,
Obserwuj
Polska

Alarm po rosyjskim ataku. Co wiadomo o pocisku, który spadł na Lubelszczyźnie?

6 min. czytania
30.07.2026 12:33

W nocy w polską przestrzeń powietrzną wleciał rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który spadł w okolicach Tarnawy-Kolonii. Na miejscu pracują służby, na Lubelszczyźnie jest też Donald Tusk. Wyjaśniamy, co się wydarzyło minuta po minucie. 

 Osiny k. Lukowa, woj. lubelskie. Okolice gdzie 20 sierpnia 2025 r. eksplodował nieznany obiekt (zdjęcie ilustracyjne)
Osiny k. Lukowa, woj. lubelskie. Okolice gdzie 20 sierpnia 2025 r. eksplodował nieznany obiekt (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Anita Walczewska/East News, x.com

Z tego artykułu dowiesz się:

  • co wydarzyło się nad ranem 30 lipca na Lubelszczyźnie;
  • jak przebiegało naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej;
  • co dokładnie spadło w okolicach Tarnawy-Kolonii;
  • jak przebiegają działania polskich służb po wykryciu obiektu.

Zmasowany atak Rosji na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce

W nocy z 29 na 30 lipca (ze środy na czwartek), w związku z rosyjskim zmasowanym atakiem rakietowym na zachodnią Ukrainę, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych rozpoczęło operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. W powietrze poderwano myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości. Działania miały charakter prewencyjny.

Środki radiolokacyjne obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla Polski. Jak przekazał później w rozmowie z TOK FM rzecznik Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski, część z nich znajdowała się bardzo blisko polskiej granicy.

- Obserwowaliśmy na zachodzie Ukrainy co najmniej kilkanaście obiektów i byliśmy w stanie podwyższonej gotowości, bo część z nich była bardzo blisko naszej granicy, stąd też ostrzeżenia do odpowiednich służb i ich reakcja na to. Natomiast na tę chwilę mam takie informacje, że to jest jedyne naruszenie, do którego mogło dojść - mówił wówczas Goryszewski naszemu reporterowi Szymonowi Kępce.

Najbliżej granicy RP znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód.

O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto jednak kolejny, niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16.

- Nasz myśliwiec, który został skierowany niezwłocznie po wykryciu tego obiektu w naszych systemach radiolokacyjnych, no nie zdążył go zidentyfikować, przechwycić. Jeżeli byłaby taka konieczność, na pewno byłaby autoryzacja do neutralizacji. Natomiast nie zdążył on, znikł - powiedział ppłk Goryszewski.

Na Lubelszczyźnie zawyły syreny. Co spadło w Tarnawie-Kolonii?

O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W celu weryfikacji wskazań technicznych w rejon ostatniego kontaktu skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga zlokalizowała miejsce upadku obiektu na niezabudowanym terenie w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejsce skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby.

W związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę około godz. 3.50 uruchomiono system wczesnego ostrzegania w Lublinie i kilku innych rejonach województwa lubelskiego. Alarm trwał około 10 minut, po czym został odwołany.

Po godz. 5 policjanci pomiędzy miejscowościami Tarnawa-Kolonia i Tokary, około dwóch kilometrów od zabudowań, odnaleźli lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Na miejsce skierowano również policyjnych kontrterrorystów.

Redakcja poleca

 - Nie było potrzeby gaszenia żadnego pożaru, bo jak byliśmy na miejscu nie było żadnego wybuchu - powiedział rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra.

Policja przekazała, że nie ma osób poszkodowanych ani uszkodzeń budynków. Według najnowszych informacji przekazanych TOK FM przez ppłk. Jacka Goryszewskiego obiekt pozostawił po sobie kratek o średnicy 10 metrów i głęboki na 5 metrów.

"Przez noc rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 przekroczyła granicę Polski w ramach masowego uderzenia Rosji na Ukrainę, naruszając przestrzeń powietrzną NATO. To kolejna wyraźna demonstracja, że wzmocnienie obrony przeciwlotniczej Ukrainy jest teraz pilne i stanowi gwarancję ochrony całej euroatlantyckiej społeczności" - poinformował na platformie X Andrij Sybiha, szef ukraińskiego MSZ.

Prokuratura  w Lublinie prowadzi czynności. Strona ukraińska zaoferowała pomoc

Na miejscu jest 100 funkcjonariuszy wojska,  ok. 50 funkcjonariuszy WOT oraz czterech prokuratorów. - Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzi na miejscu czynności w ramach śledztwa w niezbędnym zakresie – poinformowała na portalu X Prokuratura Okręgowa w Lublinie.

