Jak powinna wyglądać polska polityka zagraniczna? "Sikorski wybrał lawirowanie"
Szef MSZ Radosław Sikorski wygłosił w środę w Sejmie coroczne expose o polskiej polityce zagranicznej. Wystąpienie było silnie antyrosyjskie. Sikorski wielokrotnie podkreślał heroiczny bój Ukrainy z Rosją, powtarzał, że Moskwa nie zdobędzie Kijowa. Zapewniał też, że polscy żołnierze nie zostaną wysłani do Ukrainy. Stwierdził, że "to najtrudniejsze z jego dotychczasowych wystąpień".
Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" Karolina Lewicka skomentowała, że szef MSZ nie udzielił odpowiedzi na zadane w expose pytania: czy nam także grozi rosyjska agresja? Czy relacje Europy ze Stanami Zjednoczonymi zmierzają w kierunku kryzysu? Czy Europa potrafi szybko podnieść swoje zdolności obronne?
Radosława Sikorski w Sejmie. 'Najtrudniejsze z moich wystąpień'
Sikorski bronił muzeum dyplomacji
- Nie ma dzisiaj takiego mądrego, który zdołałby takich odpowiedzi udzielić. Nie ma dzisiaj siły politycznej, nie tylko w Polsce czy w Unii Europejskiej, ale w ogóle w wymiarze globalnym, która by zdołała rozwiać te chmury, które się gromadzą na horyzoncie albo już wiszą nad nami - skomentował wystąpienie Sikorskiego prof. Cezary Obracht-Prondzyński z Uniwersytetu Gdańskiego. - Minister Sikorski dobrze wyczuł dzisiejsze niepokoje - stwierdził gość "Poranka Radia TOK FM". Chodzi tu nie tylko o wojnę w Ukrainie, ale też np. inflację. Jak podkreślił, "zapowiedzi wojen handlowych tylko tę niepewność pogłębiają".
Według Jarosława Kuisza z Kultury Liberalnej polska dyplomacja znalazła się w trudnej sytuacji. Jego zdaniem po 1989 r. agenda polskiej dyplomacji była jasna: "uciekamy na Zachód". - Minister Sikorski chciałby bronić dawnego porządku. Bronił muzeum dyplomacji - ocenił Kuisz. - Tego porządku nie ma. Świat się zmienił - stwierdził ekspert, odnosząc się m.in. do działań Donalda Trumpa.
- Najważniejszym elementem tego wystąpienia było to, co się wydarzyło w Londynie, mianowicie powrót do nowotworu formatu normandzkiego, który jest wielkim nieszczęściem dla krajów małej i średniej wielkości z Europy Środkowo-Wschodniej - zaznaczył Kuisz. Według gościa TOK FM oznacza to, że rozmowy odbywają się "nad naszymi głowami". Jarosław Kuisz przypomniał, że pomysł zawierania umów z Rosją nie pochodzi od Donalda Trumpa. - Nicolas Sarkozy w 2008 r. polecał do Gruzji i w 24 godziny ubił deal jej kosztem. To był taki zdegenerowany pacyfizm, w którym się mówi, że trzeba zawrzeć pokój za wszelką cenę, udając, że nie ma ceny, którą się płaci - tłumaczył.
Od dyplomatycznego boksu do pato-MMA
Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że Polska potrafiła być przy międzynarodowym stole i rozdawała karty, jednak obecnie znów jest poza gronem decydentów.
- Gdybyśmy szukali paraleli sportowych, to przeszliśmy od boksu, w którym są reguły, do wolnej amerykanki. To MMA w patostreamerskim wydaniu - ocenił prof. Cezary Obracht-Prondzyński. - Patologiczny pacyfizm, który pan redaktor przywołał, ma długą i niechlubną tradycję w Europie - powiedział profesor, wspominając o latach 30-tych, gdy społeczeństwa zachodnie we Francji i Wielkiej Brytanii oklaskiwały swoich liderów, którzy zawarli "zgniły kompromis". - Dzisiaj nastroje są bardziej niejednoznaczne i to też sprawia, że politykom jest trudniej wyznaczać czytelne linie. Mam wrażenie, że chcąc uczestniczyć w wyższej lidze, ryzykujemy, że utracimy z pola widzenia to, co jest w lidze niższej, najbliższej nam - stwierdził gość TOK FM.
Prof. Cezary Obracht-Prondzyński wskazał na popularność AfD w Niemczech, na niepewną sytuację w Czechach i na Węgrzech, na kryzys w Rumunii. - Nie dziwię się, że minister Sikorski zaczął od tego, że mamy bardzo trudną sytuację, a jednocześnie jesteśmy blisko końca kampanii wyborczej, w której o dziwo wymiar międzynarodowy niemal się nie pojawia - zaznaczył ekspert.
Trzy drogi polskiej dyplomacji
Również Jarosław Kuisz nie dziwi się, że temat międzynarodowy jest przemilczany w kampanii prezydenckiej. - Zawsze można się nakarmić samozadowoleniem i uderzyć w nuty patriotyczne, bez wchodzenia w detale - skomentował. I dodał, że "w Unii Europejskiej są wartości, ale w Stanach Zjednoczonych jest broń, która zapewnia nam bezpieczeństwo".
Według Kuisza Polska w tej sytuacji ma trzy drogi do wyboru. - Pierwsza to konfrontacja, którą widać było np. gdy Donald Tusk upominał Republikanów za to, że nie chcą pomagać Ukrainie i odwołał się do Regana. Druga droga to lizusostwo dyplomatyczne. Tutaj Andrzej Duda nic nie osiągnął, bo to do niczego nie prowadzi. I trzecia droga: lawirowanie pomiędzy wielkimi graczami, neoimperiami: Pekinem, Waszyngtonem i Moskwą - wytłumaczył Kuisz, dodając, że Sikorski wybrał tę trzecią, "jedyną rozsądną" drogę.
Posłuchaj: