advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Kryptowaluty, sport, polityka i rosyjski wątek. Wszystko o aferze Zondacrypto

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
13 min. czytania
27.04.2026 10:00

Odkąd dwa tygodnie temu ujawniono, że Zondacrypto ma problemy finansowe, w sprawie pojawiają się kolejne i kolejne wątki. Rośnie liczba osób poszkodowanych (wśród których są nawet polscy olimpijczycy), premier i media mówią o rosyjskich tropach, a niektórzy politycy wspominają nawet o powołaniu komisji śledczej. W tym artykule znajdziesz wszystkie - uporządkowane chronologicznie - informacje na temat afery Zondacrypto.

Logo Zondacrypto na siedzibie PKOl
Logo Zondacrypto na siedzibie PKOl
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym zajmuje się spółka Zondacrypto;
  • jakie są ustalenia dziennikarzy dotyczące nieprawidłowości w Zondacrypto;
  • jak prezes Zondacrypoto zareagował na te doniesienia;
  • jakie kroki podjęła prokuratura;
  • jakie są - według medialnych doniesień - powiazania Zondacrypto z Rosją;
  • jakie są powiązania Zondacrypto z polską polityką i sportem;
  • jakie mogą być dalsze losy giełdy Zondacrypto.

Czym zajmuje się Zondacrypto?

Zondacrypto to jedna z największych w Europie Środkowo-Wschodniej giełd kryptowalut (czyli cyfrowych, wirtualnych środków płatniczych, które działają niezależnie od banków centralnych i instytucji finansowych).

Zondacrypto wywodzi się z Polski, ale należy do spółki BB Trade Estonia OÜ, zarejestrowanej w Estonii. Oferuje handel ponad 150 kryptowalutami. Pod obecną nazwą działa od 2021 roku. Wcześniej, od momentu założenia w 2014 roku, spółka funkcjonowała jako BitBay. Założyciel BitBay Sylwester Suszek zaginął 20 marca 2022 roku w Czeladzi w wieku 33 lat. Okoliczności jego zniknięcia do dzisiaj nie są wyjaśnione.

Redakcja poleca

Problemy Zondacrypto

O problemach Zondacrypto zaczęło być głośno od publikacji Money.pl i Wirtualnej Polski, która wskazała na poważne problemy z płynnością giełdy. Kluczowym ustaleniem był drastyczny spadek rezerw bitcoinów (BTC). "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - wskazano 6 kwietnia (poniedziałek) na Money.pl. Podkreślono, że użytkownicy Zondacrypto zgłaszają trudności z wypłatami środków. 

Jak donosił też Money.pl, w okresie od 18 grudnia 2025 r. do 2 kwietnia 2026 r. wytransferowano z giełdy aktywa o łącznej wartości ponad 21 mln dolarów, czyli 76,1 mln zł, w 511 operacjach, w tym bitcoiny o wartości 4,59 mln dolarów. 

Money.pl i WP zwróciły również uwagę na brak transparentności Zondacrypto, który miał przejawiać się w braku publikacji tzw. dowodu rezerw. "Upublicznienie takich danych jest dobrowolne i praktykowane przez największe giełdy w celu budowania zaufania klientów" - skomentował prawnik specjalizujący się w tematyce kryptowalut, który chciał zachować anonimowość.

Ponadto estońska administracja skarbowa wykazała zaległości podatkowe spółki w wysokości 105 221,39 euro. Kral - w odpowiedzi - przekazał, że zaległości zostały zapłacone z siedmiodniowym opóźnieniem. "Zdarza się najlepszym" - podał.

Redakcja poleca

Co napisał w szef Zondacrypto w oświadczeniu?

7 kwietnia (wtorek) CEO Zondacrypto Przemysław Kral wydał oświadczenie będące odpowiedzią na wspólny tekst Money.pl i WP. "Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem" - zadeklarował. Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy Money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów publikacji.

