Adam Glapiński z nagrodą od Polska Press. "On nic nie robi, tylko knuje"
Adam Glapiński dostał w niedzielę nagrodę "Giganci Polska Press" za bezpieczeństwo finansowe, w tym wybitne zarządzanie bankiem centralnym w czasach pandemii, wojny w Ukrainie i kryzysu w energetyce. - Mnie to wcale nie dziwi. Jest jeszcze parę instytucji, którymi zarządzają ludzie z powołania PiS. Także ma (Glapiński-red.) jeszcze ze sto tych nagród przed sobą - ironizowała profesor Hanna Gronkiewicz-Waltz w "A teraz na poważnie" w TOK FM.
Inna rzecz, w ocenie byłej prezydent Warszawy i byłej prezes NBP, że Adam Glapiński nie podołał żadnemu wyzwaniu, które przed nim postawiono. Bo, jak tłumaczyła, kiedy trzeba było podnosić stopy procentowe, to te stały w miejscu. - Oceniać to trzeba by było jego zaniechania, a nie działania. Jednym słowem: nic nie robi, tylko knuje w banku centralnym - podkreśliła.
Przyznała przy tym, że takiej bierności prezesa NBP się nie spodziewała. Bo, jak wskazała, jest on profesorem SGH. Poza tym, kiedy powoływano go na pierwszą kadencję, dała mu kredyt zaufania. - Wzięli przynajmniej ekonomistę, profesora. Teraz czy on tego nie rozumie, nie chce widzieć czy polityka tak mu zasłoniła trzeźwe myślenie? - zastanawiała się.
W listopadzie inflacja w Polsce przekroczyła 17,4 proc., wynika z danych GUS. Była jedną z najwyższych w historii.
'Giganci Polska Press - Adam Glapiński'
"Jak organizm przeżyje, to będzie dobrze"
Także 2023 r. nie wygląda optymistycznie. Jak wynika z prognoz wiceministra Piotra Patkowskiego w styczniu i lutym czeka nas blisko 20 proc. inflacja. - Ale marzec będzie już okresem silnej dezinflacji - dodał w rozmowie z Interią.
W ocenie Hanny Gronkiewicz-Waltz, spadek inflacji nie będzie jednak zasługą prezesa NBP. - Jak nie ma praktycznie żadnego działania, to znaczy, że inflacja sama rośnie i sama spada - tłumaczyła w TOK FM.
Przekonywała, że ze wzrostem cen towarów i usług jest jak z chorobą. - Jak ktoś zachorował na COVID-19, to wiadomo, że to wirus, najwyżej można podawać tlen i oni troszeczkę te stopy podwyższyli. Ale teraz organizm musi sam to zwalczyć - nie ma działań ani ze strony rządu, ani ze strony NBP. Jak organizm przeżyje, to będzie dobrze - dodała. Rozmówczyni Mikołaja Lizuta zastrzegła przy tym, że PiS bazuje teraz głównie na tym, że fundamenty polskiej gospodarki są bardzo silne - od 1989 roku. - Organizm przeżyje, tylko jakie będą koszty. Rekonwalescencja na pewno będzie ciężka - dopowiedziała.
Dopytywana, czy marzec faktycznie może się okazać punktem zwrotnym, wskazała, że to prawdopodobne. - Myślę, że może spadać, ale to znów jak z gorączką. Jest prognoza, że jak się ma 40 stopni, to będzie 38, a potem może i 36 pewnego dnia - podkreśliła była prezes NBP.
"Wszystko było do zrobienia, jakby się przykładać od początku"
W ocenie Hanny Gronkiewicz-Waltz, inflacja w Polsce nie powinna być wyższa niż 12 proc., podobnie jak w innych krajach. O ile tylko, jak wskazała, stopy procentowe podniesiono by wcześniej, by np. zniechęć Polaków do brania kredytów.
- Teraz jest spadek kredytów o 70 proc., co znaczy, że ludzie się boją, a trzeba było nie doprowadzać do strachu. Tylko ostrzec łagodnie i powiedzieć: 'Proszę państwa sytuacja jest niepewna, inflacja spadnie do poziomu 11- proc., a nie będzie na poziomie prawie 18-proc., jak to było miesiąc temu - wskazała.
Zastrzegła, że były i na to szanse. Bo wystarczy, jak mówiła, spojrzeć na kraje "rówieśnicze", w tym np. Litwę i Estonię. które zawsze miały inflację niższą o 3 pkt. proc. - Wszystko było do zrobienia, jakby się przykładać od początku; to jak z pójściem do lekarza. Jak lekarz jest niedobry, to jest złe leczenie. Jak jest lekarz świadomy i współdziała z pacjentem, to jest szybsza szansa na wyzdrowienie - podsumowała była prezes NBP w TOK FM.