Rekonstrukcja rządu. Nitras i Nowacka stracą stołki? Posłanka dała jasną odpowiedź
- Donald Tusk chce rekonstrukcji rządu, ale między koalicjantami jest spór co do charakteru przeprowadzenia zmian;
- Jak mówiła w TOK FM Dorota Łoboda, zmiany nie mają dotyczyć np. łączenia ministerstw. Broniła też ministrów, którzy współpracowali z Rafałem Trzaskowskim w czasie kampanii: Barbary Nowackiej i Sławomira Nitrasa;
- "Oczywiście teraz jest 38 mln ekspertek i ekspertów od kampanii wyborczej i od jej przebiegu. Ale też nie chcę, żebyśmy pokazywali arogancję i mówili: 'Wszystko poszło świetnie, to społeczeństwo źle zagłosowało'. Nie!" - powiedziała posłanka, która pracowała w sztabie Trzaskowskiego.
W czwartek przed południem odbyło się spotkanie liderów koalicji rządzącej: KO, Polski 2050, PSL i Lewicy, poświęcone wyciągnięciu wniosków po przegranej kandydata KO Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich . - Podjęliśmy kilka konkretnych decyzji dotyczących naszej współpracy; to kwestie organizacyjne, programowe i dotyczące rekonstrukcji rządu - poinformował marszałek Sejmu, lider Polski 2050 Szymon Hołownia po spotkaniu. Przypomnijmy, że już 11 czerwca w Sejmie odbędzie się głosowanie ws. wniosku o wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska.
Jak mówiła w TOK FM Dorota Łoboda, nic nie wskazuje na to, że dojdzie do likwidacji lub łączenia obecnych ministerstw. Choć wcześniej była mowa tym, że ministerstwo nauki może zostać zlikwidowane, a jego kompetencje przejąć resort edukacji i resort rozwoju oraz że minister finansów Andrzej Domański stanie na czele superresortu finansowo-gospodarczego.
- A nie będzie tak, że sztabowcy Rafała Trzaskowskiego - Sławomir Nitras i Barbara Nowacka, odpowiednio minister sportu i ministra edukacji -- stracą stanowiska? - pytała Karolina Lewicka. Oboje ministrów odgrywało bardzo ważne role w sztabie Trzaskowskiego.
- Ministrowie powinni być oceniani za to, jak kierują swoimi resortami, jak skutecznie są w realizacji obietnic wyborczych i jak dobrze to komunikują. I myślę, że to będzie jednak główna idea rekonstrukcji rządu: rzetelna ocena pracy ministrów, ale w zakresie tego, co leżało w zakresie ich obowiązków jako osób kierujących resortami - odpowiedziała Łoboda, która także działała w sztabie kandydata KO na prezydenta.
Dopytywana, kiedy dojdzie do rekonstrukcji, wskazała, że po głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska. - Nie ma co czekać. To nie tak, że czas będzie płynął, a my będziemy czekać z realizacją zobowiązań - zastrzegła gościni "Wywiadu politycznego".
"Prezydent będzie wkładał kijek w szprychy"
W ocenie Łobody zmiana prezydenta oznacza, że część postulatów wyborczych m.in. KO nie zostanie zrealizowana. - Nie jestem optymistką, bo Karol Nawrocki już w kampanii wyborczej zapowiadał, że nie podpisze ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. Zobaczymy też, jak w tych rozmowach pomiędzy koalicjantami będzie posadowiony temat aborcji - mówiła szefowa sejmowej komisji do rozpatrzenia projektów ustaw o aborcji. Rozmówczyni Karoliny Lewickiej zapewniła, że ona tematu nie porzuci.
- Prezydent i tak będzie wkładał kijek w szprychy i że nie będzie w żaden sposób pomagał temu rządowi i większości parlamentarnej - podkreśliła.
"38 mln ekspertek i ekspertów od kampanii wyborczej"
Posłanka mówiła, że podczas posiedzenia klubu Koalicji Obywatelskiej "nie było nastroju stypy" i "skakania sobie do oczu". Co nie znaczy, że nie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, "dlaczego zabrakło tak niewielu głosów i gdzie te głosy stracili".
Co dalej z Trzaskowskim? 'Gdyby chciał, mógłby w Warszawie poszaleć'
- Oczywiście teraz jest 38 mln ekspertek i ekspertów od kampanii wyborczej i od jej przebiegu. Ale też nie chcę, żebyśmy pokazywali arogancję i mówili: "Wszystko poszło świetnie, to społeczeństwo źle zagłosowało". Nie! Gdybyśmy byli bardziej skuteczni, to byśmy te kilkaset tysięcy brakujących głosów być może zdobyli - zastrzegła.
Na uwagę dziennikarki TOK FM, że strata sięgnęła już ponad 1,3 mln, bo tylu wyborców Koalicji 15 października nie zagłosowało teraz na Trzaskowskiego, odpowiedziała krótko: "Mamy dwa lata, żeby to głosy odzyskać". - Nigdy nie dowiemy się, czy lepsza byłaby strategia wysyłania kolejnych ustaw i czekania na weto prezydenta (Dudy). Ileś z tych ważnych dla nas zostało wysłanych do prezydenta i on je zawetował albo wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Nie stwierdzimy też teraz, czy jakieś alternatywne scenariusze zmieniłyby wynik wyborczy - stwierdziła gościni "Wywiadu politycznego".