W oświadczeniu wskazał też, że trudności użytkowników z wypłatą bitcoinów wynikają z przejściowych problemów technicznych. "W związku z wdrażaniem nowych, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji, wdrożyliśmy prewencyjnie procedurę manualnej weryfikacji części wypłat. To działanie celowe, wynikające z naszych procedur zarządzania ryzykiem. Obsługa manualna siłą rzeczy wydłuża proces, jednak środki nigdy nie były zablokowane z powodu ich fizycznego braku" - wyjaśniał.

Afera wokół Zondacrypto i reakcja prokuratury

8 kwietnia (środa) Prokuratura Krajowa poinformowała, że z inicjatywy Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zondacrypto. "Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay - poprzednika Zondacrypto" - podała PK.

4,5 tys. bitcoinów i zaginione klucze

16 kwietnia (czwartek) Przemysław Kral znów zabrał głos. "Podjąłem decyzję o upublicznieniu adresu portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 milionów dolarów, by uciąć bezpodstawne oskarżenia o rzekome przywłaszczenie środków" - napisał CEO Zondacrypto" na platformie X.

W zamieszczonym wystąpieniu prezes Kral mówił, że dysponuje dokumentem, z którego wynika, że Sylwester Suszek sprzedał obecnym właścicielom Zondacrypto aktywa - w tym portfel 4,5 tys. bitcoinów. Jak dodał, adres został zweryfikowany przez audytorów.

- Kiedy Sylwester ma zgodnie z tymi dokumentami przekazać klucze prywatne do tego adresu, zamiast to zrobić, znika. Zatem dla tych wszystkich, którzy twierdzą, (...) że miałem cokolwiek wspólnego z zaginięciem Sylwestra, to jest koronny argument, że najbardziej mi zależy na tym, żeby Sylwester się odnalazł. Być może to ogląda, apeluję do niego, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne do tego adresu - powiedział Kral.

Prezes Zondacrypto wskazał, że publikacje na temat giełdy w mediach doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby wypłat zleconych przez klientów tej giełdy. Jak zauważył, "w normalnych warunkach" klienci Zondacrypto zlecali rocznie około 100 tys. wypłat, tymczasem tylko w wielkanocny poniedziałek zlecono ich 25 tys. - W ciągu kilkudziesięciu minut zlecono tyle wypłat, ile zleca się w trzy miesiące. Żadna instytucja finansowa by tego nie przetrwała - stwierdził Kral.

Dodał, że Zondacrypto nigdy nie składała wniosków o wydanie jej licencji w Polsce, złożyła natomiast takie wnioski w Estonii i na Cyprze.

Prokuratura wszczyna śledztwo ws. oszustwa prania brudnych pieniędzy w Zondacrypto

17 kwietnia (piątek) minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura regionalna w Katowicach wszczęła wobec giełdy kryptowalut Zondacrypto postępowanie karne z art. 286 Kodeksu karnego i 299 KK, czyli oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy. - Mamy coraz więcej zgłoszeń polskich obywateli, którzy nie mogą odzyskać swoich środków, którzy czują się poszkodowani konkretnie przez tą firmę - poinformował Żurek.

Minister sprawiedliwości odniósł się również do postępowania toczącego się w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka. - Moim zdaniem tam trzeba nadać odpowiednie tempo temu postępowaniu. (...) Okoliczności są tak zadziwiające, że ktoś znika, a następnie jego wspólnik, nie jego rodzina, ale jego wspólnik przejmuje całą firmę z wszystkimi aktywami, nie stawia się w Polsce i prowadzi interesy z zagranicy - mówił szef MS o Przemysławie Kralu.

Według katowickiej prokuratury regionalnej wysokość szkody ws. Zondacrypto wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Jak dodała w następnych dniach, ta kwota rośnie wraz z kolejnymi zgłoszeniami pokrzywdzonych.

Rada Nadzorcza BB Trade Estonia OU rezygnuje ze stanowisk

19 kwietnia (niedziela) troje członków rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ - właściciela Zondacrypto - złożyło rezygnacje ze stanowisk. Przewodnicząca rady Veronika Tugo, Guido Buehlera oraz Giorgi Dżaniaszwili we wspólnym oświadczeniu podkreślili, że rada nadzorcza dowiedziała się o sytuacji w spółce z polskich mediów, a nie przez komunikację wewnętrzną. Po tym fakcie, podkreślili, zwołane zostało nadzwyczajne posiedzenia zarządu w celu uzyskania wyjaśnień i zrozumienia sytuacji.

