Bez reformy PIP stracimy miliardy euro? "Jest kilka rozwiązań"
Jak poinformował premier, temat reformy Państwowej Inspekcji Pracy jest zamknięty. Tyle, że zmiany w PIP to jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Bez reformy grozi nam utrata unijnych pieniędzy. - Jest kilka rozwiązań, które mogą uchronić nas przed takim scenariuszem - zapewniał w TOK FM Krzysztof Kosiński z komitetu monitorującego KPO.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile pieniędzy może stracić Polska?
- Co może zrobić teraz rząd?
Kształt reformy inspekcji pracy od miesięcy jest źródłem sporów w koalicji rządowej. Na propozycje przygotowane przez ministerstwo pracy, kierowane przez Lewicę, nie ma zgody Koalicji Obywatelskiej i PSL, ale też części polityków Polski2050, mimo że projekt przeszedł już przez komitet stały Rady Ministrów.
Teraz do sprawy publicznie odniósł się premier Donald Tusk. - Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą - mówił we wtorek szef rządu, po spotkaniu "koalicji chętnych" w Paryżu.
Przyznanie inspektorom nowych uprawnień w postaci prawa do przekształcenia umów cywilnoprawnych w umowy o pracę nie jest jednak autorskim pomysłem Lewicy. To zobowiązanie dla polskiego rządu zapisane w Krajowym Planie Odbudowy. Chodzi o kamień milowy A4.7, dotyczący "walki z segmentacją rynku pracy".
"Celem reformy jest (…) wzmocnienie roli kontrolnej Państwowej Inspekcji Pracy (...). Działanie to polega na wejściu w życie aktu ustawodawczego upoważniającego Państwową Inspekcję Pracy do wydawania decyzji administracyjnych przekształcających umowy cywilnoprawne w umowę o pracę" - czytamy w ostatniej wersji polskiego KPO. Co ważne, reforma w takim kształcie miała być gotowa do 1 stycznia 2026 roku.
Albo negocjacje, albo zwarcie
W tej sytuacji rządzący mają teraz dwa wyjścia. Pierwsze z nich to kolejne rozmowy z Brukselą i zamiana wspomnianego kamienia milowego na inny. Drugie rozwiązanie to "pójście na zwarcie", czyli brak reformy i groźba utraty setek milionów euro.
- Myślę, że pierwszy etap, który nas czeka, to negocjacje z Komisją Europejską i pewnie teraz na tym skupi się rząd, skoro takie jest oficjalne stanowisko premiera - ocenił w porannym "EKG" prezydent Ciechanowa, Krzysztof Kosiński.
Polityk PSL jest jednocześnie członkiem komitetu monitorującego KPO. - Jak popatrzymy na regulacje dotyczące funduszu odbudowy, to zauważymy, że nie ma tam mechanizmu zwrotu pieniędzy, które już trafiły do poszczególnych państw. Jest potencjalne zagrożenie zmniejszeniem przyszłych wypłat, jeśli kamień milowy nie zostanie zrealizowany. Natomiast zwracam uwagę, że większość pieniędzy do Polski już trafiła - mówił gość TOK FM.
- Mamy chyba jedne z ostatnich wniosków (o płatność z KPO – red.), które będą w tym roku rozpatrywane, więc nie wyolbrzymiałbym tutaj problemu z brakiem realizacji tego kamienia milowego i że będą to jakieś bardzo negatywne konsekwencje dla kraju i nagle wiele miliardów zostanie odebranych - dodawał Kosiński.
Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej nie chce oficjalnie deklarować, ile pieniędzy Polska może stracić w razie braku zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. Według informacji portalu Money.pl, może chodzić o nawet 2 miliardy euro, czyli blisko 8,5 miliarda złotych.
źródło: TOK FM