,
Obserwuj
Polityka

Afera mailowa. Jest akt oskarżenia wobec Michała Dworczyka

PAP
2 min. czytania
11.03.2026 15:45

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała w środę do sądu akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi - europosłowi PiS i byłemu szefowi KPRM. Prokuratura zarzuca politykowi m.in. niedopełnienie obowiązków i utrudnianie śledztwa w sprawie tzw. afery mailowej.

Michał Dworczyk
Michał Dworczyk
fot. Adam Burakowski/East News
  • Co zarzuca prokuratura byłemu ministrowi Michałowi Dworczykowi?
  • Co grozić może politykowi?
  • O co chodziło w aferze mailowej?

Rzecznik warszawskiej prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba podał, że prokuratura zarzuca Dworczykowi niedopełnienia obowiązków między marcem 2017 r. a czerwcem 2021 r., gdy będąc najpierw wiceministrem obrony, a potem szefem kancelarii premiera "posługiwał się niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do prowadzenia korespondencji w zakresie realizacji zadań służbowych wynikających z pełnionych funkcji, mających znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego i prawidłowego funkcjonowania organów państwa".

Redakcja poleca

Korespondencja ta zawierał - wymienia prokuratura - m.in. informacje niejawne, zagadnienia dotyczące obronności i bezpieczeństwa państwa, zagadnienia zawiązane ze służbami specjalnymi.

Ponadto prokuratura zarzuca Dworczykowi utrudnianie śledztwa w sprawie tzw. afery mailowej.

Prokuratura podaje, że oskarżonemu za czyny te grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Dworczyk nie przyznaje się

Dworczyk - któremu zarzuty ogłoszono w grudniu 2025 r. - nie przyznał się wtedy do winy, odmówił składania wyjaśnień i wniósł o zapoznanie się z aktami.

Maile wykradzione ze skrzynki Dworczyka były publikowane w sieci przez stronę "Poufna rozmowa". Była tam m.in. korespondencja z politykami i pracownikami propisowskich (choć nie tylko) mediów. Znalazły się tam np. informacje o odwiedzeniu przez Dworczyka prezeski Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w celu omówienia rostrzygnięć TK. Inne maile pokazywały, jak ustalano przekaz m.in. w TVP kierowanej wówczas przez Jacka Kurskiego oraz konflikt, jaki narastał między Mateuszem Morawieckim a Zbigniewem Ziobrą.

Prawdziwość pojedynczych wiadomości potwierdzili były wicepremier Jarosław Gowin, były minister aktywów państwowych Jacek Sasin oraz europoseł PiS Patryk Jaki.

Jak w 2024 roku pisała "Rzeczpospolita" podejrzani o włamanie dostała się do maili ministra, korzystając z haseł znalezionych w internecie.

Źródło: PAP