Duży spadek inflacji. Mamy powód do radości? Ekspertka: Nie jest tak różowo
"Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu 2024 r. wzrosły rok do roku o 3,9 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 0,4 proc." - czytamy w komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego.
Choć szacunki GUS cieszą, to - jak wskazała w TOK FM ekonomistka dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, biorąc pod uwagę fakt, że nadal jesteśmy powyżej celu inflacyjnego (2,5 proc.), a także wysokość inflacji dokładnie sprzed roku - 16,6 proc., to już "nie jest tak różowo". - Przed nami - może nie w lutym, może nie w marcu, ale w kolejnych miesiącach, na pewno inflacja wyższa. To dlatego, że mamy bardzo wysoką bazę, czyli punkt odniesienia. Jeśli w zeszłym roku inflacja wynosiła 16,6 proc., to odnosimy wzrost cen do poziomu cen ze stycznia z zeszłego roku, a on bardzo dynamicznie wzrósł - podkreśliła w 'Pierwszym Programie' ekspertka z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego i Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dr Starczewska-Krzysztoszek wyjaśniła to na przykładzie cen żywności z 2019 roku, czyli okresu przed perturbacjami związanymi z pandemią COVID-19, a później - rosyjską agresją w Ukrainie. - Pięć lat temu wydawaliśmy na żywność 100 zł, a w styczniu tego roku na dokładnie ten sam koszyk wydaliśmy 150 zł - ponad 50 proc. więcej. Gdyby inflacja w tym czasie wynosiła tyle, ile wynosi cel inflacyjny, czyli 2,5 procent, to w stosunku do tych 100 złotych wydawanych w styczniu 2019 roku, w styczniu tego roku, wydawalibyśmy około 113 zł - porównała ekonomistka w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Inflacja w styczniu. "Wzrost cen żywności jest znacznie silniejszy"
Jak zwróciła uwagę ekspertka - inflacja w styczniu, jeśli chodzi o ceny żywności, wynosiła nie 3,9, a 4,9 proc. - A więc ciągle wzrost cen żywności jest znacznie silniejszy niż ten średni wzrost, który obserwujemy. W zeszłym roku średnio to było ponad 20 proc., a więc gospodarstwa domowe, które dużo wydają na żywność, bo relatywnie mają niższe dochody, ciągle płacą znacznie więcej tłumaczyła wykładowczyni Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.
Ponadto nadal korzystamy z zamrożonej stawki VAT na żywność, która wcześniej objęta była 5 proc. stawką podatku. - Rząd prawdopodobnie zdecyduje się na utrzymanie tej zerowej stawki VAT do końca czerwca, ale od lipca będziemy mieli powrót do 5 proc, a więc będziemy wydawać więcej na te podstawowe produkty więcej. NBP już sygnalizuje, że inflacja wzrośnie wtedy o prawie jeden punkt procentowy - argumentowała dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek w TOK FM.
Ceny w Polsce nie wyglądały tak od 3 lat. Ale to za wcześnie na radość