Zaznaczyli, że "wyszły na jaw istotne rozbieżności między pewnymi publicznymi oświadczeniami, rzeczywistością operacyjną oraz informacjami, jakie wcześniej przekazano Radzie Nadzorczej". Przekazali, że w obecnych okolicznościach Rada Nadzorcza nie jest w stanie skutecznie wypełnić swoich obowiązków z powodu braku pełnych i obiektywnych informacji na temat wszystkich okoliczności i faktów, które doprowadziły do obecnej sytuacji Spółki. 

23 kwietnia byli już członkowie rady nadzorczej BB Trade Estonia OU, poinformowali w na platformie X, że złożyli do estońskiej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz powiadomili estoński wywiad finansowy.

Redakcja poleca

UOKiK o Zondacrypto. "Dostaliśmy ponad 200 sygnałów"

20 kwietnia (poniedziałek) Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto i prawie wszystkie z nich wpłynęły w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

UOKiK przekazał też PAP, że może badać, czy przedsiębiorca stosuje praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów - np. poprzez nieuczciwe zapisy umowne. "W tym kontekście 31 stycznia 2025 r. Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające wobec operatora serwisu zondacrypto.com - BB Trade Estonia OÜ. Analizujemy zasady zawierania, wykonywania i rozwiązywania umów pod kątem ewentualnych naruszeń oraz klauzul niedozwolonych" - wskazał Urząd.

W informacji przesłanej PAP przez UOKiK zwrócono uwagę, że w przypadku Zondacrypto można mieć do czynienia z nieprawidłowościami znacznie poważniejszym niż niedozwolone zapisy w regulaminach, potencjalnie wręcz - jak to określił Urząd - z "działalnością kryminalną".

"Pojawiające się wątki dotyczą nie tylko ewentualnego wprowadzania w błąd, ale przede wszystkim możliwego oszustwa, nieprawidłowego dysponowania środkami, procederu prania pieniędzy czy niewyjaśnionego wciąż zaginięcia założyciela Zondacrypto. (...) Tego rodzaju kwestie wykraczają daleko poza mandat UOKiK" - zaznaczył Urząd.

Zwolnienia w Zondacrypto

21 kwietnia (wtorek) Money.pl opublikował tekst, w którym poinformowano, że Przemysław Kral zwolnił część pracowników. "(...) Dotarły do mnie informacje o podejmowanych próbach ataków na naszą infrastrukturę i organizację. Dlatego jestem zmuszony podjąć radykalne środki bezpieczeństwa w celu ochrony danych, jakimi dysponuje organizacja. W związku z tym od dzisiaj blokuję dostęp do programów wewnętrznych, które zostaną specjalnie zabezpieczone. Oznacza to, że od dzisiaj jesteście zwolnieni z wykonywania Waszej pracy i świadczenia usług" - przekazał podwładnym prezes Zondacrypto.

Z artykułu wynika ponadto, że część pracowników nie otrzymała wypłaty, firma pogrążona jest w chaosie. "Nie ma już kto rozwiązać umów, odebrać sprzętu, sajgon kompletny. Ludzie piszą, że nie oddadzą komputerów i telefonów, dopóki nie dostaną pieniędzy" - relacjonowali rozmówcy Money.pl. Odnieśli się też do publicznych wypowiedzi Krala dotyczących sytuacji w Zondacrypto. Jak wskazywali, wbrew temu co mówił CEO, "nie mieli żadnych problemów technicznych" i "nikt w firmie nie widział żadnego dowodu, żeby Zonda miała coś wspólnego" z portfelem zawierającym 4500 bitcoinów, który miał zapewnić finansową stabilizację.

Polityczne oblicze afery Zondacrypto

Nieprawidłowości w Zondacrypto szybko stały się sprawą polityczną. 8 kwietnia - dwa dni po publikacji Money.pl, od której wszystko się zaczęło, premier Donald Tusk nawiązał do dwukrotnie zawetowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o kryptowalutach, której głównym założeniem było wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA, ujednolicającego warunki emisji i obrotu kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej.

