,
Obserwuj
Polityka

Mastalerek ostro o odwołaniu ambasadorów. "Chyba się coś pomyliło"

Natalia Ryńska
2 min. czytania
13.03.2024 21:35
Prezydent Andrzej Duda nie zgadza się na hurtowe odwoływanie ambasadorów, bez konkretnych przesłanek i podawania przyczyn - powiedział w środę szef gabinetu prezydenta Marcin Mastalerek.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

MSZ przekazało w środę, że szef resortu Radosław Sikorski podjął tego dnia decyzję o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów oraz o wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu. Ministerstwo dodało, że proponowane zmiany zostały przedstawione w ramach Konwentu Służby Zagranicznej, a po ich akceptacji przez premiera Donalda Tuska zostały uruchomione praktyczne procedury odwoławcze. Jednocześnie MSZ wyraziło nadzieję 'na zgodne współdziałanie w tej sprawie najważniejszych władz w kraju'.

Mastalerek o 'braku współpracy' ze strony Donalda Tuska 

Mastalerek ocenił w Polsat News, że dzień po tym, jak prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk pokazali w Waszyngtonie współpracę w sprawach bezpieczeństwa i międzynarodowych, premier 'zamierza jednostronnie pokazywać brak współpracy'.

- Kilka tygodni temu minister Radosław Sikorski przysłał do Pałacu Prezydenckiego listę kilkudziesięciu ambasadorów i chciał hurtowo dokonywać zmian. Usłyszał od współpracowników prezydenta, że prezydent do każdego z ambasadorów podchodzi w sposób odpowiedzialny i merytoryczny, że nie zgadza się na hurtowe odwoływanie ambasadorów, bo albo są konkretne zarzuty i przesłanki w kierunku jakiegoś ambasadora albo ich nie ma. Prezydent powiedział: proszę mi przedstawić informacje w każdej placówce, co wam się nie podoba, czy ktoś z ambasadorów działa źle - mówił Mastalerek.

Dodał, że jest rzeczą całkowicie niezrozumiałą, że bez podawania przyczyn premier 'jednostronnie chce pokazywać brak współpracy dzień po dobrej wizycie w Stanach Zjednoczonych'. Podkreślił, że prezydent i premier muszą się wspólnie zgodzić na odwołanie i powołanie ambasadorów. Jak ocenił, jeśli jednostronne premier będzie zrywał z taką praktyką, to pokaże nieodpowiedzialność rządu w sprawach międzynarodowych.

Stwierdził też, że ambasadorowie nie są ambasadorami rządu, tylko Rzeczypospolitej. - Panu premierowi chyba się coś pomyliło. Jeśli premier mówi o jakiejś lojalności, to ambasador ma mieć lojalność tylko wobec Rzeczypospolitej, nie wobec rządu premiera Donalda Tuska, nie wobec Platformy Obywatelskiej - powiedział szef gabinetu prezydenta.

Premier i prezydent będą współpracować? 

Przypomniał, że w najbliższym czasie prezydent i rząd będą wspólnie ustalać polskiego kandydata na komisarza UE ds. obronności. - Jeśli dziś słyszymy spekulacje, że Radosław Sikorski chciałby być komisarzem, czy w ogóle ktokolwiek z rządu, to jak premier Donald Tusk wyobraża sobie ustalanie takiego komisarza? A według ustawy, prezydent musi się zgodzić - zaznaczył Mastalerek.

Szefowa KE Ursula von der Leyen poinformowała pod koniec lutego, że przyszły komisarz ds. obronności i bezpieczeństwa będzie odpowiadać m.in. za przemysł obronny w UE, badania i rozwój, jak i bezpieczeństwo w szerszym sensie. W obecnym składzie KE nie ma komisarza, który odpowiada za te kwestie. Wojna na Ukrainie przyniosła nowe wyzwania dla UE, stąd pomysł, aby w przyszłej KE pojawiała się taka teka.

Premier Donald Tusk powiedział we wtorek w Waszyngtonie, że jeśli stanowisko nowego unijnego komisarza ds. obronności byłoby wyposażone w portfolio i instrumenty naprawdę wzmacniające Europę, byłoby interesującą propozycją dla obecnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego.