,
Obserwuj
Polityka

Żona Kamińskiego w trakcie L4 była na manifestacji, w telewizji i Sejmie. Odpowie dyscyplinarnie?

Urszula Abucewicz
3 min. czytania
17.01.2024 11:29
Barbara Kamińska, żona Mariusza Kamińskiego, jak podaje OKO.press, od października jest na zwolnieniu lekarskim. Mimo L4 jest aktywna, wzięła udział w manifestacji zorganizowanej przez PiS, spotkała się z prezydentem, występuje w TV Republika, przychodzi do Sejmu. - Na zwolnieniu lekarskim można wyjść z domu jedynie w uzasadnionych przypadkach, np. po leki do apteki - mówi tokfm.pl radca prawny Wojciech Zabrocki.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Barbara Kamińska jest sędzią w Sądzie Rejonowym w Piasecznie pod Warszawą. Nominację od prezydenta Andrzeja Dudy Kamińska odebrała w marcu 2022 r. Jak podaje OKO.press, sędzia od października ubiegłego roku jest na zwolnieniu lekarskim. W czwartek 11 stycznia, czyli w dniu manifestacji PiS, z powodu jej nieobecności w pracy zostały odwołane rozprawy sądowe zaplanowane na ten dzień. Sędzia mimo -4 tego dnia spotkała się z prezydentem Andrzejem Dudą, była obecna także na proteście. Z kolei 16 stycznia pojawiła się wraz z Romą Wąsik na galerii sali sejmowej.

Pytamy radcę prawnego Wojciecha Zabrockiego, czy sędzia Barbara Kamińska na zwolnieniu lekarskim mogła brać udział w przywołanych spotkaniach i wydarzeniach. - To zależy od kodu na zwolnieniu lekarskim - mówi tokfm.pl Wojciech Zabrocki, radca prawny. Na zwolnieniu lekarskim lekarz ocenia, czy pacjent może chodzić, czy powinien leżeć. - Na zwolnieniu lekarskim wyjść można jedynie w uzasadnionych przypadkach, na przykład po leki do apteki, ale nic więcej - wyjaśnia radca prawny. - Wykorzystywanie zwolnienia w sposób sprzeczny z celem jego wystawienia jest niezgodne z jego zamierzeniem. Co do zasady, gdyby to był każdy zwykły pracownik, to pracodawca miałby prawo kontroli wykorzystania zwolnienia w sposób odpowiadający jego celowi - mówi Wojciech Zabrocki. Radca prawny wyjaśnia, że wykorzystywanie zwolnienia w sposób sprzeczny z jego celem rodzi odpowiedzialność dyscyplinarną.

- W zależności od okoliczności sprawy, jeżeli zwolnienie lekarskie jest wykorzystywane w sposób sprzeczny z celem, to znaczy, że osoba działa na szkodę czy to pracodawcy, czy kogokolwiek, kto finansuje pracę tej osoby - mówi Wojciech Zabrocki, radca prawny.

'Zwolnienie jest po to, żeby naprawić stan zdrowia'

"Zwolnienie jest po to, żeby naprawić stan zdrowia"

Dr Marcin Wojewódka, radca prawny w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy i były wiceprezes ZUS, nie ukrywał zdziwienia w 'Gazecie Wyborczej', że 'osoba uważająca się za sędzię nie zna obowiązujących przepisów oraz dorobku orzecznictwa sądów powszechnych i Sądu Najwyższego'. - Zasada w polskim prawie jest jasna - jeśli jesteś na zwolnieniu lekarskim, to nie pracujesz, nie podejmujesz aktywności, które stałyby w sprzeczności z celem tego zwolnienia. Jeśli bowiem ktoś przebywa na zwolnieniu i otrzymuje z odpowiedniego źródła jakieś świadczenie, to nie po to, żeby brylować na manifestacjach lub w mediach w prime timie. Zwolnienie jest po to, żeby naprawić stan zdrowia - mówił 'Wyborczej' Wojewódka.

Orzecznictwo Sądu Najwyższego

Radca prawny przywołał orzecznictwo Sądu Najwyższego i powiedział, że na L4 nie można wykonywać jakiejkolwiek pracy zarobkowej. "Niedozwolona jest też aktywność, której nie da się pogodzić z celem, w którym ktoś otrzymał zwolnienie oraz które zagraża temu celowi". - Rażące nadużycie zwolnienia lekarskiego może stanowić uzasadnioną przyczynę nawet rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia - mówił "Wyborczej" Marcin Wojewódka.

Jednak w przypadku sądów, jak podaje 'Gazeta Wyborcza', Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie może sam wystąpić z taką inicjatywą. Zgodnie z art. 94c, par. 2 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych uprawnionym do kontroli zwolnień lekarskich jest prezes sądu oraz - na jego wniosek - Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Czy będzie kontrola?

'Gazeta Wyborcza' zwróciła się do zwierzchnika Kamińskiej, by ustalić, czy sąd skontroluje jej zwolnienie lub poprosi o to ZUS.

'Zgodnie z art. 3a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe w zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, wobec powyższego informuję, że tak sformułowany wniosek nie stanowi informacji publicznej. (...) W odniesieniu do zakresu przedmiotowego wniosku wskazać należy, że zawiera on żądanie udostępnienia informacji o ewentualnych zamiarach lub planach, co nie ma charakteru informacji publicznej' - czytamy w oświadczeniu.

'W trybie przepisów u.d.i.p. nie można domagać się wyrażenia opinii na dany temat, przeprowadzenia oceny lub dokonania interpretacji. Z tych samych powodów przedmiotem wniosku o udzielenie informacji publicznej nie może być również stan 'świadomości' organu, gdyż informacja publiczna dotyczy sfery faktów, czyli danych, jakimi konkretny organ dysponuje' - dodano.

Z odpowiedzi nie można wywnioskować, czy pracodawca żony skazanego polityka PiS zweryfikuje jej L4.