,
Obserwuj
Polityka

Decyzja Tuska powodem kłótni w koalicji. "Niepotrzebny strzał w stopę"

oprac. MZ
3 min. czytania
08.01.2026 12:51

Widać, że to była decyzja spontaniczna, ponieważ nie ma planu B - tak o utrąceniu przez Donalda Tuska planów reformy Państwowej Inspekcji Pracy mówił w TOK FM Leszek Jażdżewski.

fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Donald Tusk wyrzucił do kosza projekt reformy PIP?
  • Czy to dobra decyzja premiera?
  • Kto na niej zyska, a kto straci?

Donald Tusk we wtorek poinformował, że wyrzuca reformę Państwowej Inspekcji Pracy do kosza. Projekt zakładał zwiększenie uprawnień okręgowych inspektorów, którzy mieli mieć możliwość przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych czy B2B w umowy o pracę. - Sprawę uważam za zamkniętą - stwierdził premier po kilku miesiącach prac resortu, którym kieruje min.  Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

"Tusk zachował się w wałęsowski sposób"

Jak komentował w "Poranku TOK FM" Leszek Jażdżewski, premier "Tusk zachował się w klasyczny wałęsowski sposób". - Czyli: Ja rzucam, a wy łapcie. Co z tego, że mamy wynegocjowany i podpisany kamień milowy z Komisją Europejską. Teraz jest pytanie, jak z tego wybrnąć. I to nie jest kwestia Lewicy, tylko umowy z Unią Europejską, czy będziemy płacić karę, czy da się to wynegocjować - mówił redaktor naczelny "Liberte!".

Rzecznik rządu Adam Szłapka przekonywał w środę, że rewizja kamieni milowych w KPO jest możliwa. - Moim zdaniem Szłapka "szyje". Oni tak naprawdę nie byli na to przygotowani. To była decyzja premiera, która widać było, że była spontaniczna, ponieważ nie ma planu B - ocenił gość Karoliny Lewickiej.

W jego ocenie reakcja premiera jest zasadna, ale spóźniona. - Absurd tej sytuacji dotarł do premiera troszeczkę za późno, że urzędnicy będą chodzić i mówić: "Pan to na etat. Likwidujemy panu firmę de facto". Rozumiem, że wyborcom Lewicy to się może podobać, ale nie wyborcom jakiejkolwiek innej partii - stwierdził Jażdżewski.

Koniec z reformą PIP? "Mleko się wylało"

Przypomnijmy, że decyzje urzędników miałyby jedynie egzekwować obowiązujące już w Polsce prawo i likwidować umowy cywilnoprawne tam, gdzie zatrudniony wykonuje de facto te same zadania, co pracownik na umowie o pracę. 

- Jestem bardzo ostrożny w nazywaniu takich umów - zawartych za zgodą obu stron - fikcyjnymi. Może być tak, że ktoś ma dominującego pracodawcę, a oprócz tego prowadzi działalność, którą rozwija, a która przynosi mu jakąś część dochodu. Pytanie, od jakiego pułapu ta decyzja ma być podejmowana i czy osoby, które mają pewnie umiarkowane pojęcie o tym, jak wyglądają realia po stronie przedsiębiorcy, mają podejmować decyzje w imieniu pracodawcy. Mamy po prostu wolność obrotu gospodarczego - argumentował Jażdżewski.

Redakcja poleca

Jak dodał, “premier zrozumiał, że to jest kompletnie wbrew DNA jego własnej formacji i tego, co starali się reprezentować”. - Mówimy o deregulacji, z drugiej strony dajemy bardzo duże uprawnienia urzędnikom. One być może powinny być uprawnieniami tylko sądów. Ale wiemy, jak działają sądy. Więc myślę, że to będzie szło w tę stronę, żeby to przerzucić jakoś na sądy albo to rozmydlić. Tak, czy inaczej mleko się wylało, bo już poszła obawa, że próbują zaszkodzić przedsiębiorcom - wskazał.

"Niepotrzebny strzał w stopę"

Zdaniem gościa TOK FM polityczne "straty będą". - To niepotrzebny strzał w stopę - ocenił. 

Z opinią, że sytuacja nie przynosi żadnych zysków, a same straty, zgodził się prof. Cezary Obracht-Prondzyński. Zdaniem kierownika Zakładu Antropologii Społecznej w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego zawiodła komunikacja rządu.

- Mamy do czynienia z szumem informacyjnym, bo nawet jeśli coś chciano zrobić, to sposób, w jaki to komunikowano i w jaki teraz zakomunikowano cały ten kryzys, jest fatalny. (...). Mamy kolejną kakofonię w przekazie koalicyjnym, bo nie ma tutaj jazdy na wspólnym wózku - wskazał.

Redakcja poleca

W jego ocenie Tusk mógł chcieć przyprzeć do muru Lewicę, której bardzo zależy na tej ustawie. - Pomyślałem sobie, czy czasem to nie jest taka wewnętrzna strategia polityczna (Donalda Tuska), że teraz się wysilcie, żeby mnie przekonać, że to nie jest koniec tematu. Czyli zróbcie dwa kroki wprzód, coś tam ustąpcie. Ale nie wygląda to dobrze - skwitował prof. Obracht-Prondzyński.

Źródło: TOK FM