- Na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro, natomiast spółka z nim powiązana wpłaciła do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera (Konfederacja - red.) 70 tys. euro oraz była głównym sponsorem imprezy CPAC w Polsce, w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej - przekazał Donald Tusk.  Przypomnijmy, to właśnie podczas tego wydarzenia ówczesna sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA Kristi Noem udzieliła oficjalnego wsparcia kandydatowi PiS na prezydenta Karolowi Nawrockiemu.

Przemysław Wipler w odpowiedzi zażądał od premiera przeprosin. "Sugestie formułowane przez Donalda Tuska, jakoby działalność Fundacji Dobry Rząd miała związek z prezydenckim wetem rządowej ustawy o kryptoaktywach, są absurdalne i stanowią insynuację naruszającą moje dobre imię. Nie prowadziłem jakichkolwiek rozmów dotyczących tej ustawy z jakimikolwiek przedstawicielami Kancelarii Prezydenta" - napisał Wipler w długim oświadczeniu na platformie X. 

Według części komentatorów Donald Tusk poprzez ujawnienie powiązań polityków Konfederacji i PiS z Zondacrypto chciał skłonić ich do zagłosowania za obaleniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. To się jednak nie udało. Przed głosowaniem Tusk stwierdził, że Zondacrypto powstała w "okolicznościach zasługujących na mocny film kryminalny". - Zondacrypto powstała w dziwnych okolicznościach, a jej właściciel zaginął w niewyjaśniony sposób. W 2022 r. rozpoczęła się wielka kariera tej firmy za pieniądze rosyjskiej mafii. Taką informację dysponują nasze służby. (...) Firma powiązana z rosyjskimi służbami stała się firmą, która finansuje wydarzenia polityczne i promuje bardzo konkretne siły polityczne w Polsce - przekonywał premier.

Redakcja poleca

17 kwietnia (piątek) rosyjski wątek sprawy poruszył także minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Jak przekazał, BitBay (później Zondacrypto) "powstała w roku 2014 i według wszelkiego prawdopodobieństwa powstała w środowisku środków pochodzących od ludzi zajmujących się nielegalnym obrotem paliwami płynnymi i papierosami".

- Potem, gdy giełda tej firmy została wpisana na listę ostrzeżeń KNF w roku 2018, według naszych służb pojawili się wokół tej firmy rosyjscy inwestorzy i rosyjskie ślady - działania rosyjskich służb. Tu pojawiły się pieniądze z zewnątrz, które uratowały działanie tej firmy i utorowały jej drogę do dalszych wielu lat działalności - wskazał. Według ministra są to pieniądze związane z wielkimi piramidami finansowymi, z rosyjskimi mafiami i z rosyjskimi służbami. 

Według Donalda Tuska liczbę poszkodowanych wskutek utraty płynności finansowej w Zondacrypto szacuje się na 30 tys. osób. Koalicja Obywatelska uruchamia stronę cryptoaferaPIS.pl, która ma pomóc osobom, które straciły pieniądze na giełdzie Zondacrypto - także tym, które chcą pozostać anonimowe. Politycy KO z Podkarpacia zapowiedzieli wsparcie prawne przy przygotowaniu pozwów i domagają się wyjaśnień dotyczących powiązań biznesowych wokół sprawy. - Dysponujemy zespołem prawników, którzy będą działali non-profit, wspierając osoby pokrzywdzone przez Zondacrypto - zadeklarował poseł Paweł Kowal.

21 kwietnia (wtorek) szef klubu PSL-TD Krzysztof Paszyk ocenił, że w sprawie giełdy Zondacrypto powinna powstać sejmowa komisja śledcza. - Jest tu zbyt wiele zbiegów okoliczności, zbyt wiele wątpliwości i podejrzanych relacji - powiedział Paszyk we wtorek w Studiu PAP.

Zapytany, czy klub PSL-TD zamierza złożyć wniosek o powołanie takiej komisji, Paszyk odparł, że na razie nie było o tym rozmowy. - Mamy w przyszłym tygodniu, przed posiedzeniem Sejmu, tradycyjnie posiedzenie klubu parlamentarnego, nie wykluczam, że na ten temat będziemy też rozmawiać - dodał szef klubu PSL-TD.

