Posłanka KO ostro o Piesiewiczu. "Gdyby miał trochę wstydu, podałby się do dymisji"
Dorota Łoboda nie wierzy "w dobre intencje pana prezydenta" w sprawie rynku kryptowalut. - Miał dwie okazje, żeby przyłożyć rękę do regulacji i zadbać o to, żeby pieniądze Polek i Polaków były bezpieczne - powiedziała w TOK FM posłanka Koalicji Obywatelskiej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Dorota Łoboda wierzy, że prezydent jest skłonny podpisać kolejną wersją ustawy o kryptowalutach?
- Jakie powinny być regulacje rynku kryptowalut według polityczki KO?
Dorota Łoboda, posłanka Koalicji Obywatelskiej sceptycznie odniosła się do zapowiedzi Rafał Leśkiewicza, który w TOK FM mówił pozytywnie o poprawkach, które Polska 2050 chce zgłosić do trzeciej wersji projektu ustawy o kryptowalutach.
-Te bajki już słyszeliśmy (...). Szczerze nie wierzę w dobre intencje pana prezydenta. Gdyby zależało mu rzeczywiście na uregulowaniu rynku kryptowalut, to miał dwie okazje, żeby przyłożyć rękę do regulacji i zadbać o to, żeby pieniądze Polek i Polaków były bezpieczne - powiedziała w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM.
Jak mówiła w rozmowie z Maciejem Kluczką, "to kolejna opowieść o tym, że jeśli coś zmienimy, to wtedy pan prezydent rozważy" podpis. - Gwarancji żadnej nie ma, a doświadczenie współpracy z Kancelarią Prezydenta pokazuje, że tak się nie dzieje - dodała.
- Cóż szkodzi dołożyć te poprawki do tego projektu? - pytał Maciej Kluczka.
- Zobaczymy, jaka będzie trzecia wersja tej ustawy, którą przygotuje Ministerstwo Finansów - odpowiedziała Łoboda.
Jednocześnie podkreśliła, że "regulacje muszą być ostre". - Przykład Zondacrypto pokazuje, że nie myliliśmy się, że tu nie ma co łagodzić regulacji. Zdarzają się po prostu nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy tworzą piramidy finansowe, którzy oszukują - powiedziała.
W jej ocenie poprawki, które zgłaszało Prawo i Sprawiedliwość, miały na celu złagodzenie restrykcyjności tej ustawy i "chyba linia pana prezydenta jest taka, żeby jak najmniej regulować ten rynek". - Ale my widzimy, że on wymaga silnej regulacji, być może silniejszej niż w innych państwach Europy, bo widzimy, że Polscy obywatele i obywatelki zostali po prostu oszukani - przekonywała.
"Piesiewicz, gdyby miał trochę wstydu, podałby się do dymisji"
Łoboda powiedziała, że Radosław Piesiewicz, obecny szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, powinien podać się do dymisji. Apelują o to prezesi polskich związków sportowych oraz minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Bo to Piesiewicz podpisał umowę, aby Zondacrypto była sponsorem PKOl.
- Gdyby miał choć trochę wstydu, to by się podał do dymisji już w sytuacji, w której okazało się, że olimpijczycy nie mogą skorzystać z pieniędzy, które dostali za swoje sukcesy, bo kryptowaluty okazały się niezbyt trwałym środkiem - podkreśliła.
Łoboda komentowała też informacje o tym, że właściciel Zondacrypto Przemysław Kral przebywa w Izraelu oraz zarzuty m.in opozycji, że służby powinny go objąć nadzorem już wcześniej. - Nie wiemy, kiedy obywatel Kral się do tego Izraela udał i jak dawno tam przebywa. Bo może tam przebywać od bardzo dawna, czy też poza granicami Polski. Trudno komentować pracę służb, bo ona jest tajna i nie wiem, w jakim zakresie służby prześwietliły firmę Zondacrypto i jej właściciela - powiedziała Łoboda.
Działania prokuratury
Śledztwo w sprawie platformy ZondaCrypto Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła 17 kwietnia. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.
W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, ale - jak zaznaczają śledczy - rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych.
Źródło: TOK FM, PAP