,
Obserwuj
Polityka

W PiS-idzie idzie młode? W partii już nie wierzą, że Kaczyński wie więcej niż inni

4 min. czytania
12.06.2024 18:14
Buda, Müller, Dworczyk... Długa jest lista kandydatów Prawa i Sprawiedliwości, którzy startowali z dalszych miejsc do Parlamentu Europejskiego, a zdobyli więcej głosów niż wyznaczone przez prezesa "jedynki". Wyborcy pokazali, że oczekują zmiany pokoleniowej w Prawie i Sprawiedliwości?
|
|
fot. Marcin StÄ,âžAâžË?pieA'Ä.Aâ,-Ll / Agencja Wyborcza.pl

Waldemar Buda startujący dopiero z 'piątki' w Łódzkiem rozgromił będącego na pierwszym miejscu Witolda Waszczykowskiego. Na Pomorzu Piotr Müller, choć kandydował z czwartej pozycji, zostawił w tyle 'lokomotywę' listy Annę Fotygę. Na Śląsku Patryk Jaki zdobył ponad 100 tysięcy głosów więcej niż Jadwiga Wiśniewska. Z kolei na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie Michał Dworczyk pokonał doświadczone europosłanki - Annę Zalewską i Beatę Kempę.

Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego otworzyły medialną dyskusję na temat koniecznej zmiany pokoleniowej w Prawie i Sprawiedliwości. Wyborcy pokazali, że jej oczekują? I co na to prezes Jarosław Kaczyński?

Zmiana w PiS. Rozpoznawalność, nie wiek

Prof. Jarosław Flis podkreśla, że nie o wiek sam w sobie tutaj chodzi. - To kwestia swobody w mediach społecznościowych. Część z tych działaczy jest nieobecna w mediach, jak chociażby Anna Fotyga. Nie ma porównania jej aktywności z Piotrem Müllerem. Są jak Góry Świętokrzyskie i Himalaje - ocenia w rozmowie z nami socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

A obecność w mediach - zarówno tradycyjnych, jak i internetowych - ma duży wpływ na ogólną rozpoznawalność polityka. Zdaniem eksperta media tradycyjne są niczym schody ruchome, które same ciągną w górę. W mediach społecznościowych więcej zależy od zaangażowania danego polityka. - Okazuje się, że prędkość na jednych i drugich schodach jest bardzo podobna, więc najszybciej poruszają się ci, którzy chodzą po schodach ruchomych: są zapraszani do mediów [tradycyjnych] i są aktywni w mediach społecznościowych. Mają podwójny bonus - mówi prof. Flis. - Przypuszczalnie więc większość takich posłów jak Dworczyk, Müller czy Buda, to osoby, które są jednocześnie zapraszane do mediów i aktywne w mediach społecznościowych - dodaje.

Zmiana w PiS. Młodsi zdążyli o sobie przypomnieć

Socjolog podnosi też inne aspekty, które mogły mieć znaczenie w dobrym wyniku młodszych polityków PiS. Przypomina, że między poprzednimi eurowyborami (w maju 2019 r.) a tymi ostatnimi dwukrotnie odbyły się wybory do polskiego Sejmu i Senatu (w październiku 2019 i październiku 2023). - Kandydaci, którzy byli posłami, dwa razy przypominali się wyborcom. Natomiast kapitał wyborczy europosłów, którzy po drodze nigdzie nie kandydowali, był najbardziej odległy w czasie - podkreśla.

Jest też kwestia samego miejsca na liście. Prof. Flis zwraca jednak uwagę, że ten numerek to tylko jeden z kilku czynników, które składają się na ostateczny wynik. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach - zdaniem profesora - silny lokalny kandydat ma większą szansę na przeskoczenie 'jedynki', szczególnie kiedy ta jest niespecjalnie medialnym 'spadochroniarzem'.

Tu przykładem może być Marlena Maląg, która zdobyła mandat z Wielkopolski. Choć startowała z trzeciego miejsca, uzyskała ponad dwukrotnie więcej głosów niż kandydujący z 'jedynki' Wojciech Kolarski, prezydencki minister. Jak pisał poznański reporter Radia TOK FM Maciej Szefer, w Wielkopolsce nikogo to nie dziwi. Wszak Maląg to nie tylko była minister, ale przede wszystkim była wicewojewoda (2016-2018) - świetnie rozpoznawalna w regionie, szczególnie w południowej i wschodniej jego części.

Zmiana w PiS. Co wie Kaczyński?

Część publicystów po wyborach zwraca też uwagę, że kandydaci, którzy otrzymali słabszy wynik albo wręcz nie dostali się do PE, byli forsowani przez samego prezesa PiS. Chociażby startujący z 'dwójki' na Mazowszu Jacek Kurski - też pokonany przez piątego na liście Jacka Ozdobę, młodszego i aktywnego w terenie i mediach polityka Suwerennej Polski.

Gigantyczna porażka Kurskiego. Dopiero szósty wynik na liście. Kto go wyprzedzi?

Prof. Flis wspomina, iż jeden z jego rozmówców w Prawie i Sprawiedliwości przyznał wprost, że skończyły się czasy, w których wszyscy w partii byli przekonani o nieomylności Jarosława Kaczyńskiego. - Nie wiem, czy w PiS jeszcze jest ktoś, kto uważa, że prezes wie coś, czego 'zwykły' człowiek nie wie. Więcej niż szeregowy poseł czy szeregowy minister, a nawet były minister z PiS - nadmienia nasz rozmówca.

Buda na prezydenta?

Jakie wnioski w PiS zostaną wyciągnięte po eurowyborach? Może właśnie w młodszym szeregu zacznie się poszukiwanie kandydata na prezydenta? Zastępca redaktora naczelnego Onetu Andrzej Stankiewicz podawał ostatnio, że rozpatrywany pod tym kątem może być wspomniany już Waldemar Buda. - [Morawiecki - red.] będzie chciał lansować Waldemara Budę jako kandydata na prezydenta, jeśli jemu samemu nie uda się zbudować poparcia - prognozował dziennikarz.

- Jest taka możliwość, choć tych nazwisk pojawiło się sporo. Wydaje się, że Buda jest na całkiem dobrej pozycji, chyba żadna większa afera się wokół niego nie kręciła, poza Funduszem Inwestycji Lokalnych, ale z tej się łatwiej wybronić. Rusza giełda, zobaczymy - komentuje Flis.

Buda to nowy Duda? Oto co łączy europosła z obecnym prezydentem

Jeśli chodzi o sam wynik Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to - zdaniem prof. Flisa - nie jest on taki zły. Przypomnijmy, partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła 36,16 proc. głosów.

- To nie jest kryzys, że się wszystko sypie. PiS-owi procentowo poparcie urosło, pomimo tego, że nie ma telewizji. Być może właśnie głównym atutem PiS jest to, że nie ma już TVP Jacka Kurskiego. Może to jednak nie było tak, jak mówił prezes, że Kurskiemu zawdzięczał dwa poprzednie zwycięstwa, tylko te zwycięstwa odnosili dawniej pomimo Kurskiego w telewizji - zastanawia się profesor.