Znamy nazwę nowej partii Janusza Korwina-Mikkego. "Tu zaskoczenie"
W ubiegłym roku Janusz Korwin-Mikke poinformował, że - wraz z publicystą Stanisławem Michalkiewiczem i byłym europosłem Kongresu Nowej Prawicy Robertem Iwaszkiewiczem - tworzy nową partię. W piątek dowiedzieliśmy się, że ugrupowanie zostało już zgłoszone, a Korwin podał jego nazwę.
"(Partia - red.) nazywa się - tu zaskoczenie - KORWiN. I program ma taki, jak dawny KORWiN. Ale za to osobny, b. konkretny, program na wybory do unijnego Parlamentu" - przekazał polityk na platformie X.
Partia KORWiN powraca po wyborczej porażce założyciela
Partia KORWiN po raz pierwszy została założona w 2015 roku jako Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja, natomiast w 2021 roku przyjęła nazwę Konfederacja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Janusz Korwin-Mikke ustąpił ze stanowiska prezesa w październiku 2022 roku i został zastąpiony przez Sławomira Mentzena, który zdecydował o zmianie nazwy ugrupowania na Nowa Nadzieja.
Korwin-Mikke w październikowych wyborach parlamentarnych startował z podwarszawskiego okręgu i uzyskał wynik 9939 głosów, który nie pozwolił mu na dostanie się do Sejmu. Do Sejmu dostała się za to żona obecnego wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka - Karina Bosak, która nie prowadziła kampanii wyborczej z powodu ciąży.
Korwin-Mikke skomentował swoją porażkę w charakterystycznym dla siebie stylu: "To dowód, że kobiety nie powinny mieć prawa głosu. Niech Pan przejrzy wyniki w Stanach: Trump wygrałby, gdyby głosowali tylko mężczyźni, a gdyby kobiety - w żadnym stanie, by nie wygrał" - stwierdził.
Na wynik Korwina, ale i samej Konfederacji mogły znacząco wpłynąć wypowiedzi polityka w sprawie afery Pandora Gate. Korwin-Mikke powiedział wtedy, że "to dziewczyna, jej matka powinna decydować, czy dziewczyna jest dojrzała, czy nie". Ocenił także, że sytuacja, w której "grono zaślinionych staruchów w Sejmie" ustala wiek zgody na współżycie seksualne, "jest obrzydliwa".
Do feralnej wypowiedzi, przez którą Korwin został poniekąd wyrzucony z własnej partii, polityk powrócił w rozmowie z Gazetą.pl. Jak utrzymuje, została ona "sfałszowana". "Gdy wyszła sprawa youtuberów, postanowiłem zarobić kilka punktów i ogłosiłem, że należy ich postawić przed sądem, wsadzić do kryminału. Ktoś wziął moją wypowiedź, obciął część z tym stawianiem przed sądem i na tej podstawie powiedziano, że popieram pedofilię" - skomentował Janusz Korwin-Mikke.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>