Szczątków na polu jest bardzo dużo a jak przekazał prokurator okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz śledztwo będzie prowadzone pod kątem sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym,

Polskim śledczym mają pomóc specjaliści z Ukrainy.  - Dostaliśmy też oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc w przeprowadzeniu tych oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami. Aktualnie trwa rozpoznawanie wniosku i niewykluczone jest, że przyjadą oni tutaj na miejsce i pomogą - również ze służbami polskimi - zidentyfikować ten element, który wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej -- wyjaśnił szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie Grzegorz Trusiewicz

Szef MON pisze o "ciężkiej nocy". Premier jest na miejscu zdarzenia

Do wydarzeń odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. "Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń. Informacje były na bieżąco przekazywane i koordynowane przez odpowiednie służby, trafiły także do najważniejszych osób w naszym kraju" - napisał na platformie X.

Szef MON podziękował także Dowódcy Operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneuszowi Nowakowi, Dowództwu Operacyjnemu RSZ oraz wszystkim osobom zaangażowanym w monitorowanie i analizowanie sytuacji.  Jak poinformowała wiceszefowa MON, szef resortu obrony jest w bezpośrednim kontakcie i z prezydentem Karolem Nawrockim, i z premierem Donaldem Tuskiem.  Zaznaczyła, że na miejsce skierowany został śmigłowiec Mi-24 oraz odpowiednie służby i trwa wyjaśnianie sytuacji.

Na Lubelszczyznę pojechal premier Donald Tusk. W czwartek przed południem wraz z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim wzięli udział w Lublinie w spotkaniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb. Podczas spotkania szef rządu powiedział, że jak na razie wszystko wskazuje na to, że polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk CH101. - Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot - zaznaczył szef rządu. Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował na X, że po odprawie ze służbami Donald Tusk udał się na miejsce, gdzie spadł pocisk, który naruszył polską przestrzeń powietrzną.

Tusk napisał na X, że Wojsko, Policja, Państwowa Straż Pożarna i służby specjalne pracują w pełnej koordynacji. Jak dodał, rząd jest w stałym kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim i dowództwem NATO.

W kolejnym wpisie podkreślił, że jest w kontakcie z liderami państw europejskich w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. "Wszyscy deklarują pełną solidarność i gotowość wszelkiej pomocy” - dodał.

Mieszkańcy Lubelszczyzny nie dostali alertu RCB

Mieszkańcy Lubelszczyzny nad ranem mogli usłyszeć syreny, ale nie otrzymali alertów RCB. Gen. Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych w Lublinie, ocenił, że z jego punktu widzenia procedury wykonano. 

- W przypadku sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w nocy, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych ma obowiązek powiadamiać o niej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które podaje informacje w celu powszechnego ostrzegania obywateli w regionach zagrożonych - powiedział i wskazał, że zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości. - Bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem i kiedy widzimy, że sytuacja jest groźna i rozwija się w niekorzystnym kierunku, takie ostrzeżenia będą wydawane. Z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane. Samoloty pozostawały w gotowości do zestrzelenia obiektu. Sytuacja zakończyła się szczęśliwie - powiedział Dowódca Operacyjny.

NASK ostrzega. "Dwa dezinformujące wątki" 

Małgorzata Szumna z NASK przekazała PAP, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w sieci pojawiły się dwa dezinformujące wątki. Według jednej z teorii spiskowych, sama obecność ukraińskiego przywódcy na Lubelszczyźnie zaledwie kilkanaście godzin wcześniej miała rzekomo bezpośrednio ściągnąć zagrożenie rakietowe na ten region. Manipulacja ta ignoruje kontekst militarny, czyli zmasowany rosyjski ostrzał na Ukrainę, który miał miejsce w nocy ze środy na czwartek i przebiegał także tuż za polską granicą.

Kolejnym dezinformującym wątkiem zaobserwowanym przez NASK są spiskowe oskarżenia kierowane pod adresem polskiego rządu. Szumna podkreśliła, że zarzuty dotyczą m.in. zastraszania Polaków za pomocą niewłaściwych komunikatów czy tworzenia atmosfery zagrożenia w celu manipulowania społeczeństwem. - Tego rodzaju narracje mogą osłabiać zaufanie do instytucji państwowych i utrudniać skuteczne reagowanie na sytuacje kryzysowe - powiedziała PAP Szumna. Ekspertka zaleca korzystanie tylko ze zweryfikowanych źródeł. 

Posłuchaj:

Źródło: TOK FM, PAP, x.com