,
Obserwuj
Wielkopolskie

Okupacja Jowity. Byliśmy w zamkniętym akademiku. "Rektor mówi bzdury"

Maciej Szefer
3 min. czytania
12.12.2023 09:25
Studenci, którzy od piątku okupują akademik Jowita w Poznaniu, nie zamierzają przerywać protestu, a poniedziałkowe wystąpienie rektora dodatkowo ich rozjuszyło. - Prosiliśmy o konkrety, a to, co usłyszeliśmy, to śmiech na sali - mówią.
|
|
fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Od piątku trwa protest studentów i członków Inicjatywy Pracowniczej w nieczynnym dla żaków domu studenckim Jowita w centrum Poznania. Kilkadziesiąt osób okupuje sale na parterze gmachu, w którym do niedawna mieszkali studenci. Mają śpiwory, zapasy jedzenia, ale też książki do nauki. Przypomnijmy krótko - akademik został częściowo zamknięty (działa tylko część hotelowa) z powodu złego stanu technicznego i wskutek decyzji władz Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza. Protestujący domagają się remontu obiektu i ponownego przyjęcia studentów.

W Jowicie spędziłem kilka godzin. Rozmawiałem m.in. z Patrykiem Szynkowskim i Mają Kudła, którzy koczują tu od początku. Nie mają zamiaru ustępować. - Nasza okupacja trwa od piątku. Poniedziałek to jej trzeci dzień. Zajęliśmy kolejną salę. Mamy specjalne miejsca na wykłady, sale do nauki i spania. Mamy co jeść i pić - mówił mi Patryk.

"Nie" dla likwidacji akademika

Protestujący sprzeciwiają się planom likwidacji akademika. Wskazują, że zamknięcie taniego domu studenckiego w centrum miasta to cios dla wielu mniej zamożnych studentów. Ale to niejedyny postulat. - Chcemy, żeby Jowita dalej została publicznym i relatywnie tanim akademikiem. Chodzi o to, żeby studenci wrócili do tego gmachu i żeby uniwersytet przedstawił nam konkretny plan na rozbudowę i poprawę warunków socjalnych. Do naszych postulatów włączamy także utworzenie tanich publicznych stołówek na wydziałach. Chcemy też, żeby na każdym wydziale były pokoje socjalne dla studentów, w których mogliby przygotować posiłki - wyliczał Szynkowski.

Okupujący akademik młodzi ludzie w poniedziałek rano zapewniali, że jeśli odpowiedź uczelni nadal ich nie będzie satysfakcjonować, będą okupować gmach do skutku. - Przyjeżdżają do nas studenci z całej Polski, już zaczęła się rotacja. Część moich znajomych wróciło do Warszawy, ale przyjedzie tu z powrotem za dwa albo trzy dni - mówiła Maja.

Powiedziała na głos to, o czym we wsi mówi się szeptem. 'Wciąż są ludzie, którzy się boją księdza'

Okupacja Jowity. Co na to uczelnia?

W poniedziałek po godzinie 16 rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska spotkała się z dziennikarzami. Wcześniej - bo na 14 - zaprosiła do siebie protestujących, ale ci nie skorzystali z możliwości rozmowy w rektoracie. Na spotkanie z dziennikarzami nie zostali z kolei zaproszeni. Studenci chcą się spotkać z władzami uczelni, ale tam, gdzie trwa protest.

- Obecnie nie ma planów sprzedaży domu studenckiego Jowita w centrum Poznania - zapewniła na spotkaniu z mediami prof. Bogumiła Kaniewska. Podkreśliła, że uczelnia szuka pieniędzy na modernizację obiektu. Podkreślała, że - jeśli do niej dojdzie - będzie ona bardzo trudna z uwagi na stan techniczny budynku, jego konstrukcję oraz usytuowanie. Wyzwaniem - jak mówiła - są też kwestie własnościowe gruntów znajdujących się pod budynkiem i dostosowanie go do dzisiejszych norm prawa budowlanego. Wszystko może kosztować nawet 100 milionów złotych.

Rektor podkreślała też, że wysyłane dwukrotnie wnioski do resortu nauki o pieniężne wsparcie dla planowanej modernizacji skończyły się na dwóch odmowach. Teraz uczelnia wykonuje kolejny ruch w tej sprawie, bo może przy okazji zmiany rządu i kierownictwa resortu okaże się on bardziej skuteczny.

- Badamy też inne możliwości związane z inwestycjami miejskimi. Pamiętajmy jednak, że mamy koniec perspektywy unijnej i sytuacja nie jest łatwa. Być może zmieni się po odblokowaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy. Ja zapewniam, że do końca mojej kadencji, która trwa jeszcze dziewięć miesięcy, Jowita nie zostanie sprzedana - zadeklarowała prof. Bogumiła Kaniewska.

Przełom w sprawie studenta, który utknął w szpitalu w Lublinie. Przyjechała rodzina z Zimbabwe

Protestujący studenci do słów rektora podchodzą, delikatnie mówiąc, ostrożnie. - Prosiliśmy o spotkanie w Jowicie. Prosiliśmy o konkrety, a to, co usłyszeliśmy, to śmiech na sali. Rektor Kaniewska mówi same bzdury powtarzane od lat. Nie ma żadnego zaangażowania ze strony rektoratu. Jeśli jedyną odpowiedzią jest to, że nie ma pieniędzy i nie ma możliwości. W takiej sytuacji zostajemy tutaj dalej - skomentował protestujący student Szymon Radomski.

Rektor zapowiedziała, że jeśli okupacja będzie kontynuowana, to jeszcze w tym tygodniu spotka się z protestującymi. W budynku, w którym zamknięto akademik, wciąż czynna jest część hotelowa. Protestujący, którzy zajęli pomieszczenia na parterze, przebywają w ogrzewanych salach, mają też dostęp do prądu oraz wody.