Były milicjant "ogłosił się Jezusem". "Prawą ręką oficer KGB"
"Na portalu Lupa.bg czytam z kolei historię Eleny M., która 'wyjechała na Syberię, by szukać zbawienia dla swojej duszy i uwolnić się od uzależnienia od heroiny'. W Strefie 'czekały ją nędza i wykorzystywanie (w tym seksualne)'. Ostatecznie Elena wydostała się z tajgi i autostopem wróciła do Bułgarii. Wiadomość o aresztowaniu policjanta Siergieja Toropa przyjęła z radością". Publikujemy fragment reportażu autorstwa Jędrzeja Morawieckiego pt. "Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu".
Poniższy fragment pochodzi z książki pt. "Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu" autorstwa Jędrzeja Morawieckiego, wydanej 24 września 2025 roku nakładem wydawnictwa Znak Literanova.
Znajomi z Sofii podsyłają mi stary tekst z prawosławnego portalu opisujący kobietę, która uwolniła się od wissarionowców, by "powrócić na łono Kościoła". Silwia Nikołowa ostrzega w leadzie w 2006 roku: "Fałszywy mesjasz, były milicjant i alkoholik, założył na Syberii osadę, w której ludzie żyją jak w obozie koncentracyjnym". Po czym przechodzi do opisu losów Bułgarki Swetły Georgiewej, która przez dwa lata życia w Strefie "żywiła się jedynie owsem i bulgurem". Swetła opowiada, że widziała krzywicę u dzieci, bo nie dostawały mleka. Oglądała ludzi, którzy z powodu niedożywienia oraz ciężkiej pracy na polach i tajdze balansowali na granicy fizycznego przetrwania. Bułgarska dziennikarka podsumowuje: "Wissarion stworzył jedna z najstraszliwszych totalitarnych sekt na świecie".
Na moje mejle ani wiadomości prawosławna redakcja nie odpowiada, staram się więc odnaleźć siedzibę portalu na własną rękę. Docieram na bulwar Czarnego Wierchu, idę chodnikiem rozdartym przez korzenie drzew, bo w Sofii widać ciągle, jak czas rozpruwa tkankę miasta i formuje ją na nowo. Mijam Alkoholandię 24h i skład kraftowego wina, który kusi wystawionymi na śnieg beczkami, po prawej stara pętla tramwajowa, za plecami ogromny napis "Billa", ponad nim jeszcze większy Czarny Wierch, przydymiony, zasłonięty wyblakłą chmurą, bulwarem leci klucz srebrnych, brudnoszarych i czarniawych SUV-ów, do których próbują dołączyć nadgryzione rdzą ople i nijakie skody.
Docieram na miejsce. Redakcja jest skryta w podwórku. Okna oblepiono z zewnątrz folią. W środku dwóch mężczyzn rozcina i rozkłada na stołach papiery. "Nie, tu nie ma nic prawosławnego, nigdy o takiej redakcji nie słyszeliśmy, chyba w ogóle nie istnieje, nie znamy takiej kobiety, nikt o niej nic nie wie, odejdź, bracie, nic tu nie znajdziesz", przekonują, zasłaniając dyskretnie napis na ścianie: "Chrystus".
Obchodzę budynek i odszukuję drugą bramę z identycznym numerem oraz tabliczką fundacji Pokrow Bugurodzicy. Siedziba zamknięta na cztery spusty, sąsiedzi nie mają o fundacji pojęcia.
Znajduje na Classa.bg świeżą, ale anonimową publikację. Redakcja pisze: "Najbardziej tajemnicza sekta chrześcijańska na świecie, założona przez kagiebistę Wissariona, jest bliska upadku". Powód? Jej przywódca, który ogłosił się Jezusem, wraz z dwoma swoimi zastępcami został aresztowany przez FSB.
Na portalu Lupa.bg czytam z kolei historię Eleny M., która "wyjechała na Syberię, by szukać zbawienia dla swojej duszy i uwolnić się od uzależnienia od heroiny". W Strefie "czekały ją nędza i wykorzystywanie (w tym seksualne)". Ostatecznie Elena wydostała się z tajgi i autostopem wróciła do Bułgarii. Wiadomość o aresztowaniu policjanta Siergieja Toropa przyjęła z radością.
Mam jeszcze namiar na organizatorkę komercyjnych wycieczek do Wissariona, biznes jednak najwyraźniej załamał się po aresztowaniu 24 lutego 2022 roku. Czy w Strefie nadal żyją wierni? Co myślą o wojnie? O ruskim mirze i wyzwalaniu świata? Agentka sakroturystyczna nie odpowiada ma moje mejle, tłumaczenia, prośby, nie odbiera też telefonów. Znajomi z Sofijskiego Domu Literatury i Przekładu, w którym ciągle mieszkam, odnaleźli archiwalną publikację w regionalnej gazecie "Borba". Opisano w niej losy Cenka Witanowa, bułgarskiego wissarionowca, który wyjechał z żoną i dwoma synami do Strefy. Po dwóch miesiącach opuścili jednak Rosję, rozczarowani tym, co zobaczyli w tajdze. "Mieliśmy tam mieszkać co najmniej przez rok, nie z powodów religijnych, tylko ekologicznych. My wierzymy w kosmiczną siłę, podobnie jak większość Bułgarów". Jak donosi gazeta "Borba", Cenko zrozumiał w Strefie, że "najbliższe otoczenie Wissariona to głównie oficerowie KGB. Ochrona składa się wyłącznie z funkcjonariuszy KGB. Prawą ręka Wissariona jest oficer KGB Wadim. […] Do tej pory pozostaje tajemnicą, czy cała Strefa jest dziełem Chrystusa, czy KGB".
Cenko Witanow po powrocie ze Strefy zatrudnił się w stacji geosejsmicznej nieopodal miasteczka Pawlikeni. Okazuje się jednak, że stacja już nie istnieje, Cenka nikt nie zna. Przyjęto mnie co prawda do jednej z zamkniętych grup internetowych mieszkańców miasteczka, ktoś znał podobne nazwisko, ktoś się zastanawiał, czy to może nie brat, ale dyskusja wygasła.
Napisałem do buddysty, który ponoć organizował medytacje w miejscu, gdzie wcześniej działała stacja. Wytłumaczyłem, że szukam tych, którzy byli świadkami rozpadu utopii, których uwiodła Rosja, którzy przeżyli wielką katastrofę i próbują się po niej pozbierać. Buddysta chciałby pomóc, ale nie wie jak. Mieszka teraz w Burgas. Cenka Witanowa nie kojarzy. O Wissarionie oczywiście słyszał, ale tylko plotki.
Wracam do swojego pokoju w domu literatury i przeglądam tytuły z rosyjskich gazet propagandowych.
"Ruszyły zdjęcia do serialu Ewa, ródź!. […] Dla utalentowanej nauczycielki tańca, Ewy, najważniejsze to być sobą. […] Jest kobietą niezależną i samodzielną, całe życie spędza w pracy. […] Nie ma dzieci, nie ma męża, a więc koledzy uważają, że może pracować ponadwymiarowo. […] Wydawałoby się, że taka niesprawiedliwość będzie trwać wiecznie. […] Ewa postanawia jednak radykalnie zmienić swoje życie: chce zostać matką. Za wszelką cenę".
"Na Kołymie nowożeńcy mogą sprawdzić swoje możliwości reprodukcyjne. […] Młodym ludziom do trzydziestego piątego roku życia zaczęto wydawać przy rejestracji ślubu certyfikat nowożeńców, który daje prawo do zbadania układów rozrodczych, męskiego i żeńskiego, poza kolejką".
"'Syberia z własnej woli'[…] to nowy federalny program lotów turystycznych".
"W Niżnym Nowogrodzie pijany kierowca samochodu zagranicznej produkcji wbił się w budynek cerkwi".
"'Nowosybirsku samochód zagranicznej produkcji potrącił dwóch nastolatków na motorze".
"W Nowosybirsku samochód zagranicznej produkcji potrącił dwóch hulajnogistów".
"W rejonie wyborskim samochód zagranicznej produkcji potrącił dziecko i się ukrył".
"Samochód zagranicznej produkcji prawie pochłonęła ziemia".
"W Petersburgu naukowcy nauczyli zabawkowy samochodzik poruszać się za pomocą myśli. […] Żeby autko się zatrzymało, trzeba przestać myśleć".
Państwowa agencja RIA Novosti przygotowała również sążnisty tekst podsumowujący rok 2022. Tytuł: Rok wielkiego przełomu, który zmienił wszystko. A dalej: "Nigdy wcześniej naszym przeciwnikiem nie stała się znaczącą część własnego narodu. Nie było tak nawet w czasie Wojny Domowej i Wielkiej Smuty. Po raz pierwszy część naszego narodu staneła po stronie Zachodu i przeciwko własnej ojczyźnie. Uczynili tak ludzie wychowani nie po rosyjsku i w nie-Rosji. A jeszcze inni ludzie z Rosji pouciekali, […] wśród nich masa gwiazd, co to 'nie chcą żyć w takim kraju'. Ale lud nie wierzy już w ich moralne pobudki. Tak jak nie wierzy lud tym, co zostali i się poukrywali, próbując przeczekać, aż się wszystko skończy. Nie rozumieją, że nic się nie skończy. Że odchodzący rok 2022 był ostatnim rokiem Rosji postsowieckiej: po okresie przejściowym nadszedł czas budowania. Po samozwańcach i zdrajcach nadszedł czas tych, co nie oddzielają się od ludu. Bo są z ludu. […] Nowa elita wykuwa się nie tylko na froncie. Wykuwa się ona w świecie po 24 lutego. Nie nadeszło jeszcze radykalne uzdrowienie społeczeństwa, ale dojdzie do niego z całkowitą pewnością. […] I dokona się ono w śmiertelnej powadze: hedonizm, konsumpcjonizm, hołdowanie rozrywce, struganie wariata, słabość duchowa, kłanianie się obcym bożkom, całe te postsowieckie wakacje się skończyły. Wszystko się skończyło w roku 2022".
Wyłączam VPN, zamykam przeglądarkę i zbieram się w dalszą drogę. Dostałem właśnie mejla z Międzynarodowego Domu Pisarzy i Tłumaczy w Windawie. Napisali, że jest szansa, że wissarionowcy działają dalej w Łotwie.
Pakuje plecak i wychodzę na dziedziniec. Nade mną wisi czerń.
Posłuchaj: