Protest przed Sejmem. "Rząd jest wrogiem, nienawidzi nas"
We wtorek nie tylko przed Sejmem protestować będą zwolenniczki i zwolennicy liberalizacji przepisów dotyczących aborcji. Bezpośrednim powodem jest oczywiście odrzucenie - także głosami polityczek i polityków koalicji rządowej - projektu, który dekryminalizował pomocnictwo w aborcji. - My nigdy nie odpuścimy - deklarowała w TOK FM Marta Lempart.
- Nie mamy innego celu. Dla nas zawsze będzie tym celem legalizacja i dekryminalizacja aborcji. Nieważne ile to będzie trwało - mówiła w rozmowie z Wojciechem Muzalem. Liderka Strajku Kobiet zapowiedziała, że kobiety będą wywoływały "do odpowiedzi" każdego polityka, który będzie "kłamał, oszukiwał, ignorował, lekceważył" temat aborcji.
Protest Strajku Kobiet. Lempart o "hodowaniu potwora"
Gościni "Pierwszego programu" nie ma wątpliwości, że skala wtorkowych protestów będzie mniejsza, niż podczas manifestacji, jakie organizowano w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jak stwierdziła, nadal jest jeszcze dużo osób, którzy wierzą, że obecny rząd spełni obietnice dotyczące liberalizacji prawa antyaborcyjnego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. W ejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ale Marta Lempart nie ma wątpliwości, że sytuacja jest zupełnie inna. - Rząd jest ewidentnie wrogiem, nienawidzi nas i walczy z nami na każdym polu - stwierdziła. Zdaniem gościni TOK FM wielu polityków koalicji rządowej uznało, że "kobiety mają więcej cierpliwości" do obecnej władzy i "może jakoś to się uda tak zrobić, żeby je zlekceważyć". Do tego trzeba dodać ustępstwa wobec PSL-u podczas prac nad kształtem ustawy o depenalizacji pomocnictwa w aborcji.
- W ten sposób się hoduje potwora. Tak jak został najpierw wyhodowany potwór Szymon Hołownia, któremu się wydawało, że jako marszałek Sejmu może przesuwać dowolnie procedowanie projektów aborcyjnych, nadużywać władzy - mówiła rozmówczyni Wojciecha Muzala.
Kłótnia na antenie, Zgorzelski kontra Lewicka. 'Czy pan się boi swojego proboszcza?'
Lempart przypomniała, że 78 proc. wyborców Polskiego Stronnictwa Ludowego, które pomogło odrzucić projekt w sprawie dekryminalizacji, jest za legalizacją aborcji. - A dekryminalizacji chce zawsze więcej ludzi - dodała.
Bez zmian w sprawie aborcji. Tusk mógł zrobić więcej?
Liderka Strajku Kobiet jest przekonana, że Donald Tusk mógł zrobić, by do zmiany prawa doszło. - To byłaby dziesięciominutowa rozmowa z panem Kosiniakiem. I to wszystko by się nie wydarzyło. Donald Tusk jest wytrawnym politykiem i jakby chciał, to ma do tego bardzo proste narzędzie. Jak wiemy, jedyną wartością dla PSL-u są stołki - dlatego, jak oceniła, wystarczyłoby przedstawienie liderowi ludowców scenariusza utraty stanowisk.
- Jeden głos przeciw to utrata jednego wiceministra, sekretarza stanu, jedna agencyjka mniej, jeden fundusz. Są ludzie, do których nie można mówić językiem wartości, trzeba mówić językiem korzyści - powiedziała.
Giertych twarzą koalicji
Kłopotów w drodze do liberalizacji prawa dotyczącego aborcji nie jest jedynie postawa Polskiego Stronnictwa Ludowego. W Sejmie jest też Roman Giertych wybrany z list KO, który konsekwentnie unika brania udziały w głosowaniach ws. aborcji.
- On wymyślił jak wyłapać wszystkie osoby pomagające w aborcji i ogłosił to jako projekt o dekryminalizacji - stwierdziła Lempart komentując p oniedziałkowy wywiad Giertycha dla portalu Gazeta.pl. Tłumaczyła, że zgodnie z tym pomysłem będzie można "wsadzać aktywistki aborcyjne i pomocnice aborcyjne do więzienia za usiłowanie aborcji z wniosków osób, które będą udawały, że potrzebowały aborcji i będą składać wnioski o ściganie".