,
Obserwuj
Polityka

Atak na siedzibę PO. 44-latek usłyszał dwa zarzuty

PAP
2 min. czytania
21.10.2025 19:13

Mężczyzna podejrzany o próbę podpalenia budynku przy ul. Wiejskiej usłyszał dwa zarzuty. Chodzi o spowodowania niebezpieczeństwa w postaci pożaru i usiłowania naruszenia nietykalności cielesnej osoby interweniującej - przekazał we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.

fot. Michał Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl

W poniedziałek rano policjanci zatrzymali 44-latka podejrzewanego o piątkową próbę podpalenia budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie, w którym mieści się m.in. siedziba Platformy Obywatelskiej. Mieszkaniec powiatu łosickiego w maju tego roku został natomiast zatrzymany w związku z groźbami karalnymi na portalu X "w kierunku zabójstwa premiera Donalda Tuska". Siedlecki sąd skazał go za to na 3 tys. zł grzywny.

Jak poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, mężczyźnie przedstawiono dwa zarzuty.

Wyjaśnił, że pierwszy zarzut dotyczy "rzucenia butelką z zawartością cieczy, a następnie próby podpalenia i podpalenia tejże cieczy po rozbiciu się butelki". Jest to zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. - Czyn ten został zakwalifikowany jako występek chuligański, więc kara może być surowsza - dodał.

Natomiast zarzut usiłowania naruszenia nietykalności cielesnej dotyczy osoby interweniującej, która chciała powstrzymać 44-latka. Czyn ten jest zagrożony grzywną, ograniczeniem wolności albo nawet 2 latami więzienia. - Czy ten miał polegać na tym, że mężczyzna rzucił odłamkami szkła w stronę osoby interweniującej - przekazał prok. Skiba.

"Dziesięciokrotnie podawał imię i nazwisko premiera"

Zaznaczył, że zatrzymany mężczyzna został przesłuchany, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. - Złożył jednak wyjaśnienia nie bezpośrednio opisujące zdarzenie, do którego doszło. Nie zakwestionował natomiast swojego pobytu na ulicy Wiejskiej - przekazał prok. Skiba.

Dodał, że jak wynika z wyjaśnień, był zdziwiony, że jest tam kawiarnia. - Myślał, że znajduje się tam tylko siedziba jednej z partii politycznych. W swoich wyjaśnieniach dziesięciokrotnie podawał imię i nazwisko obecnego prezesa Rady Ministrów - powiedział rzecznik prokuratury.

Redakcja poleca

Przekazał też, że biorąc pod uwagę okoliczności pozwalające na konieczność dalszego prowadzenia postępowania, prokurator zawnioskował o trzymiesięczny areszt dla 44-latka. Wyjaśnił, że argumentował to m.in. wysoką karą i obawą mataczenia.

Prokuratura będzie chciała uzyskać opinię chemiczną i z zakresu pożarnictwa. Prok. Skiba podkreślił, że na tym etapie prokuratura nie dysponuje nagraniami z monitoringu z czasu i miejsca zdarzenia. Dodał, że mężczyzna zostanie poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym.

Źródło: PAP