,
Obserwuj
Polityka

Tusk "chce przetestować" Nawrockiego. Kaczyński idzie w "podgrzanie nastrojów". "Kontrolowany chaos"

Anna Siek
3 min. czytania
02.06.2025 21:07
Czy Karol Nawrocki będzie współpracował z rządem Tuska? Zakładam, że np. w kwestiach bezpieczeństwa i obronności współpraca może być możliwa - ocenił w TOK FM dr Paweł Marczewski, komentując wieczorne wystąpienie premiera.
|
|
fot. Źródło: Michał Dubiel/REPORTER
  • Koalicja rządowa doznała porażki w wyborach prezydenckich. Po Andrzeju Dudzie w pałacu prezydenckim zamieszka kolejny polityk związany z Prawem i Sprawiedliwością. Karol Nawrocki pokonał Rafała Trzaskowskiego;
  • Premier Donald Tusk w transmitowanym przez media wystąpieniu zapowiedział, że jego rząd będzie "w zgodzie z konstytucją i własnym sumieniem współpracować z nowym prezydentem wszędzie tam, gdzie to konieczne i możliwe". Ale nie był optymistą, jeżeli chodzi o możliwości współpracy z Nawrockim;
  • Tusk zapowiedział też wniosek o wotum zaufania dla swojego rządu;
  • Jak ocenił w TOK FM dr Paweł Marczewski, wystąpienie premiera to był przede wszystkim "sygnał dla wyborców koalicji rządowej z października 2023 roku, że plan jest przygotowany".

- Trudno z góry zakładać, jaka będzie postawa nowego prezydenta. Gdyby wykazał chęć współpracy, będzie to pozytywne zaskoczenie, na które odpowiemy z pełną otwartością. Jeśli nie, nie ma już na co czekać. Ruszymy z robotą, bez względu na okoliczności, bo po to zostaliśmy wybrani - zapowiedział w wieczornym przemówieniu Donald Tusk. Premier chce, żeby Sejm wyraził wotum zaufania dla jego rządu.

- To jest przede wszystkim sygnał dla wyborców koalicji rządowej z października 2023 roku, że plan jest przygotowany: "Jesteśmy przygotowani na trudną koabitację, spróbujemy realizować tyle, ile będziemy w stanie" - tak wystąpienie Tuska komentował w TOK FM dr Paweł Marczewski.

Premier użył nawet stwierdzenia "ruszamy z robotą", ale zdaniem socjologa z Fundacji Batorego to jest tak "ogólnikowe, że trudno coś na tej podstawie wywnioskować".

- Tusk powiedział, że jeżeli będzie wola współpracy - ze strony nowego prezydenta, to będzie to pozytywne zaskoczenie. Więc rozumiem, że premier chce przetestować możliwości i granice tej współpracy, składając projekty ustaw. Żeby zobaczyć, czy w jakichkolwiek sprawach jest możliwa współpraca. Zakładam, że np. w kwestiach bezpieczeństwa i obronności ona może być możliwa - ocenił Markowski, wykluczając równocześnie jakąkolwiek możliwości współpracy nowego premiera z rządem w kwestiach rozliczeń z rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Jaki będzie pierwszy ruch Nawrockiego? 'Rachunki wzrosły o jedną czwartą'

Kaczyński wyskoczył przed Tuska

Kwadrans przed rozpoczęciem wystąpienia premiera przemówienie wygłosił Jarosław Kaczyński. Prezes PiS stwierdził, że wynik wyborów prezydenckich to "czerwona kartka dla rządu". I zaproponował utworzenie tzw. rządu technicznego.

Dla gościa TOK FM wystąpienie Kaczyńskiego to nie było zaskoczenie. - To było oczywiste, że będzie jakaś próba przyciśnięcia obecnej koalicji rządzącej i być może wymuszenia, doprowadzenia do przedterminowych wyborów. Jak na razie szanse na to są niewielkie, pierwszą szansą będzie ustawa budżetowa na kolejny rok - ocenił rozmówca Pawła Sulika.

Zdaniem Marczewskiego Kaczyński stawia na "kontrolowany chaos". - Być może wraca pomysł wyrywania posłów z koalicji rządowej np. z PSL-u, taki sam, jak po wyborach w 2023 roku. Podejrzewam, że o takie podgrzanie nastrojów chodzi. Wygrana Nawrockiego to oczywiście jest oznaka słabości, ale to, czy przedterminowe wybory będą miały miejsce, to zależy od sejmowej większości - powtórzył ekspert z Fundacji Batorego.

Premier Tusk zabrał głos. Zapowiedział ważny krok. 'Chcę, aby wszyscy zobaczyli'

Z kolei politolożka prof. Dorota Piontek oceniła, że pomysł rządu technicznego jest "absurdalny w wielu wymiarach". - Można powiedzieć, że prezes wchodzi w kompetencje wyborców, którym trzeba dać możliwość zagłosowania w wyborach parlamentarnych. Wygrana w wyborach prezydenckich nie daje legitymacji, żeby nawoływać do aktu, który należy do wyborców - powtórzyła ekspertka z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.