Czy lekarz rodzinny może już wysłać na test na Covid-19? "Nie pamiętam, kiedy był taki chaos informacyjny"

Są już aplikacje, za pomocą których lekarze rodzinni - po badaniu fizykalnym, w przychodni - mogą kierować pacjentów na testy na zakażenie koronawirusem. Ale wciąż nie ma rozporządzenia na ten temat. Medycy skarżą się na chaos informacyjny.
Zobacz wideo

W sobotę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że lekarze rodzinni mogą już kierować na testy na koronawirusa. Chodzi o aplikację na stronie gabinet.gov.pl. Technicznie nie ma więc już przeszkód. Zdaniem lekarzy, są jednak przeszkody formalno-prawne. Medycy wskazują, że nie ma podstaw prawnych, by na takie badanie kierować. Jak mówią, w puli badań, na które - zgodnie z przepisami - można skierować pacjenta, po prostu nie ma takich testów.

"Oddziały wojewódzkie NFZ prześcigają się w publikowaniu info o aplikacji do wystawiania skierowań na testy. A lekarze POZ nie mają podstaw prawnych żeby te testy zlecać. Nie pamiętam kiedy był taki chaos informacyjny, tyle kłamliwych komunikatów w mediach" - napisała na Twitterze doktor Joanna Zabielska. 

Inni lekarze dowodzą, że media - przekazujące informację o możliwości zlecenia testów - zostały wprowadzone w błąd. "Informacja na konferencji prasowej nie jest źródłem prawa i nie jest nim również przygotowanie jakiejś aplikacji" - napisała z kolei dr Magdalena Muras. 

"Komunikaty medialne to nie prawo" - wskazał z kolei dr Krzysztof Pawlak.

Argumenty lekarzy nie wzięły się z niczego, bo projekt rozporządzenia m.in. w sprawie kierowania na testy trafił do konsultacji społecznych dopiero w piątek. Lekarzom i zrzeszającym je organizacjom na przesyłanie uwag dano czas do poniedziałku do godz. 10. "Skrócenie terminu konsultacji wynika z konieczności jak najszybszego wejścia w życie przepisów projektu rozporządzenia mających na celu zabezpieczenie życia i zdrowia obywateli" - napisał w uzasadnieniu wiceminister zdrowia, Waldemar Kraska.

Koronawirus w Polsce. Zastrzeżenia do jesiennej strategii walki z Covid-19

Jak pisaliśmy już wcześniej, lekarze m.in. z Porozumienia Zielonogórskiego i z Kolegium Lekarzy Rodzinnych mają wiele zastrzeżeń do jesiennej strategii walki z Covid_19, którą kilka dni temu zaprezentował minister zdrowia. 

Strategia zakłada, że lekarz rodzinny będzie mógł kierować na testy na koronawirusa, ale dopiero po osobistej wizycie pacjenta w przychodni na badaniu fizykalnym. Minister zdrowia tłumaczył, że lekarze rodzinni powinni być do tego przygotowani, bo powinni mieć środki zabezpieczenia osobistego, tak jak ratownicy w karetkach czy lekarze na SOR-ach.

Lekarze przyznają, że mają maseczki, rękawiczki czy płyny do dezynfekcji, ale na tym ich wyposażenie się kończy. Nie mają kombinezonów do badania pacjentów z koronawirusem. I tu pojawia się problem, bo zdaniem medyków to spowoduje zakażenia m.in. wśród samych lekarzy rodzinnych i paraliż w pracy podstawowej opieki zdrowotnej. Nigdy nie wiadomo, czy pacjent, który stawił się osobiście na badanie, ma koronawirusa, czy też nie. Medycy wskazują, że pomysł, by kierować pacjenta na test nie po teleporadzie (o co walczą), ale dopiero po osobistej wizycie pacjenta w przychodni, jest nieracjonalny. Jak mówią, tego typu praktyka skończyła się we Włoszech śmiercią 150 lekarzy rodzinnych. 

Tymczasem Walne Zgromadzenie Delegatów Porozumienia Zielonogórskiego w sobotę "zobligowało zarząd federacji do podjęcia wszelkich działań, które doprowadzą do zmiany proponowanej przez ministra zdrowia strategii walki z COVID-19 w okresie jesiennym". Lekarze chcą rozmawiać z ministrem, by strategię - o której dowiedzieli się z konferencji prasowej ministra zdrowia - w zasadniczy sposób zmienić. Chcą, by ich głos został wysłuchany i wzięty pod uwagę.

Na poniedziałek minister Adam Niedzielski - w odpowiedzi na list Kolegium Lekarzy Rodzinnych - zaprosił do siebie ich przedstawicieli. To mają być rozmowy właśnie o nowej roli lekarzy rodzinnych w walce z koronawirusem. 

DOSTĘP PREMIUM