,
Obserwuj
Polityka

Czarnek i Kowalski na tropie Ukraińców w rządzie. "Tak się niczego nie buduje"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
11.06.2026 14:09

Bogumiła Berdychowska w TOK FM mówiła o "krótkowzroczności" uczestników politycznej awantury, którą wywołała decyzja prezydenta Ukrainy. - Zełenski kiedyś przestanie być prezydentem, ale Ukraińcy, tak czy owak będą naszymi sąsiadami - mówiła w "Dłuższej rozmowie".

Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak słuchają sejmowego wystąpienia Janusza Kowalskiego
Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak słuchają sejmowego wystąpienia Janusza Kowalskiego
fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
  • jakie są polityczne następstwa wypowiedzi wiceministra Andrzeja Szeptyckiego;
  • jak dziennikarka i publicystka Bogumiła Berdychowska oceniła decyzję Wołodymyra Zełenskiego i nagonkę na Szeptyckiego;
  • dlaczego ruchy obu stron konfliktu są - według niej - "krótkowzroczne"
  • jak antyukraińskie nastroje mogą wpłynąć na uchodźców mieszkających w Polsce.

Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki (Polska 2050), zapytany w miniony piątek w TOK FM o miejsce UPA w ukraińskiej pamięci historycznej, stwierdził, że "to była formacja, która - niezależnie od tego, o czym pan mówi o zbrodni wołyńskiej, ale walczyła o niepodległość Ukrainy, walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami i to była taka walka beznadziejna". - To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni - dodał Szeptycki.

To ostatnie zdanie stało się przyczyną politycznej nagonki na wiceministra, który nigdy nie ukrywał ukraińskich korzeni swojej rodziny. Podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek żądał przerwy i zwołania konwentu seniorów "w celu wyjaśnienia, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków". Z kolei były poseł PiS Janusz Kowalski zapowiedział kontrolę poselską dotyczącą "ukrainizacji w administracji publicznej".

Źródło nagonki na wiceministra. "Część polskiej polityki szuka wroga"

Zdaniem Bogumiły Berdychowskiej Szeptycki stał się "bohaterem z przypadku". - Taka jest atmosfera, część polskiej polityki szuka wroga. I wyraźnie widzi, że ten wróg jest - w ich perspektywie - po stronie ukraińskiej. W związku z tym właściwie każdy polski głos, który wzywa do jakiejś refleksji, opamiętania się - bez względu na to, czy to będzie Andrzej Szeptycki, Paweł Kowal, czy jeszcze ktoś jeszcze inny - tak spotka się z bardzo agresywną reakcją części polskich polityków - komentowała w "Dłuższej rozmowie" publicystka i dziennikarka, specjalizująca się w historii Ukrainy i stosunkach polsko-ukraińskich.

Wyścig w "upokarzaniu strony ukraińskiej". "Zanik szacunku"

Należy przypomnieć, że dyskutowane tak szeroko słowa Andrzeja Szeptyckiego były komentarzem do sprawy nadania przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jednej z jednostek sił zbrojnych imienia "Bohaterów UPA" - dla jego rodaków symbolu oporu wobec Sowietów, a dla Polaków - formacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską

Berdychowska surowo oceniła decyzję Zełenskiego i wskazała, że próba jej bagatelizowania "nie powinna być naszym zadaniem". - Dlatego, że ukraińscy politycy doprowadzili do kryzysu, który w pierwszym rzędzie bije w żywotne interesy Ukrainy. Zełenski podał wszystko na tacy i dlatego nie znajduję słów usprawiedliwienia dla prezydenta. Zachował się krótkowzrocznie, mało przewidująco - mówiła rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego. 

Mimo tego - zdaniem publicystki - reakcja części polskich polityków była nieadekwatna i tylko oddaliła nas od porozumienia z Ukraińcami. - To jest zanik szacunku. Prześcigają się w coraz gorszych epitetach - część zabezpiecza się stwierdzeniem, że mówią o UPA, a nie o Ukraińcach - ale w gruncie rzeczy to licytowanie się, kto znajdzie epitet, który jeszcze bardziej ugodzi czy upokorzy stronę ukraińską. Uważam, że tak się niczego nie buduje - powiedziała. 

Redakcja poleca

Według Berdychowskiej krótkowzroczność cechuje także część polskich polityków. - Zanikła świadomość, że Zełenski kiedyś przestanie być prezydentem, ale Ukraińcy, tak czy owak będą naszymi sąsiadami i nie ma żadnego powodu, żeby to sąsiedztwo nie było dobre (...). Politycy mijają, a narody zostają. (...). Kryzys, który został wykreowany właściwie w pustym miejscu to nieodpowiedzialność - przestrzegała gościni "Dłuższej rozmowy". Jednocześnie zauważyła, że "nie zna takiej historii wojny, która nie wzmacniałaby prądów nacjonalistycznych" - To się może nie podobać (...), ale tak po prostu jest - stwierdziła.

Redakcja poleca

Ukraińcy w Polsce "na cenzurowanym"

Jak ta cała awantura odbije się na uchodźcach z Ukrainy? - Tym się najbardziej martwię. Mamy w naszym kraju bardzo dużą grupę uchodźców oraz wcześniejszych migrantów (...). I stwarzanie sytuacji, że ludzie, którzy uczciwie żyją w Polsce, pracują, płacą podatki, teraz mają się czuć na cenzurowanym, to jest coś, co jest absolutnie sprzeczne z naszym interesem (...). Na takie rzeczy nie można się zgadzać. Nawet gdyby wziąć pod uwagę różne nieprzyjemne incydenty, których autorami byli Ukraińcy, to trzeba jasno powiedzieć, że w stosunku do masy Ukraińców, która przyjechała do naszego kraju, to są naprawdę marginalne ilości - wskazała Bogumiła Berdychowska w "Dłuższej rozmowie w TOK FM".

Źródło: TOK FM