O prawdopodobieństwo powołania komisji śledczej został zapytany marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.  - Sprawa Zondacrypto to wymarzony materiał na komisję śledczą, ale trzeba to jeszcze spokojnie przemyśleć – powiedział Czarzasty PAP.

Redakcja poleca

Zondacrypto a PKOl

Giełda Zondacrypto jest sponsorem kilku klubów sportowych, z których część, w tym Raków Częstochowa, GKS Katowice, Pogoń Szczecin oraz Dziki Warszawa po ujawnieniu informacji o nieprawidłowościach w spółce - zerwała z nią współpracę.

Dużo problemów rodzi współpraca giełdy kryptowalut z Polskim Komitetem Olimpijskim. Zondacrypto jest sponsorem generalnym PKOl i Olimpijskiej Reprezentacji Polski od października 2025 roku. Konsekwencje nieprawidłowości w Zondacrypto już bezpośrednio dotknęły polskich sportowców. O braku możliwości wypłacenia środków publicznie poinformował panczenista Damian Żurek, któremu należy się łącznie 100 tys. zł w tokenach za zajęcie czwartych miejsc na 500 i 1000 m podczas igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Później TVN24 ustalił, że takie same problemy ma potrójny medalista w skokach narciarskich Kacper Tomasiak, który miał obiecane 550 tys. zł w tokenach.

Mimo to 20 kwietnia (poniedziałek) prezes PKOl Radosław Piesiewicz przekonywał, że nie ma podstaw, aby rozwiązać umowę sponsorską z Zondacrypto, bo firma dotychczas wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. Kolejne środki wynikające z kontraktu mają zostać przekazane PKOl pod koniec kwietnia. - Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać - tłumaczył.

Piesiewicz odniósł się także do sytuacji Żurka i Tomasiaka, podkreślając, że nagrody w złotówkach oraz rzeczowe, które PKOl obiecał, zostały już wypłacone i przekazane.

Kilka dni później, 23 kwietnia, Piesiewicz wypowiedział się już w innym tonie. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) zadeklarował, że jeśli do końca kwietnia nie wpłynie kolejna transza środków z giełdy kryptowalut Zondacrypto, to zerwie umowę sponsorską. Po raz kolejny przekazał, że nie poda się do dymisji, a nawet zamierza kandydować na następną kadencję. - Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - powiedział Piesiewicz na antenie RMF FM.

Z Zondacrypto nie współpracuje już za to Polski Związek Kolarski. Jak poinformował prezes PZKol Marek Leśniewski, współpracę z giełdą kryptowalut zakończono w styczniu.

Zondacrypto wydała na reklamy 53,4 mln zł. Większość w TV Republika

Sprawę Zondacrypto, a konkretnie jej wydatkami na emisję reklam zajął się Instytut Monitorowania Mediów. Jak poinformowało 24 kwietnia IMM, w okresie od 31 marca 2024 do 31 marca 2026 r. giełda kryptowalut Zondacrypto wyemitowała reklamy w prasie, radiu i telewizji o łącznej wartości rynkowej 53,4 mln zł, a aż 96,2 proc. tej kwoty wydatkowano na spoty telewizyjne. Na reklamy w radio Zondacrypto przeznaczyła 1,3 mln zł (2,4 proc. całkowitego budżetu), zaś w prasie - 0,8 mln zł (1,4 proc. całkowitego budżetu).

Z budżetu telewizyjnego Zondacrypto na reklamy najwyższa kwota 37,3 mln zł trafiła do Telewizji Republika; kolejne miejsca zajęły stacje: TVN z wynikiem 5,7 mln zł i Polsat z kwotą 4 mln zł - wynika z badań obejmujących okres od marca 2024 do marca 2026 r.

"Zonda reklamowała się w bardzo wielu mediach a ceny u nas zaoferowane były po prostu bardziej konkurencyjne" - tłumaczył się szef TV Republika Tomasz Sakiewicz na platofmie X.

