,
Obserwuj
Polityka

"Gazeta Wyborcza" ujawnia kulisy zatrzymania Kamińskiego i Wąsika. Padło słowo "judasz"

oprac. MZ
2 min. czytania
15.01.2024 08:07
"Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik mieli spędzić dwie noce w Pałacu Prezydenckim i wyjść stamtąd prosto na organizowany przez PiS w czwartek, 11 stycznia Marsz Wolnych Polaków. W apartamencie Andrzeja Dudy mieli przygotowane sypialnie i bezpośrednią linię z kuchnią" - ustaliła "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Paweł Wodzyński/East News

9 stycznia policja zatrzymała w Pałacu Prezydenckim byłych szefów CBA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Politycy PiS zostali skazani prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia za udział w tzw. aferze gruntowej. Szef Gabinetu Prezydenta Marcin Mastalerek twierdzi, że wyprowadzając Kamińskiego, uderzono nim o futrynę. Jak relacjonował polityk, którego nie było wtedy na miejscu, zachowanie policji wywołało płacz pracownic Kancelarii Prezydenta.

"Gazeta Wyborcza" dotarła do informacji na temat tego, jak wyglądało zatrzymanie skazanych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Z ustaleń autora artykułu Wojciecha Czuchnowskiego nie doszło do incydentu opisywanego przez Mastalerka.

Okazuje się, że prezydent Andrzej Duda chciał dłużej ukrywać polityków PiS w Pałacu. "Administracja dostała polecenie, by w apartamencie prezydenckim na III piętrze przygotować pokoje dla gości, do których dostarczono walizki z prywatnymi rzeczami Kamińskiego i Wąsika. Dostali m.in. numer telefonu do obsługi kuchennej. Wśród urzędników poszła informacja, że będą tam mieszkać co najmniej do czwartku i wyjdą dopiero na demonstrację zapowiadaną przez PiS" - czytamy.

Dopłaty do kredytów im nie pomogły. 'Premiera Tuska zapraszam do grup, gdzie polują na mieszkanie'

Duda miał dostać nieformalne zapewnienie od policji, że funkcjonariusze nie wejdą do Pałacu. Ostatecznie pod nieobecność prezydenta policjantów wprowadzili dwaj zastępcy komendanta Służby Ochrony Państwa - pułkownicy Krzysztof Król i Bartłomiej Hebda. "Policjantów było 14, wszyscy w mundurach. Do gabinetu nie weszli wszyscy, część czekała w sekretariacie. Według jednej z relacji ( szefowa Kancelarii Prezydenta Grażyna) Ignaczak-Bandych nazwała płk. Hebdę "judaszem", a Wąsik miał powiedzieć: "Ja panu tego nie daruję". Kamiński był spokojny. Polityków wyprowadzono w kajdankach" - relacjonuje "GW".

Jak podaje "Wyborcza", nieprawdą jest także, że autobus miejski zablokował kolumnę prezydenta, który chciał jak najszybciej wrócić do Pałacu. Do tego Duda miał minąć się z policjantami wyprowadzającymi jego kolegów dosłownie o trzy minuty.

'Chcesz popełniać przestępstwa? Zakumpluj się ze mną'. Duda wysłał sygnał i 'się zakiwał'