,
Obserwuj
Polska

"Nieludzka" ustawa wygaszająca pomoc Ukraińcom. "Rodzice mogą zostać, dziecko nie"

3 min. czytania
01.07.2026 15:29

Dziś wchodzi w życie kolejny etap ustawy wygaszającej pomoc Ukraińcom. Chodzi przede wszystkim o dzieci, które znajdują się w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania. Co z nimi będzie? O tym w "TOK360" mówiła prawniczka i działaczka Homo Faber, Milena Kloczkowska.

Dzieci z Ukrainy
Dzieci z Ukrainy
fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany w przepisach dotyczą uchodźców z Ukrainy od 1 lipca?
  • Które ministerstwo przejęło odpowiedzialność za Ośrodki Zakwaterowania Zbiorowego?

- Zmiany, które obowiązują od 1 lipca, budzą niepokój, bo mogą uderzyć w osoby najbardziej potrzebujące - mówił w "TOK360" Filip Kekusz. Mowa o zmianach w systemie zbiorowego zakwaterowania dla uchodźców i uchodźczyń wojennych z Ukrainy. To kolejny etap wygaszania legislacji wprowadzonej po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.

Jak wyjaśniła Milena Kruczkowska z Homo Faber i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wchodzące w życie zmiany to m.in. uszczuplenie grupy wrażliwej, która może przebywać w Ośrodkach Zakwaterowania Zbiorowego (OZZ). - Ustawa wygaszająca pomoc obywatelom Ukrainy wykreśliła dzieci. Niezależnie od sytuacji rodzinnej, żadne dziecko tak naprawdę nie ma teraz prawa przebywania w OZZ - mówiła ekspertka w "TOK360".

OZZ nie dla dzieci. "Nie mają dokąd wrócić"

Dotychczas - jak wyjaśniła Milena Kruczkowska - rodziny wielodzietne, czyli z minimum trójką dzieci, miały prawo przebywania w OZZ. Czy teraz rodzice będą mogli pozostać, a dzieci będą musiały się wyprowadzić? To zależy.

Gościni TOK FM podała przykład sytuacji, w której rodzice są osobami z niepełnosprawnościami (mają minimum umiarkowany stopień niepełnosprawności, bo to pozwala na przebywanie w OZZ) i mają zdrowe dziecko. - Dziecko, które ma 12 lat, chodzi do polskiej szkoły, świetnie się uczy. Ta zmiana doprowadza do tego, że rodzice formalnie mogą zostać w punkcie OZZ, ale ich dziecko już nie, ponieważ jest zdrowe - tłumaczyła prawniczka. Działaczka zaznaczyła, że jest to przypadek, z którym stowarzyszenie Homo Faber ma do czynienia, a nie jedynie przykład teoretyczny.

Redakcja poleca

- Mierzymy się też z sytuacją, kiedy babcia jest opiekunką formalną wnuka, który niestety jest sierotą, ponieważ rodzice zginęli na wojnie. Babcia może zostać w OZZ, ale dziecko już nie - mówiła Milena Kruczkowska. Prawniczka podkreśliła, że w Ośrodkach Zakwaterowania Zbiorowego mieszkają osoby, którym trudno np. znaleźć zatrudnienie z powodu wieku i bariery językowej.

- To nie jest tak, że osoby w OZZ przebywają, bo chcą. Bardzo często nie mają dokąd wrócić. Pochodzą z terenów okupowanych, utraciły swoje domy, a z drugiej strony nie mają alternatywy w Polsce, bo nie są w stanie wynająć czegokolwiek - tłumaczyła działaczka Homo Faber. Średnia ukraińska emerytura w przeliczeniu na złotówki to 300 zł.

Dzieci będą eksmitowane? "To jest nieludzkie"

Gościni TOK FM przyznała, że do stowarzyszenia Homo Faber zgłaszają się sami właściciele punktów OZZ. - Pytają: co mamy zrobić? Mamy wystawić dzieci na ulicę, eksmitować je z policją? To jest nieludzkie - skomentowała Milena Kruczkowska.

Jak wyjaśniła, dotychczas Ośrodki Zbiorowego Zakwaterowania były prowadzone przez wojewodów i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Od 1 lipca zadanie to przejmuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. - Jeżeli punkty OZZ nie mają nowej umowy z ministerstwem czy podmiotem, który w imieniu ministerstwa może taką umowę zawrzeć, to tak naprawdę wychodzi, że to jest problem właściciela, który prowadzi punkt - stwierdziła rozmówczyni Filipa Kekusza.

- Wojewoda już nie kontynuuje finansowania umowy, a co wy sobie teraz zrobicie z tymi ludźmi, to już wasza sprawa - dodała Milena Kruczkowska.

Źródło: TOK FM