Stare autobusy nie trafią do ukraińskiego miasta. Polityczna awantura w Kielcach. "Mam polskie wartości"
Kielce nie przekażą ukraińskiemu miastu Winnica - używanych autobusów, które mają na liczniku nawet milion przejechanych kilometrów. W mieście doszło do politycznej awantury na tym tle.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nie dojdzie do przekazania nieużywanych w Kielcach autobusów ukraińskiej Winnicy;
- Czego domagają się radni z Kielc od rady w Winnicy.
Mer ukraińskiej Winnicy wystąpił z prośbą do władz Kielc o nieodpłatne przekazanie 15 autobusów, które zostały wycofane z użytkowania. Teraz sprawa stanęła w centrum politycznego sporu. Jak relacjonuje reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka, Kielce autobusów nie przekażą, bo sprawa wywołała awanturę. Mer Winnicy, która jest miastem partnerskim Kielc, prośbę wycofał.
Z takiego obrotu sprawy zadowolony jest przewodniczący kieleckiej rady Maciej Jakubczyk. - Jestem Polakiem i mam polskie wartości. Szanuję polską historię i mam pewne wymagania - powiedział.
W tle sprawy autobusów z Kielc jest oczywiście polityczna awantura o decyzje prezydenta Ukrainy. Wołodymyr Zełenski - przypomnijmy - nadał jednej z jednostek wojskowych imię "Bohaterów UPA", co wywołało w Polsce ostrą krytykę.
Radni z Kielc przygotowali apel do radnych Winnicy, żeby zmienić nazwę ul. Stepana Bandery na inną. - Jeżeli chcemy, żeby młode pokolenie Ukraińców żyło z Polakami w zgodzie, to nie może być sytuacji, że gloryfikuje się takie osoby jak Stepan Bandera - mówi Piotr Kisiel z PiS-u.
Ostatecznie Rada Miasta Kielce nie zgodziła się na wystosowanie apelu do radnych z Winnicy.
Źródło: TOK FM, Wyborcza.pl