Fiona, Shrek i zarzuty dla radnego. Komu nie spodobał się mem z Martą Nawrocką?
"A Shrek gdzie?" - taki dopisek dodał do mema radny z Radomska Wojciech Ślusarczyk. Dziś ma za to zarzuty karne. Prokuratura uznała, że udostępnienie obrazka przedstawiającego królewnę z twarzą Marty Nawrockiej oraz komentarz radnego z PSL-u, to znieważenie głowy państwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono radnemu Wojciechowi Ślusarczykowi?
- Dlaczego radny uważa swoje działania za nieznieważające?
- Co grozi za znieważenie prezydenta w polskim kodeksie karnym?
- Jak eksperci oceniają działania prokuratury w tej sprawie?
Prokuratura w Radomsku postawiła zarzut znieważenia głowy państwa za to, że w jednym z memów radny Wojciech Ślusarczyk nawiązał do bajkowego Shreka. Chodzi o zdjęcie księżniczki, na którym pojawiła się twarz żony prezydenta Marty Nawrockiej. Radny z Polskiego Stronnictwa Ludowego dopisał słowa: "A Shrek gdzie?", bo - jak wyjaśnił w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek Zabłocką - postać z mema przypominała mu Fionę ze znanej bajki o Shreku.
Czy słowo "Shrek" można uznać za znieważające?
Wojciech Ślusarczyk zaznaczył, że sam Shreka bardzo lubi. - Sympatyczna postać - komentował radny. I zapewnił, że w swoim wpisie nie zwracał się bezpośrednio do prezydenta. - Zrobiono z tego atak na prezydenta. Absurdalność tej sytuacji mnie poraża. Zastanawiam się, czy prokuratury nie mają nic lepszego do roboty, tylko zwalczanie tego typu przestępców, jak ja - stwierdził Ślusarczyk.
- Nie sądzę, żebym zrobił coś, co wymagałoby aż interwencji prokuratury. Ale to być może ja jestem w błędzie - mówił rozmówca Anny Gmiterek-Zabłockiej. I dodał, że czuje się w tej sytuacji bezradny.
5 lat więzienia za znieważenie prezydenta
Za znieważenie prezydenta zgodnie z Kodeksem karnym radnemu może grozić do pięciu lat więzienia. Jak mówił Annie Gmiterek-Zabłockiej jego adwokat Michał Spólnicki, cała historia to absurd. - Nie ma wskazane, jakimi to słowami został znieważony prezydent, ponieważ jest tylko wskazane, że znieważono go słowami uważanymi powszechnie za znieważające - podkreślił adwokat. Według niego działanie prokuratury to daleka nadinterpretacja.
Sprawę skomentowała również dr Dominika Siniarska-Bychawska, ekspertka Rady Europy od swobody wypowiedzi. - Mamy wiele słów powszechnie uznanych za obelżywe. "Shrek" raczej nim nie jest. To jest trochę śmieszne ze strony prokuratora - oceniła ekspertka. W jej opinii sprawa to "karykatura" ograniczania wolności słowa.
Radny z Radomska ma jeszcze jeden zarzut: oprócz znieważenia prezydenta ma też odpowiadać za znieważenia Marty Nawrockiej z artykułu 216 kodeksu karnego. To przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, nie z urzędu.
Źródło: TOK FM