycia lepszym"

O roli Straży Marszałkowskiej ostatnio mówi się sporo także w kontekście Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Skazani prawomocnym wyrokiem i pozbawieni mandatów poselskich politycy PiS nadal przychodzą na Wiejską i biorą udział w głosowaniach. Jak to się ma do treści ustawy o Straży Marszałkowskiej i zapisu o kontroli uprawnień do przebywania w obiektach Sejmu? W ocenie gościa "OFF Czarka" po prostu mamy tu do czynienia z decyzją polityczną. - To jest problem ze wszystkimi tego typu hierarchicznymi strukturami. Zawsze jest pewien wpływ tych, którzy rządzą. Tutaj, ponieważ marszałek Sejmu zdaje się mieć dosyć niejednoznaczne stanowisko, trudno jest wymagać od Straży, żeby podejmowała inne czynności - mówił gość Cezarego Łasiczka.

Kamiński i Wąsik pozostaną posłami? Tak czy inaczej 'Hołownia będzie miał problem'

Krzysztof Izdebski tłumaczył również, że Straż Marszałkowska jest "zbrojnym ramieniem" marszałka - choć zwykli obywatele mają okazję widywać strażników jedynie w galowych strojach - to nie pełnią oni w Sejmie funkcji dekoracyjnej. - To nie jest tak, że każdy strażnik chodzi w stroju galowym. Są rzeczywiście tacy, natomiast nie oznacza to, że ich jedyną bronią jest szabla i to w dodatku stępiona, bo używana do różnego rodzaju ceremoniałów. Są tam osoby, które na przykład patrolują z psami, znają się na pirotechnice, są ratownikami - wymieniał ekspert.

Straż Marszałkowska mimo swoich szerokich kompetencji nie wystarczyła Jarosławowi Kaczyńskiemu, który przez lata pojawiał się na sejmowych korytarzach otoczony wianuszkiem ochroniarzy z prywatnej firmy GROM Group.

Jak zaznaczył Krzysztof Izdebski, parlamentarzyści w ekstremalnych przypadkach mają prawo do indywidualnej ochrony, jednak przypadek prezesa PiS do nich nie należy.  - Możemy wyobrazić sobie sytuację, w której tłum, jak ten z Kapitolu po wyborach w Stanach Zjednoczonych, wdziera się do budynku Sejmu. Wtedy taka ochrona powinna zostać przyznana. A to, że Jarosław Kaczyński chodził w towarzystwie osób z agencji ochrony, wytworzyło się na zasadzie pewnego uzusu - mówił ekspert.

Podkreślił, że w przypadku Kaczyńskiego nie był to tylko problem braku zaufania do Straży Marszałkowskiej. - Wiemy, że policja w dosyć dużej liczbie pilnowała jego domu. To wynikało z pewnego poczucia bycia lepszym - do czego nawiązywał w słynnej piosence Kazik - i Jarosław Kaczyński zdawał się przenosić to na każdy przejaw swojej działalności - ocenił Krzysztof Izdebski w TOK FM.