,
Obserwuj
Polityka

"Zwyciężyła polityka". Co dalej z ustawą o statusie osoby najbliższej?

2 min. czytania
21.07.2026 08:31

Ostatecznie zawsze może zwyciężyć polityka - w ten sposób posłanka Urszula Pasławska, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego skomentowała w "Poranku TOK FM" prezydenckie weto ustawy o statusie osoby najbliższej.

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

"Zwyciężyła polityka". Co dalej z ustawą o statusie osoby najbliższej? 

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawę ją wprowadzającą. - Jako strażnik konstytucji nie mogę zaakceptować rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa - uzasadnił swoją decyzję. Negatywnie weto ocenili politycy koalicji rządowej. Premier Donald Tusk skomentował, że "prezydenckie weto to wyraz pogardy wobec ludzi i ich prawa do szczęścia i normalnego życia".

- Wielokrotnie mówiłam o tym, że ostatecznie zawsze może zwyciężyć polityka i tak się w tym przypadku stało - skomentowała w TOK FM Urszula Pasławska, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

Jak od razu dodała, wykonano "ogromną pracę,  również szacunkiem do prawej strony sceny politycznej". - Nigdy do tej pory ustawa, która regulowała związki nieformalnie nie zaszła tak daleko, szkoda - podkreśliła w rozmowie z Maciejem Kluczką. 

"Najprostsze, najszybsze i najgorsze rozwiązanie"

Prezydent zastrzegł, że weto nie zamyka dyskusji o problemach osób bliskich i że dostrzega on potrzebę uregulowania sytuacji, w których człowiek potrzebuje pomocy zaufanej osoby w sprawach zdrowotnych, organizacyjnych, administracyjnych i osobistych.

W ocenie gościni "Poranka TOK FM", nie ma jednak przestrzeni "do innych regulacji". - Nie wiem, jaką decyzję podejmie marszałek Sejmu w kontekście głosowania weta prezydenta, może się tak złożyć, że jeszcze trafi do Sejmu. Ale to decyzja prezydium Sejmu. (...) Naprawdę zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy - zapewniła przy tym Urszula Pasławska. 

Podkreśliła, że prezydent miał wiele możliwości i różne instrumenty, również na etapie końcowym, bo mógł ustawę skierować np. do Trybunału. - Wybrał najprostsze, najszybsze i najgorsze rozwiązanie - podsumowała w TOK FM. 

Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zastąpiła projekt dot. rejestrowanych związków partnerskich, który głównie z powodu braku zgody wewnątrz koalicji rządzącej nie opuścił Stałego Komitetu Rady Ministrów, a co za tym idzie, nie przeszedł rządowego etapu procesu legislacyjnego.

Według ustawy dwie osoby pełnoletnie mogłyby zawrzeć umowę u notariusza, która - rejestrowana w USC - umożliwiłaby stronom m.in. wybór ustroju majątkowego, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania oraz nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych i działania jako pełnomocnik w sprawach codziennego życia. Do uznania praw par jednopłciowych i umożliwienia im zawierania sformalizowanych związków, będących samodzielną instytucją prawną z określonymi uprawnieniami i obowiązkami, zobowiązują Polskę wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca