,
Obserwuj
Polityka

"Ryzykowny ruch" Tuska. "Być może zmiana na stanowisku premiera byłaby odświeżeniem koalicji"

3 min. czytania
03.06.2025 10:35
- Decyzja, by rzucić na szalę wotum zaufania, może wynikać z przekonania, że nie ma nic takiego, co mogłoby nam zagrozić. Podczas gdy czynników ryzyka jest całkiem sporo - tak powyborczy pomysł Donalda Tuska oceniła w TOK FM politolożka prof. Izabela Kapsa. Wskazała przy tym, co tej sytuacji mogłaby zrobić koalicja.
|
|
fot. Anita Walczewska / Anita Walczewska/East News
  • Karol Nawrocki zwyciężył w II turze wyborów prezydenckich, zdobywając 50,89 proc. głosów;
  • Premier Donald Tusk, po przegranej Rafała Trzaskowskiego, zapowiedział złożenie wniosku o wotum zaufania dla jego rządu;
  • Jak oceniła w TOK FM prof. Izabela Kapsa to "dość ryzykowny ruch";
  • "Silna konsolidacja byłaby teraz bardzo potrzebna. Poza tym bardzo trzeba będzie zadbać przez kolejne miesiące o właściwą komunikację z wyborcami" - dodała politolożka. Jakie inne działania mogłyby jeszcze wzmocnić koalicję?

W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła publicznie wybór Karola Nawrockiego na Prezydenta RP. Poparło go 50,89 proc. wyborców (10 mln 606 tys. 877 głosów), a kandydata KO Rafała Trzaskowskiego - 49,11 proc. (10 mln 237 tys. 286 głosów). W powyborczym wystąpieniu p remier Donald Tusk podkreślił, że plan działania rządu przy nowym prezydencie "będzie wymagać jedności i odwagi od całej Koalicji 15 października". "Pierwszym testem będzie wotum zaufania, o które zwrócę się do Sejmu w najbliższym czasie" - oświadczył szef rządu. Wyjaśnił, że chce, aby "wszyscy zobaczyli, także nasi przeciwnicy, w kraju i za granicą, że jesteśmy gotowi na tę sytuację, że rozumiemy powagę chwili, ale że nie zamierzamy cofnąć się ani o krok".

Prof. Izabela Kapsa przyznała w TOK FM, że choć rozumie intencję premiera, który chce teraz pokazać konsolidację i determinację koalicji, to jednak jest to ruch "dosyć ryzykowny". - Zarówno przebieg kampanii prezydenckiej, jak i atak ze strony opozycji na tę koalicję, pokazały, że w koalicji 2023 roku aż tak dużej konsolidacji nie ma. Zresztą sam wynik wyborów prezydenckich i to, że Rafał Trzaskowski nie będzie wspierał rządu z urzędu prezydenta, też uderza w sam pomysł na dalsze miesiące sprawowania władzy -mówiła politolożka i kierowniczka Katedry Systemów Politycznych i Administracyjnych Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Jak od razu dodała, to może też powodować, że oczekiwania wewnątrz koalicji dotyczące zmian personalnych będą jeszcze tylko rosły. - Mogą się także pojawić nowe siły wewnętrzne, które będą jednak chciały zawalczyć o zmianę układu wewnątrz samej koalicji - wskazała.

Inna rzecz, zwróciła też uwagę, że może być to też kontynuacja zachowań z kampanii prezydenckiej. Jak oceniła, przez długi czas po stronie czy samego Donalda Tuska, czy Platformy Obywatelskiej dominowało przekonanie, że wybory mamy już wygrane, co ostatecznie zgubiło ten blok polityczny. - Dzisiaj decyzja, by rzucić na szalę wotum zaufania, też może wynikać z przekonania, że nie ma nic takiego, co mogłoby nam zagrozić. Podczas gdy czynników ryzyka jest całkiem sporo - podkreśliła.

Posłuchaj:

"Jest plan awaryjny na ten scenariusz"

Jak oceniła rozmówczyni Wojciecha Muzala dużą rolą premiera będzie teraz to, by przez kolejne tygodnie - do czasu głosowania nad ewentualnym wotum - wypracować układ sił, który będzie trwały przynajmniej do kolejnych wyborów. Przy czym zastrzegła, rozmowy wewnątrz koalicji "będą musiały być odparte nie tylko na merytorycznych dyskusjach, ale też zmianach personalnych".

- Premier Tusk mówi, że jest plan awaryjny na ten scenariusz, więc będziemy się temu przyglądać, ale mamy sytuację, w której łatwiej nie będzie. (...) Dlatego silna konsolidacja byłaby bardzo potrzebna. Poza tym bardzo trzeba będzie zadbać przez kolejne miesiące o właściwą komunikację z wyborcami - dopowiedziała prof. Izabela Kapsa. Wskazała w tym kontekście, że nie wskazywano w kampanii przyczyn, dla których nie udawało się spełnić pewnych obietnic. - Nikt nie wyjaśniał za bardzo, jak trudny jest to układ sił po okresie rządów PiS i przy wsparciu prezydenta - dopowiedziała.

Dopytywana, co jeszcze w tej sytuacji mogłaby zrobić koalicja, wskazała na kilka innych czynników. Jak przekonywała, "być może zmiana personalna na stanowisku premiera byłaby odświeżeniem koalicji". - Czy Radosław Sikorski? Nie wiem. Natomiast być może byłaby to też odpowiedź na inną politykę międzynarodową po stronie premiera - skwitowała w TOK FM.

Tusk 'chce przetestować' Nawrockiego. Kaczyński idzie w 'podgrzanie nastrojów'. 'Kontrolowany chaos'