Afera mailowa. Jest akt oskarżenia wobec Michała Dworczyka
Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała w środę do sądu akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi - europosłowi PiS i byłemu szefowi KPRM. Prokuratura zarzuca politykowi m.in. niedopełnienie obowiązków i utrudnianie śledztwa w sprawie tzw. afery mailowej.
- Co zarzuca prokuratura byłemu ministrowi Michałowi Dworczykowi?
- Co grozić może politykowi?
- O co chodziło w aferze mailowej?
Rzecznik warszawskiej prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba podał, że prokuratura zarzuca Dworczykowi niedopełnienia obowiązków między marcem 2017 r. a czerwcem 2021 r., gdy będąc najpierw wiceministrem obrony, a potem szefem kancelarii premiera "posługiwał się niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do prowadzenia korespondencji w zakresie realizacji zadań służbowych wynikających z pełnionych funkcji, mających znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego i prawidłowego funkcjonowania organów państwa".
Korespondencja ta zawierał - wymienia prokuratura - m.in. informacje niejawne, zagadnienia dotyczące obronności i bezpieczeństwa państwa, zagadnienia zawiązane ze służbami specjalnymi.
Ponadto prokuratura zarzuca Dworczykowi utrudnianie śledztwa w sprawie tzw. afery mailowej.
Prokuratura podaje, że oskarżonemu za czyny te grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Dworczyk nie przyznaje się
Maile wykradzione ze skrzynki Dworczyka były publikowane w sieci przez stronę "Poufna rozmowa". Była tam m.in. korespondencja z politykami i pracownikami propisowskich (choć nie tylko) mediów. Znalazły się tam np. informacje o odwiedzeniu przez Dworczyka prezeski Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w celu omówienia rostrzygnięć TK. Inne maile pokazywały, jak ustalano przekaz m.in. w TVP kierowanej wówczas przez Jacka Kurskiego oraz konflikt, jaki narastał między Mateuszem Morawieckim a Zbigniewem Ziobrą.
Prawdziwość pojedynczych wiadomości potwierdzili były wicepremier Jarosław Gowin, były minister aktywów państwowych Jacek Sasin oraz europoseł PiS Patryk Jaki.
Jak w 2024 roku pisała "Rzeczpospolita" podejrzani o włamanie dostała się do maili ministra, korzystając z haseł znalezionych w internecie.
Źródło: PAP