Amerykanie komentują przyjazd Ziobry do USA. "Donald Trump osobiście interweniował"
Okoliczności przyjazdu Zbigniewa Ziobry do USA budzą wiele pytań nie tylko w Polsce, ale i za oceanem. "To byłoby bardzo, bardzo rzadkie, żeby decyzja wizowa trafiła aż do Białego Domu" - komentował były dyplomata Matthew Boyse. Co jeszcze mówią i piszą na temat poszukiwanego listem gończym polityka PiS Amerykanie?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na podstawie jakiego dokumentu - według adwokata Zbigniewa Ziobry - polityk wjechał do USA?
- Jak przybycie Ziobry do USA komentują amerykańskie media?
- Jak do sprawy odniósł się kierowany przez Marco Rubio amerykański Departament Stanu?
- Dlaczego były amerykański dyplomata Matthew Boyse wątpi w to, że w sprawie Ziobry interweniował sam Donald Trump?
Jak Zbigniew Ziobro wjechał do USA? Adwokat wyjaśnia, Biały Dom milczy
W sobotę 9 maja Zbigniew Ziobro - zagrożony deportacją z Węgier do Polski - opuścił kraj na Dunajem i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Jego paszporty - dyplomatyczny oraz prywatny - zostały unieważnione w celu - jak tłumaczyła wówczas prokuratura "zabezpieczenia toku postępowania" karnego w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, stąd pojawiły się liczne pytania o to, jak Ziobro zdołał dostać się do USA. Jak wyjaśnił adwokat polityka mecenas Bartosz Lewandowski, wraz ze statusem azylowym, Ziobro otrzymał od rządu Orbana tzw. paszport genewski, który pozwolił mu na ubieganie się o wizę.
O okolicznościach pojawienia się polityka PiS w USA piszą także amerykańskie media. Agencja Bloomberg, powołując się na ustalenia "Gazety Wyborczej" - poinformowała, że Ziobro i jego żona, Patrycja Kotecka, "przybyli do Stanów Zjednoczonych po tym, jak prezydent Donald Trump osobiście interweniował w sprawie zatwierdzenia ich wiz". "To decyzja wbrew sekretarzowi stanu Marco Rubio i ambasadorowi USA w Polsce Tomowi Rose'owi" - wskazano. Jak dodawała "Wyborcza" do zatwierdzenia wizy Ziobrze prezydenta USA przekonała szefowa personelu Białego Domu Susie Wiles.
Informację o osobistym wstawiennictwie Trumpa podał również portal Attack of The Fan Boy. "Przyjazd Ziobry do USA wywołał ostrą debatę, a krytycy twierdzą, że administracja Trumpa ignoruje praworządność, wpuszczając do kraju poszukiwanego uciekiniera" - komentowano.
Amerykańskie media często przytaczają też fragment wypowiedzi Ziobry dla TV Republika: "Stany Zjednoczone to wolność. Wolność, o którą naprawdę można walczyć".
O przybycie Zbigniewa Ziobry do USA u źródła pytał wieloletni korespondent Polskiego Radia w USA Marek Wałkuski. "Stany Zjednoczone i Polskę łączą bliskie więzi polityczne, gospodarcze i społeczne, zakorzenione w wielowiekowej przyjaźni między naszymi narodami i rządami. Ze względu na poufny charakter danych wizowych nie udzielamy żadnych informacji na ten temat" - brzmiał lakoniczny komentarz udzielony dziennikarzowi przez Departament Stanu, na którego czele stoi Marco Rubio. Jak podkreślił Wałkuski, "Biały Dom nie chciał wcześniej skomentować sprawy, odsyłając go właśnie do Departamentu Stanu".
Amerykańscy dyplomaci o Ziobrze w USA. Nie kryją zaskoczenia
Chętniej na temat obecności poszukiwanego listem gończym polskiego polityka rozmawiali amerykańscy dyplomaci. Matthew Boyse, były wysoki rangą dyplomata ocenił, że "sprawa wyjazdu Zbigniewa Ziobry do USA jest bardzo niecodzienna", ale "nie wpłynie w istotny sposób na relacje polsko-amerykańskie".
Rozmówca PAP, który w pierwszej administracji Donalda Trumpa odpowiadał za stosunki z Europą Środkową, wyraził jednocześnie znaczny sceptycyzm wobec doniesień polskich mediów, według których decyzja o przyznaniu wizy Ziobrze miała zapaść na szczeblu Białego Domu, a sekretarz stanu Marco Rubio i ambasador Tom Rose mieli zostać w tej sprawie przegłosowani.
- To byłoby bardzo, bardzo rzadkie, żeby decyzja wizowa trafiła aż do Białego Domu - ocenił Boyse. - Moje wyjściowe stanowisko, to sceptycyzm - dodał, zaznaczając, że potrzebne byłyby "bardzo, bardzo dobre dowody", by takie twierdzenie postawić. Boyse przyznał jednocześnie, że nie może wykluczyć, iż doniesienia te są prawdziwe.
- Jest niezerowa szansa, że to prawda - powiedział. Dodał jednak, że byłby jeszcze bardziej zdziwiony, gdyby Ziobro otrzymał w USA azyl, bo zwykle Stany Zjednoczone nie przyznają azylu obywatelom przyjaznych państw. Jego zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że Ziobro przebywa w USA na podstawie wizy pracowniczej.
Zaskoczenie sytuacją wyrazili też inni byli amerykańscy dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP. Jak wyjaśnił jeden z nich, zastrzegając anonimowość, szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) ma uprawnienia, by umożliwić wjazd dowolnej osoby do Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli nie posiada dokumentów podróży, na podstawie warunkowego zwolnienia imigracyjnego. - Może też, oczywiście, działać na polecenie prezydenta. Okoliczności tej sprawy są nietypowe, ale takie uprawnienia były w przeszłości wykorzystane do wpuszczenia dysydentów politycznych, co może być wytłumaczeniem dla administracji USA - powiedział.
Inny dyplomata, który w przeszłości zajmował się stosunkami z Polską, również był zaskoczony sprawą. - Oczywiście jest to bardzo dziwne, bo w ten sposób kwestionuje się wymiar sprawiedliwości sojusznika NATO - dodał.
Jednak zdaniem Boyse'a, sprawa nie powinna wpłynąć na stosunki Polski z USA. - Na poziomie profesjonalnym, relacja jest solidna jak skała - powiedział Boyse. Jak ocenił, sprawa Ziobry jest jednym z wielu drobnych "incydentów dyplomatycznych", jakie zdarzają się w stosunkach ze wszystkimi krajami. - Nie wyolbrzymiałbym znaczenia tej sprawy dla relacji dwustronnych - podkreślił.
Boyse zwrócił uwagę, że obie strony koncentrują się na "większym obrazie" - przede wszystkim na bezpieczeństwie na wschodniej flance NATO i na wyzwaniach ze strony Rosji i Chin. Zdaniem Boyse'a, nadmierne poświęcanie uwagi sprawie Ziobry może jednak mieć negatywne skutki dla relacji.
- Im bardziej media rozpalają nastroje, tym bardziej ludzie w Białym Domu to zauważają, i nie robi to dobrego wrażenia - powiedział, określając eskalację medialną wokół tej sprawy jako "potencjalny błąd strategiczny".
Boyse odniósł się też do szerszego kontekstu prawnego sprawy, zaznaczając, że kwestie prawne związane z zarzutami wobec Ziobry są "bardzo, bardzo skomplikowane" i trudne do oceny bez szczegółowej wiedzy prawniczej. Zwrócił uwagę na zjawisko, które porównał do amerykańskiego "lawfare" - sytuacji, w której stawiane są zarzuty karne, ale sprawy nie są doprowadzane do finału sądowego. - Nigdy nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia i to zostawia negatywny posmak - ocenił.
Przyznał też, że to możliwe, że o sprawie Ziobry mógł wiedzieć Biały Dom. Boyse sam w ub.r. był autorem krytycznego raportu na temat praworządności w Polsce i ścigania polityków PiS przez prokuraturę. Podobne tematy podnosić mieli w rozmowach z urzędnikami Białego Domu również w ub.r. ówczesny kandydat na prezydenta RP Karol Nawrocki oraz jego doradcy, w tym Adam Bielan.
Posłuchaj:
- Dziwowisko. W PiS też nikt nic nie wie. To obudziło irytację. Przeskoczenie przez ocean pokazuje, że on strasznie się boi - komentowała w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM dziennikarka "Newsweeka" Dominika Długosz.
Zbigniew Ziobro ma zostać "komentatorem politycznym" w TV Republika. - Jeżeli Ziobro byłby twarzą Telewizji Republika i ruchu MAGA, miałoby to duże znaczenie i dałoby (...) większe bezpieczeństwo, ponieważ tutaj wchodziłaby w grę sprawa wolności słowa osoby, która jest związana z mediami. Więc jest to dosyć sprytny ruch, który może jeszcze bardziej procedurę ekstradycyjną ze Stanów Zjednoczonych przedłużyć - prognozowała w TOK FM politolożka prof. Paulina Matera.
Źródło: TOK FM, tokfm.pl PAP, x.com, Bloomberg, Attack of the Fan Boy