Areszt dla myśliwego. "Nie można pomylić dzika z człowiekiem”
Sąd Rejonowy w Lubartowie (Lubelskie) zastosował trzymiesięczny areszt wobec 40-letniego myśliwego, który podejrzany jest o zabicie w zamiarze ewentualnym człowieka podczas polowania w Młyniskach (Lubelskie). Według ustaleń śledczych mężczyzna pomylił go z dzikiem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Sąd Rejonowy w Lubartowie aresztował myśliwego na trzy miesiące. Mężczyzna miał pomylić człowieka z dzikiem;
- Prokuratura postawiłam myśliwemu zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym;
- Adam Wajrak dziennikarz "Gazety Wyborczej" ocenił w TOK FM, że myśliwy powinien stracić uprawnienia.
60-letni mężczyzna zginął, gdy stał przed bramą swojego domu, w wyniku rany postrzałowej klatki piersiowej i prawego przedramienia. Strzelać miał jeden z myśliwych, którzy polowali w okolicy. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Po zastrzeleniu 60-latka szybko pojawiła się informacja, że myśliwy miał pomylić 60-latka z dzikiem.
- Z mojego doświadczenia fotografa i przyrodnika, wynika, że nie można pomylić dzika z człowiekiem, ale takie sytuacje się zdarzają, moim zdaniem za często, jak na ludzi, którzy chodzą po terenach publicznych ze śmiercionośną bronią - komentował w "TOK 360" Adam Wajrak dziennikarz "Gazety Wyborczej" specjalizujący się w tematach przyrodniczych.
Według Wajraka w tragicznej sprawie z Lubelszczyzny powinno zostać przeprowadzone dokładne śledztwo. - Ten człowiek powinien stracić uprawnienia i powinien zostać skazany za morderstwo. Nawet jeśli nieumyślne to jest to morderstwo - podkreślił rozmówca Wojciecha Muzala.
Gość TOK FM zaznaczył, że nie chce wyprzedzać w działaniach prokuratury i sądu, bo nie wie, co się dokładnie wydarzyło. - Ci ludzie, którzy posługują się bronią w naszych lasach, mają niestety problem z kontrolowaniem emocji, często spotykam się z myśliwymi, którzy bywają dość nieprzyjemni - mówił.
Trzy miesiące aresztu dla myśliwego
Rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Marta Śmiech przekazała w środę w rozmowie z PAP informację o aresztowaniu na trzy miesiące podejrzanego Sławomira A. Sąd wskazał dwie przesłanki: zagrożenie surową karą więzienia oraz obawę matactwa ze strony podejrzanego.
- Sprawa jest na bardzo wczesnym etapie i materiał będzie wymagał uzupełnienia w celu pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Do stosowania tymczasowego aresztowania wystarczające jest wysokie prawdopodobieństwo, że ktoś popełnił zarzucane przestępstwo - poinformowała rzecznik. Decyzja jest nieprawomocna. Strony mogą odwołać się do Sądu Okręgowego w Lublinie.
Prokuratura Rejonowa w Lubartowie przedstawiła Sławomirowi A. zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Według ustaleń śledczych czterdziestolatek bez dokładnego osobistego rozpoznania zwierzyny - przy wykorzystaniu lunety celowniczej - oddał strzał z broni długiej myśliwskiej w kierunku pokrzywdzonego. Sześćdziesięcioletni mężczyzna stał przed bramą swojej posesji, która była oświetlona przy pomocy szpaleru lamp solarnych. Zmarł na miejscu w wyniku rany postrzałowej klatki piersiowej i prawego przedramienia.
Śledczy ustalili, że okolica była znana podejrzanemu, a przed polowaniem dokonał on rekonesansu terenu, przy czym wjechał na obszar polowania od strony zabudowań. Według ustaleń miał oddawać strzały z ambony zwróconej w kierunku przeciwnym do budynków.
- Tymczasem sprawca wiedział, że strzela wzdłuż drogi w kierunku zabudowań mieszkalnych oraz do niezidentyfikowanego należycie przez siebie obiektu, którym okazał się człowiek. Można powiedzieć, że oddał strzał z pogwałceniem wszelkich zasad obowiązujących myśliwego w takiej sytuacji – podkreśliła prok. Jolanta Dębiec z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
- W związku z tym, że nie upewnił się, czy jest to zwierzę, czy człowiek, musiał liczyć się z tym – tzn. przewidywał i godził się – że może strzelić do człowieka – dodała.
Śledczy nie informują, czy 40-latek przyznał się do winy.
Co udało się ustalić?
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że trzech myśliwych uczestniczyło w sobotę ok. godz. 22-23 w polowaniu w miejscowości Młyniska w gminie Michów (pow. lubartowski). Na miejscu obecny był również - razem ze swoim ojcem – małoletni syn podejrzanego. Myśliwi rozstawili się na polu kukurydzy należącym do jednego z nich, bo w tym miejscu zlokalizowali dzika. Pole znajdowało się niedaleko nieruchomości zamieszkanej przez rodzinę pokrzywdzonego. 60-latek obudził się w nocy, ponieważ usłyszał przejeżdżający drogą samochód, wyszedł przed swoją posesję i stanął przed furtką.
W tym czasie jeden z myśliwych - sądząc, że ma do czynienia z dzikiem - oddał w kierunku pokrzywdzonego strzał, który trafił mężczyznę w klatkę piersiową. Po zorientowaniu się, że doszło do pomyłki, myśliwy zadzwonił po służby ratunkowe.