Zondacrypto i bractwo z Tambowa

27 kwietnia za sprawą publikacji  "Gazety Wyborczej wrócił wątek powiązań Zondacrypto z Kremlem.  Jak przekonuje gazeta, premier Donald Tusk mówiąc podczas wystąpień o "rosyjskim wątku" w aferze miał korzystać z tajnej notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Dla ABW związki Zondacrypto z rosyjską przestępczością są kluczowe z punktu widzenia zagrożeń dla państwa. Nasze źródła w agencji oraz w kancelarii premiera wskazują, że chodzi o konkretną strukturę: to tambowskaja bratwa (bractwo z Tambowa), która miała przejąć nad Zondacrypto kontrolę" - czytamy w poniedziałkowej "GW".

Jak pisze "GW", to przestępcza grupa działająca od lat 80., początkowo zajmująca się brutalnym wymuszaniem haraczy, która od początku lat 90. zaczęła zyskiwać wpływy w świecie służb i władzy. "Tambowcy zmonopolizowali cały sektor paliwowo-energetyczny w Sankt Petersburgu. A media pisały o powiązaniach grupy z ówczesnym wiceprezydentem Sankt Petersburga, dziś prezydentem Władimirem Putinem" - czytamy.

Według "GW", w „notatce ABW znajduje się informacja, że większościowe udziały w giełdzie Rosjanie przejęli w lipcu 2018 r. Zondacrypto nosiła wtedy nazwę Bit Bay i po okresie pierwszych sukcesów przeżywała poważne załamanie". "Wtedy z pomocą przyszli tambowcy, którzy działali przez polskiego pośrednika. Swoje większościowe udziały sprzedał Mateusz Bajer, jeden ze współzałożycieli spółki. Oficjalnie zostały one przejęte przez trzy podmioty zarejestrowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przez Sylwestra Suszka, drugiego z założycieli BitBay. Ale za wszystkim stały pieniądze tambowców” - pisze gazeta.

Z informacji "GW" wynika też, że notatka ABW podaje kwoty, jakie tambowcy mieli zapłacić za przejęcie kontroli nad Zondacrypto - były to dwie wpłaty, każda po "kilkadziesiąt milionów euro".

Według informatorów "GW", w notatce widnieje też nazwisko pośrednika, który poznał udziałowców Bit Bay-a z Rosjanami. "Ma nim być nieznany szerzej polski biznesmen ze 'średniej półki', który robił z tambowcami interesy w branży paliwowej" - przekonuje gazeta.

Co dalej z Zondacrypto?

Jak zwrócono uwagę na łamach Wyborczej.biz - od 1 lipca 2026 roku każda firma działająca na unijnym rynku kryptowalut będzie zobowiązana do uzyskania licencji MiCA. Dana giełda potrzebuje tylko jednej licencji w wybranym przez siebie kraju członkowskim, by swobodnie działać na terenie całej Unii. Zondacyrpto nie posiada takiej licencji nigdzie. Oznacza to, że jeżeli spółka nie uzyska licencji do 1 lipca, nie będzie mogła świadczyć usług na terenie UE.

Uzyskanie licencji MiCA  może skomplikować rezygnacja całej rady nadzorczej BB Trade Estonia OU.

Posłuchaj:

Będzie dymisja Radosława Piesiewicza? Chcą tego szefowie ponad 50 związków sportowych, ale szef PKOl-u nie zamierza ustępować. Według Sławomira Nitrasa apele o dymisję to za mało. Były minister sportu mówił w TOK FM, że "sprawa Zondacrypto to nie jest jedyny zarzut" pod adresem Piesiewicza.

W audycji "Zapytam inaczej" w TOK FM rozmawialiśmy z dr Wojciechem Mincewiczem. Jak wskazał ekspert wskazuje, debata o kryptowalutach w Polsce została zdominowana przez polityczną polaryzację, co skutecznie utrudnia wdrożenie rozsądnych regulacji (takich jak unijne rozporządzenie MIKA), które chroniłyby inwestorów i pozwalały legalnym podmiotom na rozwój.

Źródło: Money.pl, Wirtualna Polska, PAP, TOK FM, Wyborcza.biz