Policja zatrzymała auto Kaczyńskiego. Brudziński żali się na "służby Tuska i Bodnara"
Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało w sobotę przed Ministerstwem Sprawiedliwości protest pt. 'StopPatoWładzy' Jak wskazywali politycy partii Jarosława Kaczyńskiego, powodem były ostatnie przeszukania w siedzibie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, a także w domu byłego przewodniczącego stowarzyszenia - Roberta Bąkiewicza. Działania służb miały związek ze śledztwem dotyczącym szeregu przestępstw, do których miało dojść podczas Marszu Niepodległości w 2018 roku. W ocenie Kaczyńskiego przeszukania były próbą doprowadzenia do delegalizacji marszu.
Po proteście Brudziński napisał na X: "Są już pierwsze efekty naszego dzisiejszego spotkania przed Ministerstwem Sprawiedliwości. 'uśmiechnięte' służby podległe Tuskowi i Bodnarowi, zatrzymały samochód Prezesa PIS Jarosława Kaczyńskiego. Powód? Ma zbyt ciemne szyby. Dodam, że samochód ma aktualne badania techniczne".
W kolejnym wpisie dodał: "Ależ Tusk to jest jednak wredny cykor, zatrzymanie samochodu lidera opozycji tuż po legalnym wiecu, przez podległe mu służby to pierwszy efekt ‘walczącej demokracji’? Zaczynają od walki z samochodami posiadającymi ważne badania techniczne. Jutro będą odbierać wolność wszystkim którzy są krytyczni wobec tej #Patowładzy".
Kierowca Kaczyńskiego dostał mandat. Policja: Dostaliśmy zgłoszenie
Dyżurny Komendy Stołecznej Policji pytany o tę sytuację przez PAP, wyjaśnił, że "nie była to interwencja własna policjantów, a zareagowali oni jedynie na zgłoszenie, że pojazd nie spełnia wymagań, co do przepuszalności światła przez szyby".
- Kierującym pojazdem został ukarany mandatem w wysokości 100 zł - poinformowała Komenda Stołecznej Policji.
Źródło: PAP