,
Obserwuj
Polityka

Tusk dopuścił się mobbingu? "Słyszałem odpowiedź pani minister"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
14.08.2025 18:25
Posypały się komentarze po tym, jak w świetle kamer Donald Tusk zwrócił się do minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Prawicowi politycy zarzucają mu mobbing, a sam premier dał jasno do zrozumienia, co sądzi na ten temat. Całe zajście komentował w TOK FM senator Grzegorz Schetyna, kiedyś jeden z najbliższych współpracowników Tuska.
|
|
fot. Jacek Dominski/REPORTER/ EAST NEWS

Donald Tusk dopuścił się mobbingu?

Wymiana uprzejmości czy mobbing? Internet zapłonął po tym, jak tuż przed posiedzeniem Rady Ministrów premier Donald Tusk zwrócił się do minister Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz słowami: wszystkie kamery skierowane są na panią minister. Gratuluje popularności, czuję się lekko zazdrosny.

W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się oskarżenia, że wypowiedź premiera była mocno nietrafiona i miała znamiona mobbingu. Wpisy atakujące Tuska pojawiły się przede wszystkim ze strony polityków i działaczy Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji.

- "Jeszcze wczoraj zdaje się, Donald Tusk publicznie upokorzył minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Jak widać, karma szybko do niego wróciła" - napisał na platformie X Janusz Korwin-Mikke.

Była posłanka i wiceministra Rozwoju i Technologii Olga Semeniuk-Patkowska napisała na platformie X, że "jest ciekawa, czy poza kamerami premier Tusk pokazuje swoim współpracownikom, czym jest prawdziwy mobbing".

Sam Tusk zapytany o to zdarzenie na konferencji prasowej, potwierdził, że taka sytuacja miała miejsce, ale jasno zaznaczył, że o żadnym mobbingu mowy być nie może. - Kochani, jeżeli to jest mobbing, to wyście w życiu mobbingu nie widzieli - powiedział dziennikarzom premier. Głos w tej sprawie zabrała też sama zainteresowana, która jasno dawała do zrozumienia, że nie odebrała tej sytuacji jako mobbingu.

Mobbing czy żart? "Słowo za słowo"

O sytuację z premierem i minister Funduszy i Polityki Regionalnej pytany był w TOK FM senator KO Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem, cała ta sytuacja została mocno naciągnięta przez polityków i działaczy prawej strony politycznej.

- Ja słyszałem też odpowiedź pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz. Ona zaraz potem mówiła: nie, nie, wszystkie światła na pana premiera, więc tutaj padło tak naprawdę słowo za słowo - powiedział w "Wywiadzie Politycznym" Grzegorz Schetyna.

Posłuchaj:

Pytany przez prowadzącego audycję Macieja Kluczkę, czy ta sytuacja jednak nie pokazuje, że na linii premier-ministra iskrzy, Schetyna odparł, że wyczuwalne napięcie jest zrozumiałe, bo jest związane z aferą wokół wypłaty pieniędzy z KPO dla przedsiębiorców z branży hotelarsko-gastronomicznej.

Pełczyńska-Nałęcz w TOK FM o dymisji. 'Odbyłam jedną rozmowę telefoniczną'

Gość TOK FM podkreślił, że "sytuacja jest problematyczna, dlatego całą procedurę i sposób przyznawania dotacji trzeba dobrze wyjaśnić. Na twardo trzeba weryfikować cały ten program i jeśli jakieś decyzje zostały podjęte błędnie, to trzeba się będzie z nich wycofać".

- Tu będzie twarda rozmowa. Ta sprawa jest na tyle poważana, że tu nie będzie sentymentu. I nie można tu z przymrużeniem oka mówić o relacjach bezpośrednich czy o układzie koalicyjnym. To trzeba po prostu wyjaśnić, to jest sprawa racji stanu tej koalicji i nas wszystkich. I to jest dzisiaj najważniejsze. My musimy dać pełną informację publiczną co do całej tak zwanej afery KPO i po prostu będziemy to wyjaśniać i to jest dziś najważniejsze - podsumował Schetyna.