Złoto odzyskuje blask i ociera się o historyczny rekord. Wszystko przez banki
Inwestycja na niepewne czasy
W ostatnich tygodniach notowania złota zbliżyły się do historycznych rekordów i przebiły na chwilę psychologiczny poziom 2 tysięcy dolarów za uncję. Wiadomo, że kruszec jest traktowany jako inwestycja na niepewne czasy, więc pewnym katalizatorem wzrostów była sytuacja w Izraelu. To zresztą zwykle tak jest: złoto wyraźnie wybijało się i w momencie wybuchu pandemii, i rosyjskiej agresji na Ukrainę. Kiedy na świecie trwoga, to pieniądze płyną do złota i innych inwestycji uważanych za pewne: jak frank szwajcarski czy amerykański dolar. I zyskują one na wartości.
A skoro jesteśmy przy dolarze - to właśnie jego korelacja ze złotem zadziwia obserwatorów tego rynku. Bo dolar jest w miarę silny, realne stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są wysokie, a w takich okolicznościach złoto zwykle traciło na wartości: bo nieźle oprocentowane i pewne amerykańskie obligacje dają odsetki, których złoto przecież nie wypłaca. Tym samym dają lepiej zarobić. Dlaczego tym razem ta prawidłowość się nie powtarza, a złoto zamiast spadać - rośnie - nad tym właśnie głowią się analitycy.
Zapas złota w skarbcach
Pewne jest natomiast to, że złotą zbroję zakładają banki centralne świata, które są na szaleńczych zakupach kruszcu do swoich skarbców. W te zakupy włącza się również Narodowy Bank Polski, który właśnie dokupił 57 ton złota i na świecie skalą zakupów ustępuje tylko Ludowemu Bankowi Chin, który w ostatnich miesiącach kupił 78 ton. Banki centralne porzuciły swoją politykę z początku lat dwutysięcznych, kiedy trwała wielka wyprzedaż kruszcu z ich skarbców, kruszcu nazywanego wręcz 'barbarzyńskim reliktem'. I wyszły z założenia, że pewny instrument do trzymania w nim państwowych rezerw, chronić je przed inflacją lub niestabilnością walut. Do skarbców trafia więc najwięcej kruszcu od pół wieku! Złoto zaczęły skupować zwłaszcza kraje rozwijające się, dołączyła do nich Polska. W skarbcu Narodowego Bank Polskiego leży ponad 330 ton kruszcu, a to nie jest ostatnie słowo. A kto ma najwięcej?
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Oczywiście Stany Zjednoczone, które w swoim Forcie Knox - bo tam, w bazie wojskowej w Kentucky jest wypełniony sztabkami skład - mają teraz ponad 8 tysięcy ton złota! Na drugim miejscu są Niemcy - ponad 3 tysiące ton, na trzecim Włosi - 2,5 tysiąca ton złota. A dalej Francja, Szwajcaria, Chiny, Turcja i Japonia. Ale apetyt rośnie też w Indiach, Tajlandii, Uzbekistanie i Katarze.
Na zakupy złota w ostatnim czasie ruszyli też Rosjanie. Bank centralny w Moskwie kupił ostatnio 44 tony kruszcu, a rosyjscy obywatele - ponad 70 ton! Licząc na to, że złoto ma ochronić przed fatalnymi gospodarczymi skutkami agresji na Ukrainę i rosnącą inflacją - bo Rosja ma z nią coraz większy problem, odwrotnie niż Zachód, który największą falę inflacji już pożegnał.
A jeśli złoto porównamy z polskim złotym - uncja kosztuje około 8200 złotych - to już zauważalnie mniej niż w czasie szczytu z marca. Ale jeśli takie ceny utrzymałyby się do końca roku, oznaczałoby to szósty rok z rzędu, kiedy inwestycja w złoto przyniosłaby dodatnie stopy zwrotu. Od 2017 roku złoto w ujęciu do złotego zdrożało niemal dwukrotnie.