Biden nazwał Zełenskiego Putinem. To niejedyna wpadka
Joe Biden podczas prezentacji deklaracji "Ukraine compact" przez 23 państwa (w tym Polskę), które podpisały dwustronne umowy z Ukrainą o bezpieczeństwie, powiedział, że "wszystkie kraje, które poparły ten pakt, zobowiązały się wesprzeć Ukrainę tak, jak to robiły dotychczas".
– Budujemy most do NATO dla Ukrainy, prowadzący do ostatecznego członkostwa, w miarę kontynuowania przez Ukrainę ważnych reform krajowych. Ten pakt, który jest tutaj na scenie, jest centralnym elementem tego mostu. Rosja nie zwycięży. Ukraina zwycięży - podkreślił.
Kolejne gafy Joe Bidena. "Wiceprezydent Trump"
Oddając głos prezydentowi Ukrainy, Biden przedstawił Zełenskiego jako "Władimira Putina", choć natychmiast poprawił się. - Jestem tak skupiony na pokonaniu Putina - zażartował. - Jestem od niego lepszy - odparł Zełenski. - Jesteś cholernie lepszy - przyznał Biden.
Wołodymyr Zełenski podziękował przywódcom i Bidenowi za wsparcie, zwracając przede wszystkim uwagę na obietnicę dostarczenia systemów obrony powietrznej. - Mamy 23 mocne porozumienia [...] A ten pakt podniesie naszą współpracę do nowego poziomu - oznajmił.
Do kolejnej wpadki Joe Bidena doszło podczas konferencji prasowej kończącej szczyt NATO. Spotkanie z dziennikarzami było zapowiadane przez Biały Dom oraz amerykańskie media jako najważniejszy dotychczasowy sprawdzian dla prezydenta USA próbującego udowodnić - wbrew poszerzającemu się gronu Demokratów wzywających go do wycofania jego kandydatury - że jest w stanie nadal pełnić swoją rolę przez kolejne cztery lata.
Niemal godzinny występ Bidena został na gorąco oceniony w większości pozytywnie przez telewizyjnych komentatorów, choć Biden w charakterystyczny dla siebie sposób często nie kończył wątków, które zaczynał, mylił słowa, mówił miejscami wolno i niezrozumiale. Pomylił też nazwisko wiceprezydent Kamali Harris, nazywając ją "wiceprezydentem Trumpem" i twierdząc, że nie wybrałby jej, gdyby nie była gotowa objąć po nim prezydentury.
Coraz ciemniejsze chmury nad Joe Bidenem. "Nie jest najmocniejszym kandydatem"
Biden kilkakrotnie przekonywał, że wciąż jest najlepszym kandydatem do pokonania Donalda Trumpa i że jest zdrowy. Stwierdził, że gdyby jego lekarz polecił mu badania neurologiczne, chętnie by im się poddał, ale jak dotąd nic takiego nie usłyszał. Powiedział też, że wycofałby się z wyścigu tylko wtedy, jeśli jego własny sztab powiedziałby mu, że nie ma szans na pokonanie Trumpa. Przyznał, że inni kandydaci mogliby również zwyciężyć, lecz "musieliby zaczynać od nowa".
Mimo to tuż po zakończeniu konferencji, najwyższy rangą kongresmen Demokratów w komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów Jim Himes wezwał Bidena do wycofania się z wyścigu. Jak stwierdził, Biden nie jest "najmocniejszym kandydatem" do pokonania Trumpa, a prezydent, decydując się na dalsze kandydowanie, naraża na ryzyko cały dorobek swojej prezydentury.
Posłuchaj audycji
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>