,
Obserwuj
Lubelskie

Jesteśmy w Tarnawie, gdzie spadł "obiekt".  "To jest okropne, wybuch był potężny"

oprac. MZ
2 min. czytania
30.07.2026 10:36

Niezidentyfikowany obiekt spadł na Lubelszczyźnie. Z mieszkańcami rozmawiała Anna Gmiterek-Zabłocka. - Opowiadają, że ten lej jest ogromny, głęboki i że czegoś podobnego w tym rejonie nigdy w życiu nie widzieli, choć rozmawiałam również z osobami, które mieszkają tu od 80 lat - relacjonowała reporterka TOK FM. 

Mieszkaniec
Mieszkaniec
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak mieszkańcy zareagowali na niezidentyfikowany obiekt;
  • Jak obecnie przebiega akcja służb.

Nad ranem w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Wojsko na razie nie potwierdza jakiego pochodzenia, choć premier Donald Tusk poinformował, iż "wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym". Obiekt spadł w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie.

Redakcja poleca

Na miejscu jest reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka. - Bezpośrednio dojazdu do tego miejsca, w którym to się wydarzyło, w którym prawdopodobnie spadła rakieta albo jakiś inny obiekt, który na ten moment jest niezidentyfikowany, dziennikarze już w tej chwili nie mają. Natomiast próbowałam zajechać od drugiej strony - od strony pól. Służby na miejscu pracują, jest tam bardzo dużo przedstawicieli policji, ale myślę, że również wojska - relacjonowała w "Poranku TOK FM".

"W niektórych miejscach wyleciały szyby"

Dziennikarka rozmawia też z mieszkańcami. - Mówią, że huk około czwartej rano był niemiłosierny. Opowiadają, że w niektórych miejscach wyleciały szyby. Mówią też o tym, że na miejsce pojechali strażacy, ponieważ syreny alarmowe włączone zostały tuż po tym wybuchu i po tym, jak pojawił się ogromny słup dymu. Od jednego ze strażaków ochotników usłyszałam, że po ugaszeniu tego pożaru kazano im zostawić obuwie, więc przypuszczam, że służby nie wiedzą do końca, co tam się wydarzyło, jaka substancja być może tam się pojawiła - powiedziała w rozmowie z Karoliną Lewicką. Jak dodała, "mieszkańcy opowiadają, że ten lej jest ogromny, głęboki i że czegoś podobnego w tym rejonie w okolicach Biłgoraja, Turobina nigdy w życiu nie widzieli". - A rozmawiałam również z osobami, które mieszkają tu od 80 lat - podkreśliła reporterka.

Pan Tadeusz, który mieszka blisko miejsca, w którym spadł obiekt, opisywał, że "najpierw nastąpił ogromny szum i nagle wybuch". - To jest okropne, wybuch był potężny. Rzeczy, które były poopierane o budynek, poprzewracały się. Stres człowieka ogarnia. Zaczęły jechać służby - policja, straż. (...) To musiało być potężne uderzenie - relacjonował. Inny mieszkaniec Tarnawy-Kolonii mówił o "ogromnym wyrwanym leju" i "kłębach dymu". 

Redakcja poleca

Obiekt spadł na okoliczne pole - 2 km od zabudowań, nikomu nic się nie stało. - Ten lej jest, jak mówią mi tutaj ludzie, w polu kukurydzy. I rzeczywiście mimo tego, że to jest 2 km, to jeden z panów, z którym rozmawiałam, mówi, że takiego huku w życiu nie słyszał. Większość osób się oczywiście obudziła na skutek tego, co usłyszeli, do tego jeszcze włączone były te syreny alarmowe. Rzeczywiście jest tu gorąco, nie tylko pod względem temperatury. Widzę, że cały czas podjeżdżają również pojazdy na sygnale, pojazdy nieoznakowane, więc być może również ABW. Czekamy na kolejne informacje - podsumowała Gmiterek-Zabłocka.

Źródło: TOK FM