Rosyjska rakieta. Politycy PiS krytykują brak sms-ów od RCB. Rząd tłumaczy
- System powiadamiania o zagrożeniach wymaga korekty - przyznaje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski pytany o reakcję służb na wtargnięcie do Polski obiektu lecącego z Ukrainy. W Lublinie zawyły syreny alarmowe, ale RCB nie wysłało SMS-ów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego po wtargnięciu obiektu na Lubelszczyznę mieszkańcy nie otrzymali SMS-ów od RCB?
- Jakie zmiany planuje w systemie ostrzegania ministerstwo cyfryzacji?
Niezidentyfikowany obiekt spadł w czwartek w nocy na Lubelszczyźnie. Jak poinformował premier, wszystko wskazuje na to, że był to rosyjski pocisk balistyczny.
W Lublinie przed godz. 4 na kilka minut zawyły syreny ogłaszające alarm. Mieszkańcy nie dostali jednak SMS-ów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Dlaczego?
Władze podkreślają, że w takiej sytuacji najważniejsze jest użycie syreny. - Jest najskuteczniejszym sposobem ostrzegania - mówi wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. - Najszybciej dotrze do nas dźwięk syreny. Wszystkie informacje, czy to przez internet, czy SMS-em, dotrą do nas siłą rzeczy później - podkreśla.
Ale według byłego wiceministra obrony Michała Dworczyka od razu po poderwaniu myśliwców, których zadaniem było zestrzelenie obiektu, do mieszkańców powinny zostać wysłane SMS-owe alerty. - Państwo w sytuacjach kryzysowych musi chronić obywatela, musi być jego podporą - zaznacza.
Jakub Stefaniak z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mówi, że SMS-y były już przygotowane. - Jeżeli taki alert nie wyszedł, to dlatego że zbiegło się to w czasie z informacją, że alarm został odwołany - wyjaśnia
Marcin Ociepa z PiS uważa jednak, że nawet po odwołaniu alarmu do mieszkańców powinny trafić SMS-y. - Ludzie mają prawo wiedzieć, co się wydarzyło, nawet post factum. SMS powinien przyjść: z czego wynikały syreny, co takiego się wydarzyło - mówi.
Standerski zapowiada, że w ciągu najbliższych miesięcy aplikacja mOBYWATEL ma mieć nową funkcję - właśnie ostrzegania o takich zagrożeniach. - Mam nadzieję, że w tym roku taka informacja się już pojawi - dodaje.
Tu jednak pojawiają się kolejne wyzwanie - by takie powiadomienia z aplikacji docierały wyłącznie do mieszkańców zagrożonych terenów, a nie całego kraju. - Żeby nie zarzucić obywateli informacjami o każdym wydarzeniu - tłumaczy wiceminister.
Źródło: TOK FM